Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Obywatel USA przetrzymywany w Korei Płd?

20.11.2013

Turysta z USA jest prawdopodobnie od października przetrzymywany w Korei Północnej - podały źródła dyplomatyczne w Korei Płd. Jeśli doniesienia się potwierdzą, więziony Amerykanin może stać się kartą przetargową w negocjacjach Pjongjangu z Zachodem.

Zatrzymany to mężczyzna w podeszłym wieku, który w październiku wjechał do Korei Północnej z ważną wizą turystyczną - podały źródła.

We wtorek amerykański Departament Stanu ponownie ostrzegł swoich obywateli przed podróżami do Korei Płn., jako powód podając ryzyko "arbitralnego aresztowania i długotrwałego uwięzienia". Resort poinformował, nie podając szczegółów, że dotarły do niego doniesienia o tym, że "władze Korei Północnej dokonywały samowolnych zatrzymań amerykańskich obywateli i nie pozwalały im na opuszczenie kraju".

Specjalny przedstawiciel USA ds. Korei Płn. Glyn Davies, który we wtorek przybył do Pekinu z trzydniową wizytą, powiedział, że nie jest w stanie nic powiedzieć o miejscu aktualnego pobytu amerykańskiego turysty.

Od stycznia 2009 roku Korea Płn. aresztowała sześciu obywateli USA: czterech za rzekomo bezprawny wjazd do kraju oraz dwóch, którzy mieli ważne wizy, pod innymi zarzutami – podał Departament Stanu.

Od ubiegłego roku w Korei Płn. przetrzymywany jest Amerykanin koreańskiego pochodzenia Kenneth Bae, który został aresztowany w listopadzie 2012 roku i skazany na 15 lat więzienia za rzekomą działalność wywrotową. Według znajomych pracował on jako przewodnik wycieczek i często podróżował do Korei Płn. z żywnością dla sierot. Z niezweryfikowanych doniesień wynika, że stan jego zdrowia się pogarsza.

W sierpniu Pjongjang odwołał wizytę wysłannika USA Roberta Kinga, który miał zabiegać o uwolnienie Bae.

Zdaniem analityków reżim północnokoreański może wykorzystać uwięzionego Amerykanina jako kartę przetargową w negocjacjach o programie atomowym Pjongjangu.

Stany Zjednoczone nie utrzymują stosunków dyplomatycznych z reżimem Korei Płn.

Zainteresował Cię artykuł? Dołącz do nas na Facebooku!

PAP, lz

[fot: PAP/EPA]

Warto poczytać

Facebook