Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Niemcy ścigają wybranych zbrodniarzy

06.04.2013

W ciągu najbliższych tygodni ma zostać wszczęte śledztwo przeciwko 50 mieszkającym w Niemczech byłym strażnikom niemieckiego obozu koncentracyjnego Auschwitz-Birkenau - podała niemiecka rozgłośnia Deutschlandfunk. Zarzuty dotyczą pomocy w morderstwie.

Na ślad nazistowskich zbrodniarzy wpadli śledczy z Centralnego Urzędu Administracyjnego Sądownictwa Krajowego ds. Badania Zbrodni Narodowosocjalistycznych w Ludwigsburgu - placówki zajmującej się od 1958 roku ściganiem nazistowskich zbrodni.

Szef placówki Kurt Schrimm potwierdził, że jego pracownicy dysponują nazwiskami i informacjami o miejscu zamieszkania osób podejrzanych o popełnienie w czasie wojny przestępstw.

- Podejrzani mieszkają na terenie całych Niemiec i mają po około 90 lat - powiedział Schrimm.

W wywiadzie dla kilku gazet wydawanych przez grupę medialną WAZ Schrimm powiedział, że mimo upływu niemal 70 lat od zakończenia wojny jego urząd dociera ciągle jeszcze do nowych informacji o zbrodniarzach.

- Istnieje co prawda zmowa milczenia, a ostatni koledzy dotrzymują „przysięgi na Hitlera” i nie obciążają się wzajemnie - zaznacza prokurator. Jednak - jak mówił - po osądzeniu wielkich morderców, takich jak Adolf Eichmann (główny koordynator i wykonawca planu zagłady Żydów) czy Josef Schwammberger (komendant obozów w Rozwadowie, Przemyślu i Mielcu na terenie okupowanej Polski), przyszedł czas na ich pomocników, takich jak John Demjaniuk (strażnik w obozie w Sobiborze).

- Pięćdziesiątka, przeciwko której będzie toczyło się śledztwo, należy właśnie do tej ostatniej kategorii przestępców - wyjaśnił Schrimm.

Zaznaczył, że jego zespół "nie siedzi za biurkiem", lecz przeczesuje archiwa w Grecji, we Włoszech i na Ukrainie oraz w Rosji. Obecnie placówka w Ludwigsburgu koncentruje się na Ameryce Łacińskiej.

Jak zauważył prokurator, wszyscy domniemani sprawcy zbrodni są obecnie w bardzo zaawansowanym wieku, co powoduje, że nierzadko umierają przed zakończeniem śledztwa. Dodał, że znany jest jednak też przypadek, że mający 97 lat podejrzany przyjechał na przesłuchanie na rowerze.

Zdaniem Schrimma głównym celem prowadzonych przez jego urząd śledztw jest wyjaśnienie wszystkich okoliczności zbrodni i "wysłanie sygnału, że Niemcy ścigają je". Dzięki działalności placówki w Ludwigsburgu do 2010 roku skazano 6 500 nazistowskich przestępców, 169 z nich na kary dożywotniego więzienia. 

Jednak tajemnicą poliszynela jest fakt, że Niemcy koncentrują się na ściganiu sprawców zbrodni na Żydach. Niemieccy mordercy innych "podludzi", np. Polaków mogą raczej spać spokojnie. Śledztwo przeciwko katom Warszawy, czyli członkom Brygady SS Oskara Dirlewangera umorzono po trzech latach ze względu na "niewykrycie sprawców". Jak napisano w dokumentach przesłanych do IPN, "Na podstawie informacji przekazanej przez Prokuraturę w Koblencji ustalono, że w Archiwum Federalnym w Koblencji nie ma żadnych dokumentów odnoszących się do udziału niemieckich żołnierzy w walkach w okolicy Placu Teatralnego podczas Powstania Warszawskiego, jak również dokumentów dotyczących Brygady Dirlewangera.
Dokumentów dotyczących przedmiotu śledztwa nie odnaleziono również w kartotekach Centrali w Ludwigsburgu." Śledztwo niemieckie w sprawie zbrodni na Polakach nie wyszło wiec poza kwerendę archiwów w Koblencji i Ludwigsburgu. 

PAP

[FOTO: Wikipedia]

Słowa kluczowe:

Niemcy

,

zbrodnie

CS139fotoMINI

Czas Stefczyka 139/2017

PDF (4,73 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook