Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Najpilniejszą sprawą jest ekonomia

22.11.2011

Partia rządząca na Węgrzech chce obarczyć odpowiedzialnością za zbrodnie czasów komunizmu współczesnych socjalistów, których partia jest kontynuatorką rządzących za komuny. Złożyła w parlamencie stosowny projekt ustawy. Obecne państwo węgierskie nie może być ufundowane na zbrodniach systemu komunistycznego – napisali jej autorzy we wstępie.

Ustawa zaznacza, że odpowiedzialność za przestępstwa i patologie czasów komuny spadają na Węgierską Partię Socjalistyczną (MSZP, powstałą w 1990 roku) i jej poprzedniczkę do 1989 roku - Węgierską Socjalistyczną Partię Robotniczą (MSZMP). Ta ostatni nazwana jest "organizacją przestępczą". Ustawa wymienia również zbrodnie, jakich dopuścił się reżim komunistyczny. Są wśród nich: dławienie młodej demokracji węgierskiej pod koniec II wojny światowej z poparciem sowieckim, mordowanie, torturowanie i zsyłanie do obozów pracy obywateli, zadłużenie kraju, dyskryminowanie ludzi ze względu na pochodzenie, przekonania polityczne i jeszcze szpiegowanie ich w życiu prywatnym oraz stłumienie węgierskiego powstania w 1956 roku.

Grzegorz Górny, redaktor naczelny kwartalnika „Fronda”, zaznacza, że jeśli projekt powstał w partii rządzącej, jego wejście w życie jest bardzo prawdopodobne. - To ugrupowanie dysponuje większością dwóch trzecich głosów w parlamencie. Decyzja w tej sprawie zależy więc od decyzji ugrupowania premiera Orbana – informuje w rozmowie z portalem Stefczyk.info.

Nasz rozmówca wskazuje, że zapewne rozwiązania ustawy musiałyby być zbadane przez Trybunał Konstytucyjny. - On musiałby ocenić, na ile partia socjalistyczna jest spadkobiercą partii z czasów komuny. Ta partia różni się właściwie od poprzedniczki tylko nazwą. Wcześniej nazywała się „robotnicza”, teraz jest tylko socjalistyczna – wskazuje Górny. Redaktor naczelny „Frondy” zaznacza, że ciągłość tych tworów politycznych występuje. - Węgierscy socjaliści mówią, że nie są spadkobiercami komunistów, ale przejęli ich majątek – tłumaczy.

Górny wskazuje również na wydarzenie, które sprzyja rozliczeniu socjalistów. - Niedawno w partii doszło do rozłamu. Część działaczy odeszła i założyła nową formację. Zostali starzy komuniści. Młodzi socjaliści, na czele z Ferencem Gyurcsánym, założyli partię o nazwie Koalicja Demokratyczna. Oni chcą iść w kierunku nowej lewicy. Im być może na korzyść będzie pognębienie partii socjalistycznej. W ten sposób mogą się od nich odciąć i wzmocnić swoją pozycję – mówi nasz rozmówca.

Górny, pytany jaka w jego ocenie byłaby reakcja społeczeństwa na proponowany projekt, wskazuje, że „Węgrzy nie protestowaliby”. Jednak z drugiej strony – jak dodaje nasz rozmówca – głowy Węgrom zaprzątają obecnie inne sprawy. - Wszyscy żyją gospodarką i sprawami ekonomicznymi. Kryzys, obniżenie wiarygodności kredytowej Węgier, rozmowy z MFW – to dziś budzi największe emocje i jest w centrum uwagi opinii publicznej na Węgrzech. Ustawa dotycząca socjalistów to sprawa peryferyjna – wyjaśnia nasz rozmówca.

Grzegorz Górny wskazuje, że dla Orbana sprawy ekonomiczne powinny być najważniejsze, ponieważ na nich może on polec. - Jeśli Orbanowi uda się w gospodarce, uda mu się i z innymi rzeczami. Jeśli polegnie na sprawach ekonomicznych, polegnie ogólnie. To jest typowe dla dzisiejszych zmian w Europie. Tak samo poległ Zapatero, czy Berlusconi – mówi Górny. Wskazuje, że premiera Orbana czeka bardzo ciężkie zadanie, ponieważ „na Węgrzech jest już ciężko”.

saż
[fot. Wikipedia.pl]
CS143fotMINI

Czas Stefczyka 143/2017

PDF (5,50 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook