Jedynie prawda jest ciekawa

Koniec chińskiej polityki „jednego dziecka”?

06.09.2013

Władze chińskie zapowiadają odejście od realizowanej brutalnie od ponad 30 lat polityki „jednego dziecka”. To fiasko wprowadzonego odgórnie nieludzkiego prawa, w wyniku którego około 336 mln dzieci nienarodzonych straciło życie.

Do takich wniosków dochodzi przedstawicielka Katolickiego Instytutu Praw Człowieka i Rodziny ( C-FAM) z Nowego Jorku. Susan Yoshihara zauważa jednocześnie, że propozycja rozluźnienia drakońskich przepisów jest na obecnym etapie za mało radykalna i następuje zbyt późno.

Wśród skutków realizowanej przez Komunistyczną Partię Chin polityki kontroli urodzin ekspert C-FAM wymienia wymuszone aborcje i sterylizacje. Zauważa, że nad egzekwowaniem nieludzkiego prawa czuwa wpływowa grupa urzędników, którzy chcą kontrolować najintymniejsze wymiary życia mieszkańców ChRL. Jak dodaje, wynikiem chińskiej polityki demograficznej jest także wzrastająca bezduszność wobec dzieci i rodziny.
Każdego roku porzucanych jest tu tysiące dzieci, a jeszcze więcej zostaje porywanych, stając się przedmiotem handlu . Zjawisko jest tak masowe, że rząd chiński stworzył specjalne „domki”, gdzie rodzice mogą porzucać swe dzieci, głównie dziewczynki. Kilka dni temu magazyn „Time” donosił, że policja aresztowała handlarzy żywym towarem i uwolniła 10 dzieci. Jednak żaden z ich rodziców nie chciał swego potomstwa z powrotem. Wcześniej otrzymali oni bowiem od przestępców pieniądze za sprzedane dzieci.

W sierpniu br. chińska agencja prasowa Xinhua donosiła, że reforma obecnej polityki „jednego dziecka”, polegająca na odejściu od przepisów ograniczających liczbę posiadanego potomstwa, wprowadzana byłaby stopniowo i w ciągu dwóch lat objęłaby cały kraj. Do posiadania dwojga dzieci uprawnione byłyby pary, w których jedno z rodziców jest jedynakiem. Obecnie jednym z warunków otrzymania pozwolenia na drugie dziecko jest to, by oboje małżonkowie nie mieli żadnego rodzeństwa.

Zdaniem Yoshihary, która powołuje się na niedawny raport Deutsche Bank, zmiany mogą prowadzić do wzrostu urodzin w Chinach, jednak będzie on zbyt mały i nastąpi zbyt późno, by skutecznie przeciwdziałał kryzysowi związanemu z deficytem w systemie emerytalnym kraju. Raport przewiduje, że dzięki wprowadzeniu polityki „dwóch dzieci” współczynnik dzietności podniesie się średnio z 1,45 do 1,66 – przy czym mówi się, że współczynnik ten większy będzie na terenach miejskich, gdzie polityka demograficzna jest bardziej restrykcyjna – jednak nie osiągnie poziomu 2,1, gwarantującego zastępowalność pokoleń.

Eksperci przypominają, że kontrola urodzeń w Chinach, która miała uczynić ten kraj bogatszym, doprowadziła m.in. do dramatycznego braku rąk do pracy. W 2012 roku na rynku chińskim brakowało już 3 mln pracowników. Ocenia się, że za 20 lat niedobór ten sięgnie 140 mln ludzi. Jednocześnie dramatycznie postępuje proces starzenia się tamtejszego społeczeństwa.

Ekspert C-FAM zauważa, że nawet, jeśli polityka „dwóch dzieci” zostanie wprowadzona, wciąż nad jej realizacją czuwać będą ci sami wszechwładni urzędnicy z biura planowania rodziny. Obok wymuszanych aborcji i sterylizacji zajmują się oni także nakładaniem gigantycznych kar za „ponadnormatywne” potomstwo. W ubiegłym roku z tego tytułu budżet państwa wzbogacił się o 2 mld. dolarów.

Politykę kontroli urodzeń wprowadził w Chinach w 1978 Deng Xiao-ping, aby ograniczyć wzrost ludności Chin. Tamtejsze prawo pozwala na posiadanie tylko jednego dziecka mieszkańcom miast, podczas gdy małżeństwa wiejskie mogą mieć dwoje dzieci pod warunkiem, że jako pierwsza urodziła się dziewczynka.
Amerykańska organizacja All Girls Allowed informuje, że politykę „jednego dziecka” egzekwuje armia 300 tys. urzędników.

Przepisy o jednym dziecku są przedmiotem powszechnej niechęci, są bowiem sprzeczne z tradycjami tamtejszej kultury, w której zawsze wielkim szacunkiem i miłością cieszyły się rodziny wielodzietne.

Nieludzkie prawo doprowadza do drastycznych reakcji rodziców. Kilka tygodni temu zdesperowany ojciec zaatakował nożem urzędników biura planowania rodziny na południu Chin, zabijając dwóch, a czterech raniąc. Wcześniej sprawcy odmówiono zarejestrowania czwartego dziecka, gdyż nie zapłacił grzywny za przekroczenie limitów określonych w polityce „jednego dziecka”.

Zapraszamy na profil Stefczyk.info na Facebooku!

KAI/JKUB

[fot. PAP/EPA]

Warto poczytać

  1. Morawiecki23102017 11.12.2017

    Zagranica gratuluje nowemu premierowi. "Liczą na współpracę z nowym szefem polskiego rządu"

    - Szef Komisji Europejskiej Jean-Claude Juncker oraz przewodniczący Rady Europejskiej Donald Tusk wystosowali listy z gratulacjami do premiera Mateusza Morawieckiego.

  2. uniwersytetgandawa 11.12.2017

    Półnaga kobieta tarza się po ziemi, a mężczyzna uderza młotkiem w ścianę. Tak renomowany belgijski uniwersytet świętuje rocznicę powstania [WIDEO]

    Jak widać na nagraniu, przyszłość europejskiej sztuki można widzieć jedynie w czarnych barwach. Chyba że tego "performance" nie uznamy za sztukę, ale za zwykłą chorobę

  3. Hiszpaniaatak18082017 11.12.2017

    Zamachowcy z Katalonii mieli wsparcie z Syrii. Miało zginąć kilkaset osób

    Sprawcy sierpniowych zamachów terrorystycznych w Katalonii, w których zginęło 16 osób, a ponad 120 zostało rannych, mieli wsparcie z zewnątrz - wynika ze śledztwa. Pierwotny plan ataków powstał w Syrii, a część materiałów trafiła w ręce dżihadystów z Francji

  4. bus1 11.12.2017

    Bomba w polskim autobusie na Ukrainie.Władze: to był akt terrorystyczny

    Podłożenie ładunku wybuchowego pod polskim autobusem w okolicach Lwowa traktowane jest w śledztwie jako akt terrorystyczny - oświadczyła w poniedziałek Służba Bezpieczeństwa Ukrainy (SBU)

  5. NowyJork11122017 11.12.2017

    Eksplozja w Nowym Jorku? Są doniesienia o bombie!

    Nowojorska policja reaguje na doniesienia o eksplozji na dworcu autobusowym na Mahattanie, w pobliżu Times Square - podaje BBC. Policja przekazała, że ewakuowane są niektóre linie metra

CS150MINIfot

Czas Stefczyka 150/2017

PDF (4,60 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook