Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Niemcy: Tysiące protestują przeciw imigracji

21.10.2015

Podczas demonstracji ruchu Patriotyczni Europejczycy przeciwko Islamizacji Zachodu (Pegida) w Dreźnie padły ostre słowa pod adresem władz w Berlinie. Niemiecki pisarz tureckiego pochodzenia Akif Pirincci żałował w swym przemówieniu, że „kacety są obecnie pozamykane”, bo „można by tam wsadzić niemieckich polityków” – donosi niemiecka rozgłośnia publiczna „Deutsche Welle”.

Według „DW” im więcej imigrantów przybywa do Niemiec tym ostrzejsza staje się retoryka uczestników antyimigranckich protestów i tym więcej ludzi wychodzi na ulice.

W poniedziałek, pierwszą rocznicę założenia Pegidy na ulice Drezna wyszło ok. 20 tys. osób. To dwa razy więcej niż tydzień temu. Demonstranci zebrali się w centralnym punkcie miasta, przed Operą Sempera. W rękach trzymali plakaty z napisami: „Z własnymi obywatelami nie wygracie”, „Orban yes!” i „Merkel musi odejść”. Skandowali raz po raz: „Naród to my" i „Prasa kłamie”, a także „Zdrajcy narodu” i „opór, opór”; żądali deportowania imigrantów.

W demonstracji uczestniczyły delegacje z Czech, Włoch i Słowacji. Demonstranci nie kryli swych sympatii do Rosji i Władimira Putina. Widać było plakaty z napisami „Putin ratuj!” oraz „Przestańcie podżegać do wojny z Rosją”. Przywódca ruchu Lutz Bachmann ostro atakował władze niemieckie za krytykę pod adresem Pegidy.

„Władze wymyślają nam, szkalują nas, sięgają po najbardziej podłe chwyty, żeby zmusić nas do milczenia” - skarżył się działacz. „Będziemy nadal trwać, aby odnieść ostateczne zwycięstwo. I zwyciężymy” - zapewniał. Jak dodał, Pegida broni własnego kraju, jego kultury i przyszłości dzieci. Bachmann powiedział, że przedstawiciele rządu nazywają działaczy Pegidy szczurami – „tak jak naziści określali Żydów”.

Zapowiedział, że złoży zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa przez szefa MSW Thomasa de Maiziere, który nazwał przywódców Pegidy „szczurołapami”. Liderka Pegidy Tatjana Festerling wezwała obywateli innych krajów do wyjścia na ulice w proteście przeciwko „niszczeniu przez islam europejskiej kultury”.

„Odzyskamy nasz kraj” - mówiła. Największe oburzenie w mediach wywołał niemiecki pisarz tureckiego pochodzenia, Akif Pirincci, który określił imigrantów z Bliskiego Wschodu mianem kolonizatorów i mówił o „inwazji” na Niemcy. Polityków zaś nazwał „zdrajcami”, dla których znalazłoby się miejsce w obozach koncentracyjnych.

„Istniałyby oczywiście inne sposoby (potraktowania polityków), lecz kacety są obecnie niestety pozamykane” - mówił pisarz. Wcześniej określił rządzących w Niemczech polityków jako "gauleiterów, którzy „działają coraz bardziej na szkodę własnego narodu". Początkowo uczestnicy manifestacji mu klaskali, gdy zaczął jednak mówić o obozach koncentracyjnych, zaczęli buczeć i w końcu Pirincci został siłą ściągnięty ze sceny.

Wystąpienie popularnego pisarza zostało wykorzystane przez polityków, przede wszystkim lewicy, do tego, by domagać się delegalizacji Pegidy. Cytowany przez gazetę Süddeutsche Zeitung szef SPD Sigmar Gabriel powiedział, że w szeregach ruchu znajdują się niebezpieczni podżegacze, a główni liderzy ruchu stawiają pod znakiem zapytania fundamenty demokracji.

„Próbują zmienić znaczenie demokracji i posługują się przy tym retoryką NSDAP z czasów Republiki Weimarskiej. Nazywają parlamenty "paplającą bzdury chatą zdrajców narodu" i nazywają media kłamcami” - mówił Sigmar Gabriel. Polityk przyznał, że jeszcze na początku roku Pegida wydawała mu się niezorganizowanym ruchem sfrustrowanych obywateli, ale obecnie stała się "zbiornikiem rasistowskiej ksenofobii" i "przedłużonym i coraz brutalniejszym ramieniem NPD".

Także niemiecki minister spraw wewnętrznych wypowiedział się bardzo ostro o ruchu. Po ataku na kandydatkę na burmistrza Kolonii, Thomas de Maiziere powiedział prasie, że "nienawiść wobec uchodźców, wobec odpowiedzialnych polityków i tych, którzy są innego zdania, osiągnęła w internecie oraz na ulicy poziom, który trudno jest już znieść". Skrytykował utratę wzajemnego respektu i przyzwoitości.

Podczas marszu Pegidy w Dreźnie doszło do starć z uczestnikami co najmniej czterech kontrdemonstracji zwołanych przez SPD.  Przeciwnicy imigracji zaatakowali ekipę telewizyjną „Deutsche Welle” wraz z reporterem Jaafarem Abdulem Karimem. Dziennikarz został pobity, gdy próbował rozmawiać z demonstrantami o tym „dlaczego nienawidzą takich ludzi jak on”.

Międzynarodowy Komitet Oświęcimski/Auschwitz potępił dziś jako "odrażający przejaw bezwstydu" zawierające odniesienia do obozów koncentracyjnych przemówienie Akifa Pirincci. „Fakt, że miało to miejsce w Niemczech, jest wybrykiem całkowicie niestosownym” - uznano.

Prokuratura w Dreźnie wdrożyła w tej sprawie śledztwo. Pochodzący z Turcji Pirincci wyemigrował w 1969 roku do RFN. W swoich książkach krytykuję homolobby, ideologię gender, islam i wojujący feminizm.

Ryb, Deutsche Welle, Spiegel.de, PAP

Fot. [n-tv.de/screenshot]

Słowa kluczowe:

Niemcy

,

imigracja

,

protest

,

Angela Merkel

CS139fotoMINI

Czas Stefczyka 139/2017

PDF (4,73 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook