Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Niemcy grożą Grekom

04.07.2015

Minister finansów Niemiec Wolfgang Schaeuble arogancko wypowiedział się o sytuacji w Grecji. - Negocjacje, które ewentualnie zostaną podjęte po niedzielnym plebiscycie oparte będą „na całkiem innych podstawach i trudniejszych warunkach gospodarczych - rzucił.

- Rząd Grecji poddaje pod głosowanie w referendum propozycję, która nie jest już aktualna. Kolejne rozmowy z Atenami będą się odbywać na innych warunkach - powiedział w rozmowie z dziennikiem „Bild”.

Ateny będą musiały poradzić sobie z wynikiem referendum i jego konsekwencjami. Dopiero wtedy, gdy Grecja przedłoży prośbę o ponowienie negocjacji, zaczną się kolejne rozmowy - dodał. Przypomniał też, że będzie można je podjąć, jeśli zatwierdzi to Bundestag.

Brzmienie pytania, na które mają odpowiedzieć Grecy w referendum, a także nietypowy układ karty do głosowania wzbudziły już wcześniej kontrowersje wśród międzynarodowych komentatorów. Odpowiedź „nie” została umieszczona jako pierwsza, a „tak” dopiero jako druga, poniżej.

Pytanie, które przekazały światowe media, brzmi natomiast:"Czy powinien zostać przyjęty plan porozumienia, który został przedłożony przez Komisję Europejską, Europejski Bank Centralny i Międzynarodowy Fundusz Walutowy na posiedzeniu eurogrupy 25 czerwca 2015 roku i który składa się z dwóch części, stanowiących ich wspólną propozycję?"

Wcześniej w piątek również szef Komisji Europejskiej Jean-Claude Juncker powiedział, że jeśli w niedzielnym referendum Grecy zagłosują przeciwko warunkom porozumienia z wierzycielami, to pozycja negocjacyjna ich kraju dramatycznie się pogorszy.

Według różnych źródeł zadłużenie Grecji wynosi od 242,8 mld do 320 mld euro. Około 78 proc. kredytów udzieliła Atenom tzw. trojka, czyli Europejski Bank Centralny, Komisja Europejska i Międzynarodowy Fundusz Walutowy - podaje "Guardian".

Agencja Reutera rozpisuje dokładniej podaną przez siebie sumę, czyli 242,8 mld euro, i pisze, że obejmuje ona zadłużenie wobec europejskich rządów i MFW w ramach dwóch pakietów pomocowych przyznanych Atenom w latach 2010 i 2012, które warte były 220 mld euro; dochodzą do tego obligacje wyemitowane przez Grecję, a które są w posiadaniu Europejskiego Banku Centralnego i banków centralnych państw strefy euro.

Prywatni inwestorzy posiadają greckie obligacje warte 38,7 mld euro. Ponadto rząd w Atenach wyemitował obligacje krótkoterminowe na sumę 15 mld euro, które objęły głównie greckie banki - pisze Reuters.

Agencja przypomina też, że MFW przyznał Grecji kredyt opiewający na 48,1 mld euro, z czego ostatnia rata - 16,3 mld euro - miała zostać wypłacona w marcu 2016 roku, pod warunkiem, że Ateny skutecznie przeprowadzą program naprawy finansów państwa. 30 czerwca, po raz pierwszy, Grecja nie spłaciła wartej 1,6 mld euro raty na rzecz MFW.

EBC posiada około 18 mld euro w greckich obligacjach; jeśli kraj ten wyjdzie z unii walutowej, realna ich wartość będzie zaledwie ułamkiem wartości nominalnej - pisze Reuters.

Ponadto, gdyby Grecja wyszła ze strefy euro, EBC pozostałby z niespłaconymi długami niestanowiącymi części pakietów pomocowych. Szef MFW Mario Draghi powiedział niedawno, że na zapewnienie płynności greckim bankom jego instytucja przyznała Atenom kredyty warte 118 mld euro, z czego 89 mld euro w ramach finansowania awaryjnego, utrzymującego płynność greckich banków (Emergency Liquidity Assistance - ELA) - podaje Reuters.

Kraje strefy euro pożyczyły Grecji 52,9 mld euro w ramach pierwszego pakietu pomocowego (tzw. bailoutu); z drugiego pakietu, przyznanego Atenom w 2012 roku, Ateny otrzymały jak dotąd 141,8 mld euro.

Największym kredytodawcą Grecji są Niemcy, które pożyczyły jej 57,23 mld euro; dalej plasuje się Francja - 42,98 mld; następnie Włochy 37,76 mld euro i wreszcie Hiszpania - 25,1 mld.

Ponadto kraje wpłaciły swe składki do kasy MFW, z której Fundusz czerpie fundusze na kredyty dla Aten. Kraje strefy euro odroczyły już zapadalność greckiego długu wobec nich z 15 do 30 lat. Przyznały też Atenom 10-letnie moratorium na spłatę odsetek od drugiego pakietu pomocowego.

Brytyjski "Guardian" zwraca uwagę, że zaledwie około 10 proc., czyli niewielki ułamek sum, jakie pożyczono Grecji, trafił do państwowej kasy i został przeznaczony na złagodzenie społecznych i gospodarczych skutków kryzysu. Znakomita większość pieniędzy trafiła do banków, które udzieliły Atenom kredytów przed załamaniem finansowym.

Ponadto 48,2 mld euro przeznaczone zostało na ratowanie greckich instytucji finansowych. Spłata długów i odsetek kosztowała jak dotąd 140 mld euro.

"Le Figaro" zwraca uwagę, że kryzys grecki wygenerował już straty finansowe bez precedensu. MFW nigdy nie zainwestował w żaden kraj tyle, ile obecnie w pomoc dla Grecji. Na częściowym umorzeniu długu Aten wobec prywatnych inwestorów ci ostatni stracili 100 mld euro. "Potencjalne straty finansowe związane z greckim kryzysem znacznie przekraczają te, które w 1917 roku wynikły z decyzji Lenina o nieuznaniu zobowiązań carskiej Rosji przez Związek Radziecki. A bankructwo Argentyny w 2001 roku to drobnostka w porównaniu z Grecją" - pisze francuski dziennik w dużym raporcie poświęconym temu kryzysowi.

W innym tekście potencjalne dalsze konsekwencje problemów Grecją komentuje dla "Le Figaro" profesor uniwersytetu Sorbona Paryż 1 Philippe Dessertine, który podkreśla, że ryzyko związane z wyjściem Grecji z unii walutowej jest niedocenione. "Gdy 15 września 2008 roku upadł bank Lehman Brothers (...) mówiono nam, że globalny system finansowy nie jest zagrożony. Znamy ciąg dalszy..." - mówi.

Systemy zabezpieczeń przed rozprzestrzenieniem się kryzysu z Grecji na strefę euro nie są wystarczające. EBC nie dysponuje wystarczającymi środkami, by utrzymać stopy procentowe na niskim poziomie, gdy rynki finansowe ocenią ryzyko wynikające z Grexitu. Na rynkach akcji i obligacji nie dojdzie do gwałtownego załamania, ale będą one przez dłuższy czas odnotowywać spadki, aż staną się one bardzo istotne - mówi Dessertine.

Raport MFW z 2011 roku oceniał koszty Grexitu (wyjścia Grecji z unii walutowej) dla globalnej gospodarki na bilion dolarów. Rok później oszacował je na 1,2 biliona euro - przypomina.

"Foreign Affairs" i ośrodek Stratfor podkreślają stawką w tej grze nie są tylko pieniądze. -Możliwość łatwego zerwania z Grecją jest tylko złudzeniem - pisze o ewentualnym wyjściu Grecji z unii walutowej prestiżowy amerykański magazyn.

- Grecja leży w najbardziej niestabilnym regionie Europy - przypomina "FA". Już teraz widoczne są oznaki, że kryzys z Grecji przeniesie się na system bankowy krajów bałkańskich. - Załamanie w Grecji podsyci i tak już rosnące napięcia w południowo-wschodniej Europie". Należy też pamiętać o "flircie Grecji z Rosją i nieustannych staraniach prezydenta Władimira Putina, mających na celu zasianie niezgody w Unii Europejskiej - argumentuje "FA".

Konsekwencje polityczne Grexitu mogą być poważniejsze niż jego skutki finansowe. - Najczarniejszy scenariusz to taki, że słaba i wyobcowana Grecja stanie się "wolnym elektronem" (...), a największym przegranym okaże się europejska integracja - ostrzega "FA".

- Jedynym wyjściem jest redukcja długu Grecji w zamian za głębokie, strukturalne reformy. Ale wobec nieustępliwej postawy Ciprasa i jego najbardziej zagorzałego krytyka, ministra finansów Niemiec Wolfganga Scheaublego, takie rozwiązanie jest mało prawdopodobne - konkluduje "FA".

Stratfor spogląda na polityczne implikacje Grexitu w szerszym kontekście - jako zagrożenie dla wspólnej polityki USA i UE wobec Rosji. - USA wywierają presję na UE, by zawarła kompromis z Grecją, by zatrzymać ją w strefie euro. Naciski Białego Domu, by UE porozumiała się z Atenami będą zapewne znacznie silniejsze, jeśli w istocie dojdzie do wyjścia Grecji z unii walutowej - prognozuje Stratfor.

Zapraszamy na profil Stefczyk.info na Facebooku!

PAP/JKUB

[fot. PAP/EPA]
CS145fotMINI

Czas Stefczyka 145/2017

PDF (8,85 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook