Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Kanadyjscy konserwatyści liberalizują się

30.01.2016

Konserwatyści z Kanady stają się coraz bardziej liberalni.

Kanadyjscy konserwatyści określają na nowo, czym są konserwatywne wartości i zmieniają swoje podejście m.in. do kwestii obyczajowych. To efekt przegranych w październiku ubiegłego roku wyborów federalnych.

Konserwatyści pod wodzą tymczasowej lider Rony Ambrose, byłej minister w rządzie Stephena Harpera, który po wyborach ustąpił z szefowania torysom, zaczęli się przesuwać w stronę bardziej liberalną obyczajowo. Jeśli utrzymają ten kierunek, w następnych wyborach mogą różnić się od rządzących obecnie liberałów przede wszystkim w kwestiach gospodarczych, podatkowych, budżetowych oraz stosunkiem do zakresu wpływu rządu na życie kraju. Jednym z powodów przesunięcia dyskusji w stronę tych tematów będzie, dość niespodziewanie, kwestia małżeństw osób tej samej płci.

Po wyborach komentatorzy wskazywali, że konserwatyści będą wiele zmieniać w swojej partii, która przez lata była ściśle kontrolowana przez Harpera. Harper w 2003 roku zjednoczył konserwatystów, a od 2006 roku przez dziewięć lat był premierem kolejnych rządów. Potrzeba kontroli, którą zarzucano Harperowi, nazywając go mało elegancko "control freak" (wariat na punkcie kontroli) rozciągała się nie tylko na własną partię, rząd i deputowanych. Była widoczna nawet w tym, że naukowcy zatrudnieni w instytutach opłacanych z budżetu mieli zakaz bezpośredniego kontaktowania się z mediami. Odwołanie tego zakazu było zresztą jednym z pierwszych posunięć liberalnego rządu Justina Trudeau.

Październik 2015 roku przyniósł federalnym torysom porażkę w wyborach, tym bardziej gorzką, że wygrał Trudeau, choć kampania konserwatystów była w dużej części skierowana personalnie przeciwko niemu.

Opiniotwórczy tygodnik "Maclean's" wskazywał, że wśród konserwatystów są zarówno politycy przywiązani do tradycyjnie pojmowanych konserwatywnych wartości, których Harper uciszał, jak i umiarkowani, czy wręcz "czerwoni" torysi. "Maclean's" twierdził, że bez nowych pomysłów kanadyjskim torysom grozi stanie się partią "nie", taką jak amerykańscy Republikanie. Wskazywał też, że w kanadyjskiej polityce kobiety zwyciężają mężczyzn: premierem Ontario jest Kathleen Wynne (liberałowie), w konserwatywnej Albercie wygrała Rachel Notley (lewicowa NDP), w Kolumbii Brytyjskiej rządzi Christy Clark (liberałowie).

Tymczasowa przywódczyni konserwatystów Ambrose w miniony poniedziałek opowiedziała się za usunięciem z polityki swej partii sprzeciwu wobec małżeństw osób tej samej płci. Te są zresztą legalne na poziomie federalnym od 2005 roku, a konserwatyści, mimo zapowiedzi, nie powrócili do debaty na ten temat, choć sprzeciw w oficjalnym stanowisku partii pozostał. W poniedziałek Ambrose oświadczyła w telewizji CBC: "Od dawna jasno się wypowiadam, że Konserwatywna Partia Kanady chętnie wita wszystkich konserwatystów, niezależnie od ich orientacji seksualnej. Jeśli wierzycie w mniejszy rząd, niższe podatki, zrównoważony budżet i indywidualną wolność, zapraszamy do nas".

Wypowiedź szefowej konserwatystów to reakcja na stanowisko przyjęte ostatnio przez grupę torysów z Alberty, reprezentujących środowisko LGBT, by partia zrezygnowała ze swojego sprzeciwu wobec małżeństw osób tej samej płci. Grupa konserwatystów LGBT napisała wcześniej, że "stanowisko partii jest znaczącą przeszkodą w akceptacji wartości konserwatywnych przez wyborców, którzy w innym przypadku podzielaliby podejście partii do takich spraw jak gospodarka, bezpieczeństwo i polityka zagraniczna".

Badania socjologiczne wskazują, że środowiska LGBT wcale nie są z definicji wyborcami partii lewicowych czy liberalnych, bo inkluzywne podejście społeczeństwa prowadzi do przyjmowania tzw. konserwatywnych czy też tradycyjnych wartości. W opublikowanych w listopadzie badaniach naukowców wydziału socjologii Uniwersytetu Kolumbii Brytyjskiej wykazano, że po legalizacji 10 lat temu małżeństw osób tej samej płci w środowiskach LGBT zaczęła się pojawiać presja na formalizowanie związków, taka sama, jak w związkach heteroseksualnych.

Eric Grenier, zajmujący się analizą polityczną dla telewizji CBC, zwracał niedawno uwagę, że konserwatyści muszą poszukać wyborców z politycznego centrum, w przeciwnym wypadku grozi im pozostanie na marginesie przez wiele lat. Jednak polityczne centrum, jak wskazują sondaże, cały czas mocno popiera Trudeau.

Konserwatystom trudno krytykować liberałów, bo dotychczas nie popełniają oni istotnych politycznych błędów. Z kolei argumenty o trudnościach gospodarczych są łatwe do odparcia, bo nie jest winą liberałów spadek cen ropy, zaś nadmierne uzależnienie gospodarki od wydobycia surowców jest konsekwencją gospodarczych decyzji konserwatystów. Konserwatyści wybiorą nowego lidera wiosną 2017 roku, a następne wybory federalne w Kanadzie odbędą się w październiku 2019 roku.

lap/PAP

Warto poczytać

CS141fotMINI

Czas Stefczyka 141/2017

PDF (4,89 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook