Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Niechętni Unii odniosą sukces

23.03.2013

UE obwiniania jest za kryzys, co powoduje, że w przyszłorocznych wyborach do Parlamentu Europejskiego eurosceptycy mogą odnieść sukces - uważa brytyjski liberał Graham Watson.

W Brukseli coraz więcej mówi się o wyborach do Parlamentu Europejskiego w 2014 r. A także o tym, jak mimo rozgoryczenia spowodowanego kryzysem i bolesnymi dla społeczeństw cięciami i oszczędnościami przekonać obywateli UE do głosowania.

- Będziemy obserwować wzrost eurosceptycyzmu. Wybranych będzie więcej kandydatów partii populistycznych, ekstremistycznych, antyeuropejskich - powiedział w rozmowie z dziennikarzami w Brukseli Watson, który jest byłym szefem europarlamentarnej frakcji liberałów i demokratów w PE (ALDE).

Jego zdaniem ludzie winą za kryzys obarczają UE, choć w niektórych przypadkach powinni obwiniać własne rządy. Ale to UE jest "daleko i nadaje się na kozła ofiarnego" - wyjaśnił. Odnosząc się do kryzysu na Cyprze podkreślił, że to nie UE jest odpowiedzialna za obecną sytuację w kraju. Jej powodem jest "wieloletnie złe zarządzaniem Cyprem przez tamtejszy rząd" - powiedział.

Dodał, że jednym z elementów kampanii przed wyborami do PE będzie ukazywanie przez ALDE "korzyści wynikających z członkostwa" w UE. - Tanie linie lotnicze to zasługa UE, podobnie jak prawo do życia i mieszkania w innym kraju - zaznaczył. - Jeśli mamy klęskę żywiołową lub atak terrorystyczny na wielką skalę i w szpitalach brakuje zapasów krwi, możemy się zwrócić do innych krajów UE - dodał.

Aby zdobyć wiarygodność w oczach obywateli, UE powinna przyznać, że w niektórych dziedzinach ich zawiodła. - Nie inwestujemy wystarczających środków w umiejętności, których będziemy potrzebować w przyszłości. Za to utrzymujemy dwa budynki w dwóch miastach - mówił europoseł, nawiązując do okazałych siedzib PE zarówno w Brukseli jak i w Strasburgu.

Brytyjski premier David Cameron w wygłoszonym w styczniu przemówieniu zapowiedział, że w świetle planów zacieśniania integracji europejskiej będzie zabiegał o renegocjację warunków brytyjskiego członkostwa w UE, a wynik podda pod głosowanie w referendum.

Zdaniem Watsona Wielka Brytania boleśnie odczułaby konsekwencje gospodarcze ewentualnego wyjścia z UE. Kraj byłby uboższy, mniej bezpieczny i trudniej byłoby nim rządzić - mówił podczas debaty w Brukseli, która w dużej mierze dotyczyła rosnącego eurosceptycyzmu brytyjskiego społeczeństwa. Wyjaśniał, że zagraniczne inwestycje zmniejszą się, a dochody brytyjskich gospodarstw domowych spadną. Ponadto ewentualne opuszczenie UE mogłoby zakończyć współpracę Wielkiej Brytanii z UE w ramach Europolu czy europejskiego nakazu aresztowania (ENA).

- Alternatywą dla Europolu i ENA jest seria porozumień dwustronnych - ripostował podczas debaty brytyjski konserwatysta Daniel Hannan (frakcja Europejskich Konserwatystów i Reformatorów). Parodią nazwał patrzenie na sprawę jak na "wybór między integracją europejską a podzielonym światem, gdzie nikt z nikim nie rozmawia".

Konserwatywny eurodeputowany przekonywał, że w ostatnich latach UE stała się "zbyt odległa i zbyt odcięta od ludzi, których powinna reprezentować, oraz coraz bardziej niedemokratyczna". Jego zdaniem tajemnica sukcesu Europy w przeszłości polegała na tym, że nie była jednolitym, scentralizowanym imperium, lecz składała się z różnorodnych, współzawodniczących ze sobą państw - mówił. Argumentował też, że kraje europejskie, które nie należą do UE, takie jak Norwegia czy Szwajcaria, są w lepszej kondycji gospodarczej niż UE.

Tymczasem Watson podkreślał, że "nie możemy pozwolić nacjonalistom na to, byśmy wrócili do złych, plemiennych zwyczajów tylko dlatego, że mamy recesję".

Europoseł z ALDE wyraził też opinię, że eurosceptycyzm w Wielkiej Brytanii napędzają m.in. konserwatywne media, które przedstawiają  głównie "negatywne i często nieprawdziwe historie" związane z UE. - Utrudnia to prowadzenie racjonalnej debaty - mówił, krytykując m.in. teksty Hannana w dzienniku "Daily Telegraph".

Cameron, który jeszcze w październiku 2011 roku zapewniał, że nie przeprowadzi referendum ws. wyjścia swojego kraju z UE, "utracił kontrolę nad programem własnej partii dotyczącym UE" - przekonywał Watson. Tymczasem Hannan zauważył, że eurosceptycy stanowią większość brytyjskiego elektoratu. 57 proc. ankietowanych pod koniec stycznia przez ComRes sądzi, że Wielka Brytania powinna wystąpić z UE, jeśli nie uda jej się odzyskać części prerogatyw przekazanych Brukseli.

Konserwatywny brytyjski europarlamentarzysta skrytykował też spadek frekwencji w wyborach do PE. Jego zdaniem jest to przykład tego, jak słabo związani z europejską demokracją czują się obywatele UE. - Mamy demokrację bez demos - mówił Hannan.

PAP/JKUB

[fot. PAP/EPA]

CS143fotMINI

Czas Stefczyka 143/2017

PDF (5,50 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook