Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Obama i Putin o Syrii, Iranie i tarczy

18.06.2012

Prezydent Rosji Władimir Putin ogłosił w poniedziałek po spotkaniu z prezydentem USA Barackiem Obamą w Los Cabos w Meksyku na szczycie G20, że znaleźli "wiele wspólnych punktów" w sprawie metody rozwiązania kryzysu syryjskiego i zakończenia przelewu krwi.

Było to pierwsze spotkanie obu przywódców od powrotu Putina na Kreml.

Prezydenci zaapelowali o "natychmiastowe wstrzymanie" przemocy w Syrii i pokojowe uregulowanie konfliktu, aby nie dopuścić do wojny domowej.

"Jesteśmy przekonani, że syryjski naród musi mieć możliwość samodzielnego, demokratycznego wyboru swojej przyszłości" - czytamy we wspólnym oświadczeniu obu prezydentów, którzy wyrazili też poparcie dla starań wysłannika ONZ do Syrii Kofiego Annana.

Na obecne kontakty rosyjsko-amerykańskie cieniem kładzie się wsparcie Moskwy dla reżimu prezydenta Syrii Baszara el-Asada.

Obydwaj przywódcy zaapelowali też do Iranu o pełną współpracę z Międzynarodową Agencją Energii Atomowej i wypełnianie zobowiązań wynikających z rezolucji Rady Bezpieczeństwa ONZ.

Putin i Obama postanowili też kontynuować wspólne wysiłki na rzecz denuklearyzacji Półwyspu Koreańskiego.

"Liczymy, że ze strony Koreańskiej Republiki Ludowo-Demokratycznej nie będzie działań prowadzących do eskalacji napięć na Półwyspie Koreańskim" - podkreślono w oświadczeniu.

Liderzy Rosji i USA potwierdzili też gotowość współpracy w walce z terroryzmem i przemytem narkotyków w Afganistanie.

Przyznali, że obecnie jest "kluczowy moment dla międzynarodowych wysiłków na rzecz umocnienia bezpieczeństwa i wsparcia ekonomicznego rozwoju tego kraju a także walki z narkotykami".

Postanowiono też kontynuować dialog w sprawie tarczy antyrakietowej, nie bacząc na różnice zdań w tej kwestii - wskazano w komunikacie.

Prezydent Putin zaprosił Baracka Obamę do złożenia wizyty w Rosji, przypominając, że był on juz w Moskwie przed trzema laty. Amerykański prezydent zrewanżował się zaproszeniem rosyjskiego prezydenta do USA.

PAP
[fot.PAP/EPA]

Warto poczytać

Facebook