Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Kijów: Nie żyje dziewięciu demonstrantów

18.02.2014

Dziewięć osób nie żyje i blisko 150 jest ranny w wyniku starć manifestantów z milicją do których doszło w Kijowie. Do zamieszek doszło w okolicach Rady Najwyższej To najpoważniejsze zamieszki na Ukrainie od 23 stycznia.

Zamieszki rozpoczęły się z samego rano, gdy siły milicyjne użyły pałek, granatów hukowych oraz gazu w celu zatrzymania manifestujących ludzi, udających się w stronę gmachy parlamentu. Wszyscy poszkodowani demonstracji trafiają do punktów medycznych, które zostały zorganizowane w miejscach zamieszek. Większość rannych odniosła obrażenia głowy, a jedna osoba ma urwaną dłoń. Poważne obrażenie odniósł również fotoreporter agencji Reutera.

O co najmniej 30 rannych po stronie demonstrantów poinformowały ochotnicze służby medyczne kijowskiego Majdanu Niepodległości. Według MSW Ukrainy poszkodowanych zostało 37 milicjantów i żołnierzy wojsk wewnętrznych. Kilku żołnierzy MSW zostało pojmanych przez demonstrantów.

Starcia rozpoczęły się, gdy manifestanci pokonali milicyjną blokadę na jednej z ulic prowadzących do parlamentu. W Radzie Najwyższej Ukrainy deputowani opozycji domagali się w tym czasie od posłów większości głosowania nad przywróceniem konstytucji z 2004 roku, co ma doprowadzić do ograniczenia uprawnień prezydenta Wiktora Janukowycza.

Demonstranci wyruszyli w stronę parlamentu przed godz. 8 czasu polskiego z miasteczka namiotowego przeciwników władz na Majdanie Niepodległości. Opozycja nazwała tę akcję "pokojowym atakiem" i zapowiedziała, że nie pozwoli deputowanym zdominowanej przez prezydencką Partię Regionów większości opuścić sali posiedzeń, póki nie spełnią oni żądań protestujących.

Posiedzenie Rady Najwyższej miało zacząć się o godz. 9 czasu polskiego. W związku z tym, że przewodniczący parlamentu Wołodymyr Rybak nie zgodził się na rejestrację niezbędnych do głosowania nad zmianami w ustawie zasadniczej dokumentów, posłowie opozycji zablokowali trybunę.

Demonstranci przypuścili tymczasem atak na kordony milicji stojące na drogach wokół parlamentu, rzucając w funkcjonariuszy kostką brukową i fajerwerkami, oraz krzycząc "Faszyści!". Milicjanci odpowiedzieli gazem łzawiącym, granatami hukowymi i strzałami z broni na gumowe pociski. Kilka minut po godz. 9 czasu polskiego media poinformowały o dwóch kobietach, ranionych z takiej broni. Jedna została postrzelona w klatkę piersiową, druga zaś w twarz.

Następnie walki wybuchły w okalającym siedzibę parlamentu Parku Maryjskim. Do sił MSW przyłączyli się uczestnicy akcji poparcia dla władz, zwanej potocznie Antymajdanem. Protestujący zaatakowali i następnie zajęli na krótko znajdującą się w centrum dzielnicy rządowej siedzibę Partii Regionów. Budynek został obrzucony koktajlami Mołotowa i kostką brukową. Ludzie zerwali i spalili flagę tego ugrupowania, po czym weszli do środka. Zostali stamtąd wyparci przez oddziały specjalne milicji Berkut.

Około godz. 12 czasu polskiego służby medyczne Majdanu informowały już o dziesięciu rannych w

starciach. MSW Ukrainy oświadczyło wówczas, że protestujący używają broni palnej. Według mediów znajdujące się w centrum starć ekipy karetek pogotowia nie udzielały pomocy demonstrantom. Do szpitali odwoziły ich samochody tzw. Automajdanu, czyli ruchu kierowców, który uczestniczy w akcjach po stronie przeciwników rządu.

W parlamencie tymczasem wystąpił przed dziennikarzami jeden z liderów opozycji Witalij Kliczko. Oświadczył, że opozycja gotowa jest uczestniczyć w formowaniu rządu, jeśli prezydent Janukowycz nakaże swej partii, by głosowała nad zmianami w konstytucji, ograniczającymi jego uprawnienia oraz zgodzi się na wcześniejsze wybory parlamentarne i prezydenckie.

"Parlament powinien powołać nowy rząd i my, jako opozycja, gotowi jesteśmy wziąć za to odpowiedzialność" - powiedział opozycjonista. "Prezydent powinien ogłosić wcześniejsze wybory prezydenta i parlamentu. Niech pan podejmie tę męską decyzję" - zaapelował Kliczko zwracając się do Janukowycza.

W południe czasu polskiego z parlamentu nadeszła wiadomość o zasłabnięciu przewodniczącego Rybaka. Wezwano do niego karetkę pogotowia. "Rybakowi skoczyło ciśnienie" – powiedziała deputowana Inna Bohosłowska, która w grudniu na znak protestu przeciwko użyciu przez milicję siły wobec demonstrantów opuściła prezydencką Partię Regionów.

"Rybak rozumie, że spoczywa na nim dzisiaj cała odpowiedzialność za państwo, ale niczego nie może zrobić, gdyż powinien podjąć samodzielną decyzję, a czeka na decyzję prezydenta" – powiedziała Bohosłowska.

Obecnie oddziały milicji wypierają demonstrantów z okolic parlamentu. Słychać wybuchy granatów, oraz strzały. Centrum Kijowa spowite jest czarnym dymem z palonych przez demonstrantów starych opon samochodowych. Protestujący pojmali kilku złapanych na miejscu milicjantów. Po zerwaniu pagonów zaprowadzono ich na Majdan.

Prezydent Janukowycz na razie w żaden sposób nie zareagował na rozgrywające się w centrum Kijowa wydarzenia. Opozycja poinformowała, że posłowie jego partii uciekli z parlamentu przez przejście podziemne, łączące Radę Najwyższą z budynkiem parlamentarnej administracji.

PAP,IAR, legia.net, lz

[fot: PAP/EPA]

CS145fotMINI

Czas Stefczyka 145/2017

PDF (8,85 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook