Jedynie prawda jest ciekawa

Litwini oskarżają Rosję i... Polaków

25.03.2014

Były premier Litwy a dziś lider sejmowej opozycji Andrius Kubilius zarzuca litewskiej Polonii, że wspiera politykę Rosji, która miałaby wykorzystać problemy narodowościowe Wileńszczyzny do realizacji swoich celów - informuje za IAR dziennik.pl.

- Czy Wileńszczyzna nie stanie się litewskim Krymem? - pytają litewscy politycy. Na taki scenariusz zwracał uwagę niedawny raport litewskiego Departamentu Bezpieczeństwa Państwa. Jego autorzy wskazują, że rosyjska ambasada w Wilnie wyjątkowo aktywnie popiera przed każdymi wyborami jednoczenie się partii o podłożu etnicznym.

Choć raport nie wymienia żadnych nazwisk, to już Kubilius wskazuje palcem na lidera Akcji Wyborczej Polaków na Litwie, europosła Waldemara Tomaszewskiego, który krytykując nowy rząd na Ukrainie miał odzwierciedlać stanowisko nie Wilna czy Warszawy, ale - Moskwy. Tomaszewski oświadczył bowiem na konferencji prasowej, że nowa władza na Ukrainie jest w rękach niebezpiecznych nacjonalistów i prawie faszystów.

Zdaniem Kubiliusa, na takie wystąpienia Tomaszewskiego powinno zareagować polskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych.

Jeszcze dalej idzie inny poseł liberał Remigijus Szimaszius. Otóż żąda on - wskazując na przykład Ukrainy- od litewskich władz... rozwiązania problemów narodowościowych.

- Musimy zrobić wszystko, by Rosja nie mogła wykorzystać napiętych relacji i niezadowolenia mniejszości polskiej do destabilizacji sytuacji na Litwie - oświadczył były minister sprawiedliwości w wywiadzie dla polskiego radia w Wilnie "Znad Wilii".

Polacy na Litwie od wielu lat walczą m.in. o prawo do podwójnego nazewnictwa ulic i miejscowości i o prawo do pisania swych imion i nazwisk po polsku.


Greg/dziennik.pl/IAR
[fot. Wikimedia Commons/EPP/licencja cc 2.0]


Zainteresował Cię artykuł? Znajdź nas na Facebooku!
CS148fotMINI

Czas Stefczyka 148/2017

PDF (10,17 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook