Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Japończycy płakali na polskim filmie

07.05.2012

W Sapporo na wyspie Hokkaido w Japonii zakończył się III Festiwal Filmu Polskiego. Organizatorami Festiwalu są Towarzystwo Hokkaido-Polska oraz Instytut Polski w Tokio.

Wśród zaprezentowanych filmów szczególne uznanie publiczności zdobył dokument Arkadiusza Gołębiewskiego i Macieja Pawlickiego pt. "Historia Kowalskich".

Przypomnijmy, że film "Historia Kowalskich" powstawał m.in na terenie powiatu ciechanowskiego i mławskiego. Zdjęcia realizowano w Radzanowie, Sońsku, Szwejkach oraz w Ciechanowie. Gołębiewski i Pawlicki zaprosili do współpracy liczną grupę filmowców pochodzących z Ciechanowa. Za obraz odpowiadał Tomasz Madejski, za dźwięk - Radosław Ochnio, a za charakteryzację Janusz Kaleja.

W obrazie Gołębiewskiego i Pawlickiego swoje pięć minut mieli również statyści z Radzanowa oraz grający epizodyczne role mieszkańcy gminy Sońsk.

Ale najważniejsze jest to, że "Historia Kowalskich" to pierwszy polski film przedstawiający zupełnie zapomniane polskie rodziny, które poświęciły swoje życie aby ratować swoich sąsiadów - Żydów.

O pokazie filmu w Japonii rozmawiamy z Arkadiuszem Gołębiewskim:

 

Stefczyk.info, wPolityce.pl: Jak Japończycy przyjęli pański film, dotyczący realiów tak dalekich od ich rzeczywistości? Czy zrozumieli tę historię?

Arkadiusz Gołębiewski: Zrozumieli doskonale. Oczywiście, obawiałem się, że "Historia Kowalskich" jest zbyt skomplikowana dla japońskiego odbiorcy. Że widzowie pogubią, że nie ogarną dużej liczny wątków. Przecież w filmie mieszamy konwencje. Mamy film dokumentalny i fabularny, opowiadamy o czasach przed wybuchem wojny, o okresie okupacji, pokazujemy także dzisiejszą Polskę. Złożoność stosunków polsko-żydowskich jest tak wielka, że przecież i w Polsce mniej wyrobieni widzowie nie radzą sobie z tym tematem. Okazało się jednak, na szczęście, że widzowie wszystko zrozumieli, że trafnie interpretowali zachowania bohaterów filmu.

Film bardzo wzruszył japońskich widzów. Ostatnie 15 minut to był płacz na sali. Płakały zarówno kobiety jak i mężczyźni.

Być może pomógł w tym fakt, że Sapporo na wyspie Hokkaido to ziemia Ajanów, grupy etnicznej zdominowanej później przez Japończyków. Ajanowie wiedzą, co to dyskryminacja i prześladowania.

Jaka jest wiedza Japończyków o realiach II Wojny Światowej w Europie?

Z tym jest bardzo źle. Młodzież kończy w większości edukację historyczną na XIX wieku. Nie wiedzą więc wiele o II Wojnie Światowej, nie wiedzą, że Japonia była częścią Osi. Słowo Auschwitz jeszcze kojarzą, ale w bardzo uproszczony sposób. Nie wiedzą o roli Polski, o ratowaniu Żydów. W tym sensie jestem bardzo zadowolony, że mój film trafił na ten festiwal. Jakaś pierwsza cegiełka wiedzy już jest.

Co ciekawe, Japończycy żywo reagowali na scenę dotyczącą święta Konstytucji 3 Maja - bo u nich 3 maja to także dzień uchwalenia konstytucji.

Czyli widzowie japońscy nie wiedzą, jak wielkim heroizmem było niesienie pomocy Żydom w czasie wojny?

Zupełnym odkryciem była dla nich informacja, że pomoc Żydom była karana śmiercią. I co ważne, nic o tym nie wiedziały również te osoby, które odwiedziły wcześniej Polskę w ramach wycieczek czy też stypendiów naukowych.

Ogólnie mówiąc, Japonia to kraj głodny wiedzy historycznej. Przez dziesięciolecia naukę historii zupełnie zmarginalizowano. Postawiono na przedmioty ścisłe. Dziś to się powoli zmienia, ludzie chcą wiedzieć, co zdarzyło się wcześniej, bo czują, że dziś ma związek z wczoraj.

Jak

[Fot. plakat festiwalu]

Słowa kluczowe:

Japonia

,

Polacy

,

Żydzi

CS145fotMINI

Czas Stefczyka 145/2017

PDF (8,85 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook