Jedynie prawda jest ciekawa

Ławrow o ewentualnej interwencji w Syrii

06.06.2013

Szef MSZ Rosji Siergiej Ławrow oznajmił, że doniesienia o użyciu w Syrii broni chemicznej nie mogą zostać wykorzystane, by uzasadnić zagraniczną interwencję wojskową w Syrii, i że kwestia tej broni stała się przedmiotem "spekulacji i prowokacji".

"Kwestia broni chemicznej stała się przedmiotem spekulacji i prowokacji. Nie wykluczam, że ktoś chce ją wykorzystać, by oznajmić, iż przekroczono czerwoną linię i konieczna jest zagraniczna interwencja" - powiedział Ławrow.
Mówił o tym na konferencji prasowej w obwodzie kaliningradzkim, gdzie uczestniczył w spotkaniu szefów MSZ krajów zrzeszonych w Radzie Państw Morza Bałtyckiego.
Ławrow skrytykował władze ONZ za to, że - jego zdaniem - nie zareagowały na propozycję Damaszku ws. oenzetowskiej misji, która miałaby zbadać doniesienia o użyciu broni chemicznej, a także za to, że "zażądały nieograniczonego dostępu na terytorium" Syrii.
Dodał, że Rosja będzie nalegać na udział Iranu w międzynarodowej konferencji pokojowej ws. Syrii, zwanej Genewą 2. "Wszyscy sąsiedzi Syrii powinni wziąć udział w tej konferencji. Będziemy nalegać na udział Iranu w tym forum" - oświadczył. Udziałowi Iranu w konferencji przeciwne są Stany Zjednoczone i syryjska opozycja.
W wypowiedzi dla telewizji rosyjskiej Ławrow powiedział, że w konferencji w Genewie weźmie udział jako przedstawiciel władz w Damaszku szef MSZ Syrii Walid el-Mualim.
W ostatnich dniach zarówno Francja, jak i Wielka Brytania ogłosiły, że są przekonane o użyciu przez syryjskie siły rządowe walczące z rebeliantami gazu bojowego sarin. Władze w Paryżu ogłosiły we wtorek, że przebadane we Francji próbki substancji pobranych w Syrii dowodzą, iż reżim prezydenta Baszara el-Asada użył sarinu przynajmniej raz. W reakcji na to śledczy ONZ ocenili, że Francja nie przedstawiła przekonującego łańcucha dowodowego dla zebranych danych.
Kierujący oenzetowskim zespołem szwedzki naukowiec Ake Sellstroem podkreślił, że tylko przeprowadzenie badań w Syrii pozwoliłoby na właściwe dochodzenie ws. użycia tam broni chemicznej. "Czynności na miejscu są kluczowe, jeżeli ONZ chce mieć możliwość ustalenia faktów" - oświadczył.
Zespół śledczych pod kierownictwem Sellstroema jest gotów od ponad miesiąca wyruszyć do Syrii. Wyjazd udaremnił jednak spór między ONZ a Damaszkiem nt. zakresu terytorialnego misji. Sekretarz generalny ONZ Ban Ki Mun nalegał, by mogła on prowadzić w Syrii badania ws. wszystkich doniesień o użyciu broni chemicznej. Natomiast władze syryjskie uważają, że dochodzenie powinno dotyczyć tylko marcowego incydentu z domniemanym użyciem broni w prowincji Aleppo.
Reżim prezydenta Asada i walczący z rządem rebelianci oskarżają się wzajemnie o stosowanie broni chemicznej zakazanej przez prawo międzynarodowe. Turcja, Izrael i USA ogłosiły, że posiadają dowody, iż reżim w Damaszku użył broni chemicznej, ale jak dotąd nie poinformowały, o jakie dowody chodzi. W sierpniu 2012 roku prezydent USA Barack Obama ostrzegł, że użycie broni chemicznej przez siły Asada będzie "przekroczeniem czerwonej linii", które "zmieni reguły gry" w odniesieniu do konfliktu w Syrii.
PAP/run
fot. PAP/EPA
CS148fotMINI

Czas Stefczyka 148/2017

PDF (10,17 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook