Jedynie prawda jest ciekawa

Ławrow oskarża Ukrainę

08.06.2015

Minister spraw zagranicznych Rosji twierdzi, że to Ukraina ponosi odpowiedzialność za zaostrzenie sytuacji.

Szef MSZ Rosji Siergiej Ławrow zasugerował, że władze Ukrainy świadomie zaostrzyły sytuację w Donbasie, by skłonić Zachód do utrzymania sankcji. Wyraził nadzieję, że prowokacje w rejonie Marjinki koło Doniecka nie storpedują prac grupy kontaktowej ds. Ukrainy.

Szef rosyjskiej dyplomacji powiedział to w poniedziałek na konferencji prasowej w Moskwie po rozmowach z ministrem spraw zagranicznych Białorusi Uładzimirem Makiejem. Jednym z ich tematów była sytuacja na Ukrainie.

"Kijów oznajmił, że nie uchyli blokady gospodarczej Donbasu, dopóki nie zmienią się tam władze. Stoi to w bezpośredniej sprzeczności z porozumieniami z Mińska. Dostrzegamy tutaj związek z trwającym szczytem G7. Zapewne chciano przed tym szczytem maksymalnie zaostrzyć sytuację, pamiętając, że sankcje przeciwko Rosji będą obowiązywać, dopóki Rosja nie wywiąże się z porozumień mińskich" - oświadczył Ławrow.

"Jest to +joker+ w rękach Kijowa: my, Ukraińcy, będziemy sabotować wdrażanie porozumień mińskich, a cierpieć za to będzie Rosja, gdyż sankcji przeciwko Moskwie nikt nie uchyli" - oznajmił rosyjski minister, dodając, że "zajmując takie stanowisko i wiążąc sankcje przeciwko Rosji z wypełnieniem porozumień mińskich tylko przez Rosję, kraje zachodnie stały się zakładnikiem władz ukraińskich".

Ławrow przypomniał, że "Niemcy, Francja, inne kraje Unii Europejskiej i USA" deklarowały, że "będą zachęcać władze Ukrainy do uczciwego wypełniania porozumień z Mińska". "Uważamy, że teraz jest to ich obowiązek" - podkreślił. "Podobnie jak my będziemy nadal pracować z Donieckiem i Ługańskiem, inspirując ich do konstruktywnego wykonywania Mińsk 2" - dodał.

Szef dyplomacji rosyjskiej zaapelował do krajów zachodnich o "niedopuszczenie do recydywy siłowych rozwiązań" w Donbasie.

Ławrow także wyraził nadzieję, że "ostatnie prowokacje na południowym wschodzie Ukrainy m.in. w rejonie miejscowości Marjinka, na zachód od Doniecka, nie storpedują procesu w ramach grupy kontaktowej i że jej robocze podgrupy w najbliższym czasie zbiorą się, by kontynuować prace".

Minister oznajmił też, że Rosja nie czyni dramatu z rezygnacji przedstawicielki OBWE w grupie kontaktowej ds. Ukrainy Heidi Tagliavini. "Zastępstwo dla niej zostanie znaleziono. Jest to sprawa OBWE" - powiedział.

W środę doszło do pierwszego od miesięcy poważnego starcia między prorosyjskimi separatystami a oddziałami ukraińskimi we wschodniej Ukrainie. W rejonie miejscowości Marjinka, gdzie doszło do walk, zginęli dwaj ukraińscy żołnierze, a 30 zostało rannych. Rebelianci informowali o 15 ofiarach śmiertelnych, w tym cywilach. Obie strony oskarżają się o sprowokowanie nowego wybuchu przemocy.

Szef MSZ Ukrainy Pawło Klimkin zarzucił w czwartek w Berlinie prorosyjskim separatystom naruszenie rozejmu na wschodzie kraju. Jego niemiecki kolega Frank-Walter Steinmeier ostrzegł przed nawrotem militarnej konfrontacji. Z apelem o przestrzeganie rozejmu na Ukrainie zwróciło się ONZ i UE. Konflikt na Ukrainie był jednym z głównych tematów szczytu G7 w Berlinie.

mly/PAP

[fot. kremlin.ru]

CS148fotMINI

Czas Stefczyka 148/2017

PDF (10,17 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook