Jedynie prawda jest ciekawa

Na naprawę finansów Unii potrzeba dekady

06.11.2011

Kanclerz Niemiec Angela Merkel najwyraźniej uznała, że czas przestać udawać, że wszystko jest w porządku. Przyznała, że na uzdrowienie sytuacji w UE potrzeba 10 lat. „To wreszcie realistyczne ujęcie sprawy” – komentuje Jan Filip Staniłko.

Angela Merkel oceniła, że Unia Europejska będzie potrzebowała dekady, by uzdrowić swoje finanse">finanse i wyjść z kryzysu zadłużenia. „To droga, wymagająca wielu wysiłków, których będziemy musieli dokonywać krok po kroku” - powiedziała na temat rozwiązania kryzysu zadłużenia po zakończonym szczycie G20 w Cannes, poświęconym w znacznej mierze tej kwestii.


"Kryzys zadłużenia nie minie od razu" i "jest pewne, że będzie potrzeba około dekady, byśmy znaleźli się ponownie w lepszej sytuacji" - dodała polityk. Jak podkreśliła, wszystkie państwa strefy gospodarka.dziennik.pl/gospodarka/finanse/euro">euro powinny ograniczać swoje zadłużenie.


To wreszcie realistyczne ujęcie sprawy – mówi na temat słów Merkel w swoim komentarzu dla Stefczyk.info Jan Filip Staniłko, ekspert Instytutu Sobieskiego. Podkreśla, że uzdrawianie finansów Unii można przeprowadzić dwojako: albo poprzez zwiększenie licznika w lewarowaniu i „dopakowaniu” do tej kwoty pieniędzy lub też zmniejszając mianownik ilości udzielanych kredytów. – Niemcy starają się iść tą drugą drogą i zaostrzają kryteria udzielania kredytów. Wskazują, że wpierw trzeba spłacić te już zaciągnięte – wskazuje Staniłko.


Nasz rozmówca, komentując objęcie Włochy monitoringiem Międzynarodowego Funduszu Walutowego, by zapobiec rozprzestrzenianiu się kryzysu w tym kraju, zaznacza, że w tej chwili Włochy mają do zlikwidowania 200 mld euro długu, a Hiszpania 100 mld euro. – W przypadku Włoch Unia musiałaby zmusić włoski parlament do przeprowadzenia reform, ale na razie jeszcze jej się to nie udaje – wskazuje Staniłko.


Czy wg eksperta w tej sytuacji szybkie wejście Polski do strefy euro jest potrzebne? – Oczywiście, że nie. Punktem odniesienia powinny być dla nas Szwecja i Czechy – ważne jest integrowanie gospodarcze na ich przykładzie, bez konieczności wchodzenia do strefy euro – uważa Staniłko. Wskazuje, że nawet mimo chęci politycznych, Polska nie spełnia jeszcze kryteriów przystąpienia do strefy. – Jest za duża różnica w PKB, zbyt duży deficyt – wymienia.


Jak dodaje, nie ma się również co obawiać się dwóch prędkości Unii, o której od lat co pewien czas słyszymy. – To w dużej mierze dla strefy euro jest teraz koniecznością. Jest ona tak skonstruowana, że ma duże problemy ze swoją stabilizacją. Jednym państwom nie udaje się przypilnować drugich, dodatkowo rynek zachował się w sprawie kredytów niezgodnie z teorią, nieracjonalnie – mówi Staniłko.


Nieprzystępowanie do strefy euro wcale nie przeszkodzi Polsce w inwestycjach, w innowacyjności i wymianie gospodarczej – podkreśla.


RoJ/PAP


[fot. sxc.hu]

CS148fotMINI

Czas Stefczyka 148/2017

PDF (10,17 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook