Jedynie prawda jest ciekawa

Nowe informacje ws. tragedii lotu MH17

19.06.2015

Wkrótce poznamy nowe szczegóły dotyczące katastrofy malezyjskiego boeinga nad Ukrainą? Prywatny detektyw Josef Resch ujawnił, że został wynajęty, by zdobyć nowe dowody w sprawie katastrofy lotu MH17. Osoba, która ich dostarczy, może liczyć na wysoką nagrodę – informuje „Onet.pl”.

Według portalu o tym, że Resch zajmuje się sprawą samolotu zestrzelonego nad Ukrainą, pisał kilka miesięcy temu niemiecki miesięcznik "Capital". Wiadomo, że dla osoby, która dostarczy informacje pozwalające na pełne wyjaśnienie okoliczności tragedii, czeka olbrzymia nagroda - 47 milionów dolarów lub 30 milionów funtów. Co więcej, tajemniczy zleceniodawca Rescha, który wciąż pozostaje anonimowy, gwarantuje takiej osobie także pomoc w uzyskaniu nowej tożsamości.

Wiadomo, że do detektywa zgłosiła się już osoba posiadająca nowe informacje na temat katastrofy malezyjskiego boeinga 777. Sam Resch zastrzega, że nie zna jej tożsamości ani tego, co może ujawnić. Kontaktował się z nią jedynie przy pomocy pośrednika ze Szwajcarii.

Jak sam dodaje, jego misja się już zakończyła - zleceniodawca uzyskał informacje od osoby, której poszukiwał. - Spodziewam się czegoś wielkiego. Nikt przecież nie wykłada tak ogromnej sumy, by zdobyć tego typu informacje i zachować je wyłącznie dla siebie - argumentuje.

17 lipca 2014 roku należący do linii Malaysia Airlines boeing 777 rozbił się na wschodzie Ukrainy. Maszyna została zestrzelona 17 lipca z terenów kontrolowanych przez prorosyjskich separatystów. Na pokładzie było 298 osób, w tym 193 obywateli Holandii, 43 Malezyjczyków, 38 Australijczyków i czterech Niemców. Wszyscy zginęli.

Boeing leciał z Amsterdamu do Kuala Lumpur. Holenderski prokurator Fred Westerbeke zapowiedział w grudniu, że ostateczny raport w sprawie przyczyn katastrofy będzie gotowy dopiero za rok. Sprawozdanie tymczasowe opublikowane w zeszłym roku zawiera jedynie stwierdzenie, że samolot został trafiony "z zewnątrz dużą ilością szybko poruszających się przedmiotów".

Według ustaleń dziennikarskiego śledztwa przeprowadzone przez zespoły redakcyjne niemieckiego "Der Spiegla", holenderskiego "Algemeen Dagblad", wynika, że odpowiedzialność za tę tragedię spada na Rosję. Według ujawnionego raportu, zarówno USA i Europa nie są jednak zainteresowane, aby pokazać dowody zbrodni.

System antyrakietowy ziemia-powietrze Buk-M1 rozlokowany został w pobliżu miasta Sniżne, aby chronić czołgi prorosyjskich separatystów przed atakami ukraińskiego lotniska. Autorzy raportu przytaczają opinie mieszkańców pobliskich osiedli, którzy słyszeli charakterystyczny dźwięk towarzyszący wystrzelonej rakiecie bądź widzieli moment odpalenia pocisku.

Jeden z dowódców rebeliantów potwierdził, że prorosyjskie oddziały dysponowały dwoma jednostkami Buk, których jednak nie potrafiły obsługiwać. Specjaliści są zgodni, że tak skomplikowany system przeciwlotniczy mógł być obsługiwany tylko przez oficerów rosyjskich. Zdjęcia potwierdzają, że jeden Buk został po katastrofie samolotu wycofany do Rosji - brakowało w nim jednej rakiety.

Strona rosyjska utrzymuje, że malezyjski samolot zestrzelił ukraiński myśliwiec, jednak eksperci wykluczają tę wersję.

Ryb, onet.pl

Fot. [PAP/epa]

CS145fotMINI

Czas Stefczyka 145/2017

PDF (8,85 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook