Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Niemcy mówią muzułmanom "nein"

21.01.2013

Nasi zachodni sąsiedzi nie ustępują muzułmanom żądającym coraz większych praw. Najbardziej uległe wobec wyznawców islamu są landy północe, zamieszkałe w znacznej mierze przez protestantów. Największy opór stawiają skonsolidowane landy, w których przeważają katolicy.

Hanzeatyckie miasto Brema – najmniejszy kraj związkowy - jako pierwszy land podpisał z kilkoma wspólnotami muzułmańskimi traktat, w którym zawarował wyznawcom islamu prawa, o które starają się na terenie całego RFN. Są to np. zagwarantowane dni wolne od pracy i od szkoły w święta muzułmańskie, możliwość budowy meczetów z minaretami i kopułą.

Jednak Brema jest wyjątkiem. W innych miejscach Niemiec muzułmanie, których jest 4,3 mln, nie mają na razie szans na podpisanie podobnych traktatów. Powodów jest wiele, ale wszystkie mają dwa wspólne mianowniki – niechęć społeczeństwa niemieckiego i władz federalnych.

Gdy kilka lat temu były prezydent RFN Christian Wulff powiedział słynne zdanie, że „islam należy do Niemiec”, u naszego zachodniego sąsiada zawrzało. W polityce i publicystyce. Na Wulffie nie pozostawiono suchej nitki, a muzułmanie nabrali ochoty na rozszerzenie swych praw. Marzy im się, aby na szczeblu federalnym przyznano im status korporacji prawa publicznego. Szybko rozwiano ich nadzieje.

- Nie da się udowodnić tezy, że islam należy do Niemiec – powiedział Hans-Peter Friedrich, szef MSW.

Najbardziej niechętne przyznaniu większych praw muzułmanom są landy, w których przeważają katolicy, zwłaszcza Bawaria. Najbardziej skłonne do obdarzania wyznawców islamu przywilejami są landy „protestanckie”, położone na północy RFN.

Slaw/ Rzeczpospolita

[FOTO: sxc.hu]

Słowa kluczowe:

islam

,

Niemcy

,

muzułmanie

Facebook