Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Nie chcą rosyjskiej klasy w polskiej szkole

22.05.2012

Rodzice uczniów polskiej szkoły w Grodnie są przeciwni ulokowaniu w placówce klas ze szkoły rosyjskojęzycznej. Grodzieński kurator oświatowy Siarhiej Łamieka mówi, że decyzja w tej sprawie jeszcze nie zapadła i zależy od opinii Związku Polaków na Białorusi.

Wtorkowe spotkanie rodziców z dyrektorką szkoły średniej nr 36 Danutą Surmacz miało bardzo burzliwy przebieg. Rodzice wyrażali zdecydowany sprzeciw wobec planów ulokowania w szkole klas rosyjskojęzycznych z przepełnionej szkoły nr 27 w tej samej dzielnicy.

Rodzice uważają, że pojawienie się w tym samym budynku klas rosyjskojęzycznych może być źródłem konfliktów i będzie zniechęcać dzieci do mówienia po polsku.

"Wielu rodziców nie mówi po polsku i dzieci na przerwach często rozmawiają ze sobą po rosyjsku. Jeśli się pojawią klasy rosyjskojęzyczne, poczują się zwolnione z obowiązku mówienia po polsku" - powiedziała PAP jedna z matek.

Ojciec, którego trójka dzieci uczyła się w szkole, wyraził przekonanie, że umieszczenie rosyjskojęzycznych klas w placówce to "ostatni etap rusyfikacji polskiej szkoły".

"W szkole już praktycznie nie ma polskich nauczycieli z Polski - została tylko jedna nauczycielka z Polski, a ci, którzy uczyli się na Białorusi, nie zawsze reprezentują dobry poziom znajomości języka. W starszych klasach nie ma podręczników w języku polskim. Obecność dzieci ze szkoły rosyjskojęzycznej, dla których kultura polska nic nie znaczy, naruszy panujący tu klimat" - powiedział.

Dyrektorka szkoły podkreśla, że decyzja o wynajmowaniu komukolwiek pomieszczeń w szkole należy do Związku Polaków na Białorusi. Właścicielem budynku jest oficjalny ZPB. "Związek Polaków wie, jakie stanowisko zajmują rodzice, rozmawialiśmy na ten temat niejednokrotnie" - mówi dyrektorka.

Szef wydziału oświaty urzędu dzielnicowego Siarhiej Łamieka zapewnił w rozmowie z PAP: "Kwestia zmian statusu państwowej placówki edukacyjnej Szkoła Średnia nr 36 w mieście Grodno z polskim językiem nauczania nie była, nie jest i nie będzie stawiana".

Ideę ulokowania klas rosyjskojęzycznych w polskiej szkole uzasadnił następująco: "Szykując się do nowego roku szkolnego, zauważyliśmy taki problem, że liczba klas pierwszych w szkole średniej nr 27 znacznie się zwiększa. W zeszłym roku było ich osiem, w tym jest 10, a na przyszły prognozuje się 12. Dlatego pomyśleliśmy o ewentualności ulokowania 2 klas pierwszych w innej placówce edukacyjnej".

Jak zapewnia, byłoby to rozwiązanie tymczasowe, które ma odciążyć szkołę nr 27 do czasu wybudowania nowej szkoły w dzielnicy.

"Zwróciliśmy się z prośbą do Związku Polaków na Białorusi na wydanie na to zgody. Na razie nie mamy odpowiedzi, ale spodziewamy się jej w najbliższych dniach. Bez tej zgody nie można ulokować tych klas z szkole" - dodał.

PAP nie udało się we wtorek dodzwonić do p.o. prezesa uznawanego przez Mińsk Związku Polaków na Białorusi Mieczysława Łysego.

Prezes Rady Naczelnej nieuznawanego przez Mińsk Związku Polaków na Białorusi Andrzej Poczobut poinformował zaś PAP we wtorek, że Związek zwrócił się z wnioskiem o zgodę na cztery pikiety w obronie polskiej szkoły, ale władze białoruskie jej nie udzieliły.

O podjęciu przez władze Grodna decyzji o wprowadzeniu klas rosyjskojęzycznych do polskiej szkoły poinformowała na początku maja prezes nieuznawanego przez Mińsk ZPB Andżelika Orechwo. Dodała, że Związek zwrócił się do ministerstwa oświaty z prośbą o odwołanie tej decyzji.

Zdaniem Orechwo byłby to "pierwszy krok ku likwidacji szkoły". "Boimy się, że scenariusz tutaj, w Grodnie, będzie taki sam jak w Wołkowysku" - dodała.

W szkole w Wołkowysku w 2006 roku odmówiono prawa do dalszego nauczania polskim nauczycielkom. Białoruskie władze nie wydały im wymaganej licencji na nauczanie, argumentując, że Białoruś kształci własne kadry w ich specjalnościach.

W szkole polskiej w Grodnie uczy się 383 dzieci.

PAP
[fot. nakresach.pl]

CS145fotMINI

Czas Stefczyka 145/2017

PDF (8,85 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook