Jedynie prawda jest ciekawa


May przeciwna dekretowi ws. imigracji

29.01.2017

Kancelaria brytyjskiej premier Theresy May podała w nocy z soboty na niedzielę, że szefowa rządu "nie zgadza się" z dekretem prezydenta USA Donalda Trumpa, który radykalnie ogranicza napływ uchodźców i imigrantów z 7 muzułmańskich krajów Bliskiego Wschodu.

Jak podkreśliły służby prasowe Downing Street, premier będzie interweniowała, jeśli nowa legislacja - wprowadzona w życie w piątek, zaledwie kilka godzin po tym, jak szefowa rządu opuściła Waszyngton po rozmowach z Trumpem - dotknie np. brytyjskich obywateli posiadających również obywatelstwo krajów objętych zakazem. 

W krótkim oświadczeniu dla prasy wydanym niespodziewanie po północy zaznaczono, że "polityka imigracyjna Stanów Zjednoczonych pozostaje w gestii rządu Stanów Zjednoczonych, tak samo jak polityka imigracyjna tego kraju (W.Brytanii - PAP) powinna być ustalana przez nasz rząd". Jednocześnie dodano jednak, że "nie zgadzamy się z takim podejściem (jak zapisanym w dekrecie Trumpa - PAP) i my nie zamierzamy go przyjmować". 

"Badamy ten nowy dekret, aby zobaczyć, jakie są jego konsekwencje prawne, w szczególności wobec obywateli Wielkiej Brytanii" - podkreślono. Podpisany w piątek przez amerykańskiego prezydenta Donalda Trumpa dekret zawiesił przyjmowanie przez USA uchodźców m.in. z Syrii. 

Na okres 90 dni wstrzymane zostało także wydawanie wiz obywatelom siedmiu krajów, których większość mieszkańców stanowią muzułmanie: Iraku, Iranu, Syrii, Sudanu, Libii, Jemenu i Somalii. 

Osoby, które już znajdowały się w podróży, zostały zatrzymane tuż po przylocie do Stanów Zjednoczonych i zawrócone do kraju wyjazdu. W sobotę podczas konferencji prasowej w Ankarze, gdzie brytyjska premier poleciała po zakończeniu wizyty w Stanach Zjednoczonych, May trzykrotnie odmówiła udzielenia jednoznacznego komentarza na temat nowych amerykańskich przepisów. Po czwartym pytaniu odparła, że "to Stany Zjednoczone są odpowiedzialne za politykę Stanów Zjednoczonych wobec imigracji, a Wielka Brytania - za politykę Wielkiej Brytanii". 

Jej odmowa potępienia dekretu amerykańskiego prezydenta wywołała krytykę komentatorów i polityków, w tym także posłów rządzącej Partii Konserwatywnej, którzy w mediach społecznościowych komentowali dekret Trumpa. 

"To szokująca, groteskowa, oburzająca i szalona decyzja. Jeśli robisz coś nieprawdopodobnie głupiego, twoi najbliżsi przyjaciele powinni ci zwrócić uwagę. Na tym właśnie polega specjalna relacja" - napisał konserwatywny poseł David Warburton, odwołując się do "specjalnej relacji" pomiędzy Wielką Brytanią a Stanami Zjednoczonymi. 

W podobnym tonie wypowiedziała się posłanka Partii Konserwatywnej Heidi Allen, która podkreśliła, że "silne przywództwo oznacza brak strachu, aby powiedzieć komuś wpływowemu, że nie ma racji" oraz poseł, James Cleverly, który nazwał legislację wprowadzoną przez Trumpa "nie do obrony, nieskuteczną i niemal na pewno niekonstytucyjną". 

Z kolei liderka Partii Konserwatywnej w Szkocji Ruth Davidson oceniła, że dekret jest "zły sam w sobie i jest bardzo niepokojącym prognostykiem na przyszłość". 

Z kolei przywódca opozycyjnej Partii Pracy Jeremy Corbyn napisał na Twitterze, że May "powinna bronić Wielkiej Brytanii i naszych wartości przez potępienie jego (Trumpa) działań". "Fakt, że się na to nie zdecydowała, powinien zasmucić nas wszystkich" - dodał. 

Przewodnicząca komisji ds. wewnętrznych w Izbie Gmin Yvette Cooper z Partii Pracy poinformowała także w sobotę, że skierowała list do brytyjskiej premier domagając się informacji, czy szefowa rządu "wyraziła swoje obawy wobec podejścia prezydenta do uchodźców i muzułmanów podczas spotkania w Białym Domu w piątek". 

