Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

"Kij Kremla i zwiędła marchewka UE"

22.11.2013

"Kij Kremla i zwiędła marchewka" Unii - przed takim wyborem stała według włoskiej prasy Ukraina, która postanowiła wstrzymać przygotowania do podpisania umowy stowarzyszeniowej z UE. Z kolei niemieccy komentatorzy propozycję prezydenta Rosji Władimira Putina, by jego kraj uczestniczył w rozmowach o przyszłości Ukrainy porównują do paktu Ribbentrop-Mołotow z 1939 roku.

Według gazet decyzja Kijowa to klęska unijnej polityki zagranicznej. 

Publicysta "Corriere della Sera" w komentarzu opublikowanym w piątek napisał: "Brutalny szantaż Putina wygrał, godność Europy przegrała". Była to jego zdaniem największa batalia geopolityczna na Starym Kontynencie od zakończenia zimnej wojny.

Według komentatora wybór dokonany przez Ukrainę jest "pragmatyczny"; Ukraina nie zniosłaby ciężaru wrogości ze strony Rosji, bo Europa nie zrekompensowałaby jej strat poniesionych, gdyby związała się z Unią Europejską.

Dlatego zdaniem publicysty "oportunizm" ukraińskiego prezydenta Wiktora Janukowycza nie powinien dziwić. Przypomina, że gdy trwały negocjacje z UE, Moskwa coraz bardziej ograniczała import z Ukrainą i izolowała ją gospodarczo.

"Corriere della Sera" zwraca uwagę na to, że o tej niesłychanej twardości Putina należy pamiętać, gdy w najbliższych dniach złoży wizytę we Włoszech i w Watykanie. "Należy też uronić łzę nad nieudolnością po raz kolejny podzielonej Europy" - dodaje autor.

W ocenie włoskiej gazety Bruksela podjęła delikatną operację prowadzenia rozmów z Kijowem, nie robiąc wcześniej koniecznych rachunków.

Misja "została powierzona Polakom i przedstawicielom krajów bałtyckich, czyli zagorzałym zwolennikom umowy stowarzyszeniowej, podczas gdy w Berlinie, Paryżu i w Rzymie, za fasadowym poparciem pytano: +kto jutro zapłaci ukraińskie faktury?+" - pisze mediolański dziennik.

"La Stampa" ocenia, że w przypadku fiaska UE w sprawie Ukrainy najłatwiej byłoby obarczyć odpowiedzialnością szefową unijnej dyplomacji Catherine Ashton, krytykowaną za brak doświadczenia i uporu. Lecz zdaniem autora komentarza przyczyn porażek wspólnej polityki zagranicznej Unii należy szukać w samym jej projekcie. W tym kontekście przypomina opinię ministra z Belgii: "Kiedy wysyłamy na negocjacje Ashton zamiast całej rady ministrów spraw zagranicznych, rezultat jest taki sam, ale za to wydajemy mniej pieniędzy".

"Kiedy mowa jest o wspólnej dyplomacji, żadna stolica nie jest naprawdę gotowa do podjęcia wysiłku razem z Unią. Kraje członkowskie wolą mieć piłkę na swojej części boiska" - stwierdza turyńska gazeta, według której służba dyplomatyczna Ashton to tylko "listek figowy".

Dowodzi tego, dodaje, także brak aktywnej unijnej polityki wobec Syrii i innych kryzysów. "My mamy wielkie i słuszne zasady, inni grają bezlitośnie, bo mają precyzyjny mandat" - ocenia włoski komentator.

Z kolei niemiecka prasa zareagowała krytycznie na propozycję prezydenta Rosji Władimira Putina, by jego kraj uczestniczył w rozmowach o przyszłości Ukrainy. Komentatorzy porównują ten pomysł do paktu Ribbentrop-Mołotow z 1939 roku. 

Lewicowo liberalny dziennik "Sueddeutsche Zeitung" uważa, że Unia Europejska poradzi sobie z politycznymi problemami wynikającymi z fiaska porozumienia z Ukrainą. Autor komentarza zaznacza, że UE nie powinna - w przeciwieństwie do Putina - traktować swej polityki wobec sąsiadów jako "czystej walki o wpływy i władzę".

Kto chce należeć do unijnej przestrzeni prawnej, ten musi sam tego chcieć i powinien wykazać się siłą do przeprowadzenia reform. "Ukraina nie doszła jeszcze do tego miejsca" - ocenia "SZ".
Zbliżenie Ukrainy do UE nie będzie możliwe, dopóki Rosja nie obniży poziomu testosteronu i nie zajmie pozytywnego stanowiska wobec Zachodu. "Dopóki w Rosji rządzi Putin, nie należy się spodziewać zmiany" - czytamy w komentarzu.

"SZ" nazywa "diaboliczną" propozycję Putina podjęcia przez Rosję i UE rozmów o losie Ukrainy, "tak jakbyśmy mieli rok 1939 i (Putin) mógłby dysponować dowolnie terytoriami, jak dawniej Hitler i Stalin". "Mieszkańcy nie tylko dawnej polskiej Ukrainy Zachodniej, lecz całej oświeconej Europy powinni nastawić uszu" - pisze komentator.

Zdaniem "SZ" "rozbijacka" polityka Putina osiągnęła swój cel; "Putin chce konfrontacji, ponieważ tylko wyraźne odgrodzenie się (od Zachodu) chroni jego autorytarny system" - tłumaczy "SZ".


Od stuleci przez terytorium, na którym dziś znajduje się Ukraina, przebiegają kulturowe, językowe i religijne granice. Europa udowodniła jednak nieraz, że jest w stanie odrzucić historyczny balast. "Ukraina ma miejsce w Europie, podobnie jak Rosja" - konkluduje "Sueddeutsche Zeitung".

"Die Welt" przytacza słowa brytyjskiego premiera Winstona Churchilla z 1946 roku o żelaznej kurtynie rozciągającej się od Bałtyku do Adriatyku i zauważa, że Związek Radziecki co prawda rozpadł się, co powoduje, że powrót żelaznej kurtyny w dawnej postaci nie jest możliwy, jednak "samozwańczy spadkobierca władców sowieckich" Putin pracuje nad zebraniem dawnych ziem w unii celnej, a następnie w politycznej unii euroazjatyckiej.

Jak ocenia autor komentarza, fiasko porozumienia UE z Ukrainą jest "ważnym zwycięstwem etapowym" Rosji.

Stosowane od lat przez Rosję groźby i embarga gospodarcze przeciwko jej sąsiadom, w tym Gruzji i Mołdawii, stały się w ostatnich miesiącach tak intensywne, że zaalarmowały nawet zachodnią opinię publiczną - pisze "Die Welt", przypominając, że kanclerz Angela Merkel w poniedziałek w Bundestagu wystosowała pod adresem Rosji niezwykle ostre ostrzeżenie.

Zdaniem "Die Welt" interwencja Merkel nadeszła jednak "too little and too late" (za mało i za późno). Równocześnie dowiadujemy się, że niemiecka Federalna Agencja Sieci Przesyłowych zgodziła się na korzystanie przez Gazprom z niemieckiej sieci przesyłowej OPAL. "To pasuje jak pięść co nosa" - ocenia "Die Welt".

"Frankfurter Allgemeine Zeitung" zdecydowanie odrzuca pomysł podjęcia negocjacji z Putinem o przyszłości Ukrainy. Zdaniem komentatora warunkiem  wspólnego przeanalizowania, czy w wyniku suwerennej decyzji Ukrainy mogłoby dojść do naruszenia uzasadnionych rosyjskich interesów, byłoby uznanie przez Moskwę, że Ukraina jest suwerennym państwem. "W obecnej sytuacji takie rozwiązanie nie ma sensu. Przy stole rokowań, gdy Ukraina i UE będą w przyszłości regulować wzajemne stosunki, nie ma miejsca dla Putina" - czytamy w "FAZ".

Komentator uważa, że Ukraina jest bardzo podatna na presję ze strony Rosji, ponieważ rządzona jest przez "klikę, dla której osobista władza i zyski są ważniejsze od losów kraju". Bezczelnością nazywa "FAZ" zarzuty, że UE nie zaoferowała Ukrainie wystarczających rekompensat. "Trudno jest przyznawać kredyty reżimowi, który jest skorumpowany i stale łamie dane słowo" - pisze "FAZ".

Zdaniem gazety UE powinna nadal mieć otwarte drzwi wobec Ukrainy, gdyż jest to zgodne z interesem wspólnoty. "UE nie będzie miała decydującego wpływu na wynik walki o władzę na Ukrainie. Nie powinna jednak ośmielać Putina, ponieważ ma obowiązek chronić swoich członków w Europie Środkowej i Wschodniej, na których Kreml próbuje, tak jak w przypadku Litwy, wywierać wpływ za pomocą środków podobnych do tych stosowanych wobec Ukrainy" - konkluduje komentator "FAZ".
W jego przekonaniu jeśli Ukraina rzeczywiście nie wejdzie w europejską orbitę, to Unia "może dać sobie spokój z polityką zagraniczną", a przeznaczony na jej cele bogaty budżet powinna oddać na rzecz walki z bezrobociem młodzieży.

"Europa działa wtedy, kiedy chce. Jeżeli nie ma na to ochoty, winę ponoszą za to przede wszystkim mało ambitne kraje, pozbawione wizji, egoistycznie nastawione i krótkowzroczne" - podkreśla włoski dziennik. Przypomina, że takich przypadków, jak fiasko UE wobec Kijowa, jest "do wyboru, do koloru".

ansa/PAP

[fot. PAP/EPA]

Słowa kluczowe:

Ukraina

,

Europa

,

Bruksela

CS145fotMINI

Czas Stefczyka 145/2017

PDF (8,85 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook