Jedynie prawda jest ciekawa

Nacisk na wybory w Donbasie

12.03.2016

Ukraińskie media podają, że Zachód mocno naciska na przyjęcie przez parlament Ukrainy jeszcze w marcu ustawy o wyborach samorządowych na zajętych przez prorosyjskich separatystów obszarach Donbasu i przeprowadzenie ich do czerwca.

Jeśli wyborów w tym terminie nie będzie, to państwa zachodnie mogą znieść sankcje wobec Rosji i może to nastąpić już w czerwcu, albo w grudniu – pisze, z powołaniem na źródła we władzach Ukrainy, Serhij Rachmanin, zastępca redaktora naczelnego kijowskiego tygodnika "Dzerkało Tyżnia”.

- Ma to być kara dla Kijowa za niezrealizowanie porozumień mińskich. Fakt, iż Moskwa ich także nie wypełnia, europejskich przywódców nie martwi - podkreśla publicysta.

Przypomina on, że szczególne zainteresowanie wyborami w Donbasie wykazuje szef MSZ Niemiec Frank-Walter Steinmeier, który mówił niedawno, iż nie można ich dłużej odkładać. Według Rachmanina prace nad ustawą o wyborach już trwają i prowadzone są "w stałym kontakcie z przedstawicielami Niemiec i Francji", z którymi spotykano się w tej sprawie co najmniej dwukrotnie, w Berlinie i Kijowie.

- Można sądzić, że Kijów jest przekonany, iż Moskwa nie zna jego planów, ale według naszych źródeł Berlin i Paryż (nie informując o tym strony ukraińskiej) nie tylko dzielą się z Kremlem niezbędnymi informacjami, ale również konsultują się z Rosją odnośnie poszczególnych punktów przyszłej ustawy. Interesy Ukrainy martwią naszych zachodnich partnerów o wiele mniej, niż sam fakt przeprowadzenia wyborów, które pozwolę na zamknięcie problemu (Ukrainy) - czytamy w artykule.

Według Rachmanina Kijów chce, by warunkiem wyborów w Donbasie było zapewnienie ich bezpiecznego przebiegu przez międzynarodową misję policyjną. - Berlin zareagował na tę inicjatywę chłodno. OBWE obiecuje, że rozpatrzy taką możliwość do końca marca. Rosja, o ile wiadomo, jest kategorycznie przeciw i w każdej chwili może ten plan zablokować - podkreśla autor.

Według tygodnika prezydent Rosji Władimir Putin gotów jest do usunięcia dotychczasowych władz separatystycznych republik w Donbasie, a jego nieformalny przedstawiciel na Ukrainie, szef administracji za prezydentury Leonida Kuczmy, Wiktor Medwedczuk, przedstawił Moskwie i Kijowowi plan, zgodnie z którym na ich czele mogłyby stanąć osoby, wygodne dla obu stolic.

Medwedczuk wskazał prezydentowi Ukrainy Petrowi Poroszence dwóch kandydatów: oligarchę z Donbasu Rinata Achmetowa i Jurija Bojkę, szefa frakcji parlamentarnej Bloku Opozycyjnego, który wywodzi się z prorosyjskiej Partii Regionów obalonego przed dwoma laty prezydenta Ukrainy Wiktora Janukowycza.

- Putin zna te propozycje, ale jego zgody jeszcze nie ma. Putin nie ufa Achmetowowowi w związku z jego dwuznacznym stanowiskiem (wobec konfliktu w Donbasie). (...) Bojko cieszy się zaufaniem Kremla, ale czy (opłaca się mu) odwoływać go wobec „bezrybia” w Bloku Opozycyjnym, czy ryzykować losem szefa jedynej obecnie prorosyjskiej siły w ukraińskim parlamencie? - pyta Rachmanin.

Zdaniem publicysty tygodnika prezydent Poroszenko rozpatruje jeszcze jeden plan rozwiązania sytuacji wokół Donbasu. Miałoby to być referendum w sprawie autonomii zajętych przez separatystów ziem.

- Motyw jest zrozumiały: jeśli obywatele powiedzą „tak” prezydent zdejmie z siebie odpowiedzialność za decyzje parlamentu, które są niebezpieczne dla jego notowań. Jeśli powiedzą „nie” (Poroszenko) będzie mógł usprawiedliwić niewypełnianie mińskich porozumień wolą narodu - czytamy w "Dzerkale Tyżnia".

Zapraszamy na profil Stefczyk.info na Facebooku!

PAP/JKUB

[fot. PAP/EPA]
CS147fotMINI

Czas Stefczyka 147/2017

PDF (5,87 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook