Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Niepewna przyszłość Montiego

06.12.2012

Gabinet Mario Montiego dostał wotum zaufania od dwóch izb parlamentu Włoch podczas głosowań, dotyczących rządowych rozporządzeń. Jednak partia byłego premiera Silvio Berlusconiego zagroziła mu wycofaniem poparcia.

Zarówno podczas głosowania w Senacie, powiązanym z głosowaniem nad rządowym dekretem dotyczącym rozwoju gospodarczego, jak w Izbie Deputowanych, gdzie uchwalano rozporządzenie o redukcji kosztów utrzymania władz regionalnych, parlamentarzyści Ludu Wolności, ugrupowania Berlusconiego, wyszli z sali.

Za przełom uznano to, że po raz pierwszy centroprawica nie głosowała za rządem. Nieoficjalnie media poinformowały, że Berlusconi zamierza wkrótce z parlamentarnej trybuny ogłosić, iż będzie ponownie ubiegał się o stanowisko premiera i poinformuje o wycofaniu poparcia dla rządu ekspertów, powołanego przed ponad rokiem po upadku o jego gabinetu.

Na razie sekretarz generalny partii Berlusconiego Angelino Alfano potwierdził, że 76-letni były szef rządu będzie ponownie kandydatem na premiera. To zaś oznacza, jak wyjaśnił, że zapowiadane prawybory w Ludzie Wolności "nie mają sensu". W związku ze wzrostem politycznego napięcia i obawami, że w razie wycofania poparcia przez centroprawicę rząd Montiego może być zagrożony, prezydent Giorgio Napolitano oświadczył, że nie można dopuścić do tego, by kadencja parlamentu zakończyła się w "konwulsjach" i aby zaprzepaściły one osiągnięte rezultaty.

"Siły polityczne powinny mieć świadomość granicy, której ich spór nie może przekroczyć" - powiedział prezydent cytując słowa włoskiego filozofa Benedetto Croce. Napolitano dodał, odnosząc się do rosnącej krytyki gabinetu ze strony Ludu Wolności: "Ten rząd nie może czuć się odpowiedzialny za wszystko, co się dzieje i za wszystkie problemy, które się pojawiają".

Szef państwa wyraził przekonanie, że potrzeba jest "obiektywna i jak najspokojniejsza refleksja" nad dalszą pracą parlamentu. Lud Wolności wchodzi na barykady - tak agencja ANSA podsumowała sytuację, jaka powstała, gdy partia ta zapowiedziała, że będzie od tej pory wstrzymywała się od głosu podczas głosowań nad rządowymi dekretami i wotum zaufania dla gabinetu w Izbie Deputowanych i Senacie. Wycofaniem poparcia dla apolitycznego rządu Montiego Berlusconi zagroził już w listopadzie.

Czwartkowe wydarzenia w Senacie to - zdaniem komentatorów - pierwszy element nowej polityki Ludu Wolności. Natychmiast rozbudziło to debatę, czy centroprawica medialnego i finansowego magnata chce doprowadzić do upadku gabinetu Montiego jeszcze przed zakończeniem jego kadencji na wiosnę przyszłego roku i wymusić w ten sposób przyspieszenie wyborów parlamentarnych.

Centrolewicowa Partia Demokratyczna, która deklaruje, że będzie wierna rządowi Montiego "do końca", uważa, że konieczne jest wyjaśnienie, czy dysponuje on nadal faktycznym poparciem parlamentarnej większości, czy też wynika ono wyłącznie z tego, że Lud Wolności nie bierze udziału w głosowaniu.

Przewodnicząca klubu Partii Demokratycznej w Senacie Anna Finocchiaro oświadczyła, że jeśli okaże się, iż rząd nie ma już tego poparcia, premier powinien udać się do Kwirynału na rozmowę z prezydentem. "Udanie się do Kwirynału" to w języku włoskiej polityki synonim groźby kryzysu rządowego.

Mniejsze centroprawicowe ugrupowania, popierające rząd Montiego i już zabiegające o to, by premier pozostał na stanowisku po przyszłorocznych wyborach, zarzuciły Ludowi Wolności nieodpowiedzialność. "Oto powrócił Silvio Berlusconi. Chce się przywrócić obłęd, w jakim byliśmy pogrążeni" - powiedział lider Unii Centrum, Pier Ferdinando Casini. Apeli prezydenta o ostudzenie emocji i złagodzenie debaty nie posłuchał były sojusznik Berlusconiego, założyciel prawicowej, opozycyjnej wobec rządu Ligi Północnej Umberto Bossi. W reakcji na słowa prezydenta Bossi, słynący z ciętego i napastliwego języka powiedział: "Monti powinien zniknąć z powierzchni ziemi".

ansa/PAP

[fot. PAP/EPA]


Słowa kluczowe:

rząd

,

Monti

,

Senat

,

Berlusconi

Warto poczytać

Facebook