"Jestem pewna, że zrozumie Pani jak istotne jest dla Brytyjczyków, aby mieli jasność, czy podczas odbywających się w Dzień Pamięci o Holokauście rozmów z prezydentem Stanów Zjednoczonych o tym, co nas łączy, nasza premier nie mówi, ani nie akceptuje w żaden sposób dalece kłopotliwych środków, które wprowadził Trump" - podkreśliła. 

Według mediów, nowe ograniczenia mogą objąć m.in. urodzonego w Somalii biegacza i jednego z najwybitniejszych brytyjskich lekkoatletów, czterokrotnego złotego medalistę olimpijskiego Sira Mohameda "Mo" Faraha, a także urodzonego w Iraku posła Partii Konserwatywnej ze Stratford-on-Avon Nadhima Zahawiego. Obaj posiadają podwójne obywatelstwa brytyjskie i swoich państw urodzenia. 

"Jestem brytyjskim obywatelem, bardzo dumnym z tego, jak zostałem przyjęty w tym kraju. Przykro mi słyszeć, że będę miał zakaz wjazdu do Stanów Zjednoczonych ze względu na kraj, w którym się urodziłem" - napisał na Twitterze Zahawi.

wkt/PAP

[fot. PAP/EPA/SHAWN THEW]

Warto poczytać

  1. pizza-17072018 17.07.2018

    Znana sieć pizzerii oskarżona o rasizm. Właściciel użył "zakazanego słowa"

    John Schnatter, założyciel powoli wchodzącej do Polski popularnej sieci pizzerii "Papa John’s" musiał zrezygnować ze stanowiska szefa rady nadzorczej własnej firmy. Wszystko przez to, że w ramach ćwiczeń użył... niewłaściwego słowa.

  2. krokodyl17072018 17.07.2018

    Krokodyl w Rzymie? Karabinierzy przeszukują kanały

    W rejonie Rzymu trwają poszukiwania krokodyla, choć nie ma pewności czy istnieje. Ci, którzy twierdzą, że go widzieli w jednym z kanałów, mówią, że gad jest ogromny. Okolice miasteczka Fiumicino przeszukują karabinierzy.

  3. kolinda-grabar-kitarovic-17072018 17.07.2018

    Te zdjęcia prezydent Chorwacji stały się hitem sieci. Kto odpowiada za tę manipulację?

    Finałowe starcie na stadionie Łużniki w Moskwie pomiędzy Chorwacją oraz Francją skupiło na sobie uwagę milionów osób na całym świecie.

  4. justice16072018 16.07.2018

    Czy właściciel firmy może odmówić świadczenia usług klientowi ze względu na orientację seksualną? Przełomowy wyrok

    Joanna Duka i Breanna Koski, właścicielki studia Brush&Nib w Phoenix zajmującego się tworzeniem zaproszeń na śluby, odwołały się od wyroku sądu apelacyjnego stanu Arizona. Walczą z przepisami antydyskryminacyjnymi wprowadzonymi w ich mieście, jednak sprawa może mieć dużo dalej idące konsekwencje.

  5. bokoharam17062018 16.07.2018

    Boko Haram zdobyło bazę wojskową w Nigerii. Chrześcijanie boją się ludobójstwa

    Anonimowe źródła w rządzie Nigerii poinformowały agencję AFP, że islamscy terroryści z organizacji Boko Haram zdobyli bazę wojskową na północnym wschodzie kraju. Los setek nigeryjskich żołnierzy jest nieznany, ale wszyscy obawiają się najgorszego.

  6. 1270putintrumpszczyt 16.07.2018

    Zakończyło się spotkanie w cztery oczy prezydentów USA i Rosji

    Po ponad dwóch godzinach zakończyło się w poniedziałek spotkanie w cztery oczy prezydentów USA i Rosji, Donalda Trumpa i Władimira Putina, w Helsinkach i rozpoczęła się część szczytu z udziałem obu przywódców w poszerzonym gronie - poinformowały media w USA i Rosji.

  7. haiko16072018 16.07.2018

    Szef niemieckiej dyplomacji. "UE nie może już polegać na USA"

    Szef dyplomacji Niemiec Heiko Maas oświadczył w poniedziałek, że UE nie może w pełni polegać na administracji Donalda Trumpa i musi zewrzeć szeregi. Wypowiedział się wkrótce po tym, kiedy Trump uznał, że UE jest "wrogiem" USA, jeśli chodzi o handel.

CS157fotoMINI

Czas Stefczyka 157/2018

PDF (9,17 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook