Jedynie prawda jest ciekawa

Nowy premier Belgii wzbudza emocje

03.12.2011

Spodziewana nominacja szefa frankofońskiej partii socjalistycznej Elio Di Rupo na premiera Belgii jest najszerzej komentowanym wydarzeniem w kraju. Tym bardziej, że przyszły premier źle mówi po flamandzku, a do Belgii trafił jako syn włoskich emigrantów.

"Di Rupo premierem - to jak American story w Belgii" - komentował niedawno jeden z czołowych flamandzkich liberałów Vincent Van Quickenborne, cytowany przez dziennik "Le Soir".

Sam Di Rupo określił siebie jako "owoc swojej pracy i przypadku". "Wciąż żyję obecną chwilą. Nie wiem, co to jest nostalgia. Nigdy nie odczuwam tego uczucia. (...). Nie zachowuję niczego. (...) Jesteśmy śmiertelni, a to zmusza nas do dużej skromności" - mówił w jednym z wywiadów przeprowadzonych z nim przez dziennikarza "La Libre Belgique" Francisa Van de Woestyna (wywiady zostały opublikowane w książce Van de Woestyna "Elio di Rupo - jedno życie, jedna wizja", której publikacja zbiegła się z ogłoszeniem zakończenia negocjacji rządowych w ubiegły czwartek).

Di Rupo może rzeczywiście posłużyć jako "postać z bajki" - jak mówił o nim nieżyjący już prezydent Francji Francois Mitterand. Szef walońskich socjalistów urodził się w 1951 roku jako ostatni z siedmiorga rodzeństwa w rodzinie włoskich emigrantów, którzy przyjechali do Belgii w 1947 r. w poszukiwaniu pracy. Co więcej, rodzina Di Rupo dostała się do Belgii w ramach podpisanej rok wcześniej między rządami Włoch i Belgii umowy o wymianie (za belgijski węgiel) 50 tys. pracowników fizycznych. Po śmierci ojca, który zginął w wypadku drogowym w 1952 roku, wychowywaniem rodzeństwa zajmowała się niepiśmienna matka. W Belgii mówi się, że Elio Di Rupo jako jedyny z rodziny skończył edukację. Faktem jest, że doszedł do stopnia doktora chemii na uniwersytecie w Mons.

Gorzej jednak, według wielu komentatorów, poradził sobie z opanowaniem języka flamandzkiego, który jest drugim oficjalnym językiem Belgii. Nawet odchodzący premier Yves Leterme mówiąc o Di Rupo przyznał, że jego znajomość flamandzkiego "może być problemem". Według utartego w Belgii zwyczaju premier musi znać oba języki kraju w takim stopniu, "by mógł uchodzić za osobę językowo neutralną".

Jego nominacja na szefa rządu jest wydarzeniem także politycznym. Di Rupo jest pierwszym od 1974 roku politykiem z francuskojęzycznego południa Belgii, który stanie na czele rządu tego kraju, i pierwszym od tego czasu socjalistą, który obejmie stanowisko premiera.    

"To wyjątkowe, zważywszy na kontekst wewnątrzbelgijski (duża popularność nacjonalistów na północy kraju) i europejski pejzaż polityczny, w którym socjaldemokraci i socjaliści są wszędzie na pozycjach obronnych" - podkreślał dziennik "Le Soir".

Sam Di Rupo oprócz charyzmy ma też dużo ekstrawagancji. Przyszły rząd zdążył już zdobyć przydomek "pod muchą" od charakterystycznej czerwonej muchy, którą zamiast krawata nosi były szef walońskich socjalistów, a prasa podlicza liczne "teatralne zagrania" Di Rupo podczas trwających od maja negocjacji nad utworzeniem rządu, którym przewodniczył.

Karierę polityczną rozpoczął na początku lat 80. w nowo powstałej instytucji, jaką były wtedy sfederowane władze regionu walońskiego; był następnie posłem, senatorem i zajmował kolejne stanowiska w rządzie federalnym. W 1999 przejął stery walońskiej Partii Socjalistycznej (PS), którą zreformował i uczynił najsilniejszą partia Walonii i drugą partia polityczną w kraju po flamandzkich nacjonalistach z partii NV-A Barta De Wevera.  

Jak sam przyznaje, najbardziej bolesne w jego karierze polityka było pomówienie o pedofilię w 1996 roku, w którym Belgia przeżywała ujawnienie największej w swojej historii afery pedofilskiej, po zatrzymaniu pedofila-mordercy Marca Dutroux. Sąd całkowicie oczyścił Di Rupo z zarzutów. Jednak pomówienie o mały włos nie kosztowało go dymisji ze stanowiska wicepremiera i pośrednio zmusiło do ujawnienia opinii publicznej swojego homoseksualizmu.

"Nie widziałem powodu, dlaczego nie powinno się tego powiedzieć. Społeczeństwo nie było do końca gotowe, żeby to usłyszeć. Ale (...) była to dla mnie oczywista odpowiedź" - zwierzał się w opublikowanych przez "la Libre Belgique" fragmentach wywiadu. Di Rupo jest jednym z pierwszych belgijskich polityków wysokiej rangi, którzy otwarcie przyznali się do homoseksualizmu.

W maju król Belgów Albert II powierzył Di Rupo misję negocjatora w trwających wówczas od prawie roku rozmowach nad stworzeniem nowego rządu. Na tym stanowisku Di Rupo doprowadził do uzgodnienia reformy instytucjonalnej państwa, przyjęcia budżetu na 2012 r. i ostatecznie do sformowania rządu 535 dni po ostatnich wyborach parlamentarnych. Zaprzysiężenie nowego gabinetu planowane jest na poniedziałek lub wtorek; głosowanie parlamentu nad wotum zaufania dwa dni później. W ten sposób zakończy się najdłuższy na świecie kryzys polityczny związany z utworzeniem rządu po wyborach.

PAP
Fot. Dries Luyten PAP/EPA
CS147fotMINI

Czas Stefczyka 147/2017

PDF (5,87 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook