Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Jaceniuk: Potrzebujemy pomocy ONZ

22.05.2014

"Zwracamy się do naszych partnerów w Radzie Bezpieczeństwa ONZ z prośbą o pilne zwołanie posiedzenia Rady. Przedstawimy dowody na to, że to strona rosyjska próbuje eskalować konflikt” - oświadczył premier Ukrainy Arsenij Jaceniuk.

„Przelew krwi, przejęcie ukraińskich przejść granicznych oraz zerwanie wyborów prezydenckich" - oświadczył Jaceniuk.

Jak zapewnił, ukraińskie organy ochrony prawa mają niepodważalne dowody na istnienie na terytorium Rosji ośrodków przygotowania członków nielegalnych formacji zbrojnych, które działają na Ukrainie.

Nawiązując do twierdzenia władz rosyjskich o wydaniu polecenia wycofania do miejsc stałej dyslokacji wojsk, które uczestniczyły w ćwiczeniach w trzech obwodach graniczących z Ukrainą, Jaceniuk oznajmił: "Oświadczenia Federacji Rosyjskiej o wycofaniu wojsk znad ukraińskich granic są blefem, bo nawet jeśli wojska się wycofują, to przy bezpośredniej pomocy władz rosyjskich przez granicę państwową Ukrainy wdzierają się uzbrojeni terroryści, przygotowani na terytorium Rosji".

Premier Ukrainy powiadomił też, że ukraińskie MSZ poinformowało odpowiednią notą stronę rosyjską o tym, że to Rosja prowokuje eskalację konfliktu na Ukrainie.

Ukraina zwróciła się w środę do Rosji o zezwolenie na wykonanie lotu obserwacyjnego nad jej terytorium, by sprawdzić, czy oświadczenie prezydenta Władimira Putina o wycofaniu wojsk znad ukraińskiej granicy odpowiada prawdzie.

W poniedziałek służba prasowa Kremla poinformowała, że prezydent Putin nakazał wycofanie do miejsc stałej dyslokacji wojsk, które uczestniczyły w ćwiczeniach w trzech obwodach graniczących z Ukrainą - rostowskim, biełgorodzkim i briańskim.

Sekretarz generalny NATO Anders Fogh Rasmussen poinformował w czwartek na swoim profilu Twittera, że Sojusz zarejestrował ograniczone ruchy rosyjskich wojsk przy granicy z Ukrainą, które mogą wskazywać na początek wycofywania się.

Twarde stanowisko Jaceniuka

Arsenij Jaceniuk oświadczył, że wybory prezydenckie na Ukrainie odbędą się 25 maja i nikt nie przeszkodzi w ich przeprowadzeniu.

"Wybory zostaną przeprowadzone. Nasze siły zbrojne i armia ukraińska zagwarantują prawomocność i praworządność. Ukrainie wypowiedziano wojnę. Podjęliśmy to wyzwanie i wszelkie próby zerwania wyborów prezydenckich oraz zajęcia ukraińskiego terytorium są i będą bezowocne" – powiedział Jaceniuk dziennikarzom.

Ukraińskie MSZ powiadomiło w czwartek, że uważa kolejne prowokacje na granicy ukraińsko rosyjskiej za próby zerwania niedzielnych wyborów prezydenckich.

"MSZ Ukrainy wyraża zdecydowany protest w związku z kolejnymi próbami nielegalnego przekroczenia granicy państwowej Ukrainy z terytorium Federacji Rosyjskiej, odbywającymi się przy pełnej pobłażliwości władz rosyjskich oraz przestępczej bezczynności rosyjskich pograniczników" – napisano w oświadczeniu MSZ.

Resort informuje, że w środę wieczorem w obwodzie ługańskim "ukraińscy pogranicznicy udaremnili próbę przedarcia się przez granicę kilku grup uzbrojonych osób, które przewoziły broń i amunicję z terytorium Federacji Rosyjskiej" i tego samego dnia rosyjski śmigłowiec Mi-8 naruszył przestrzeń powietrzną Ukrainy w obwodzie sumskim na północnym wschodzie kraju.

"Te i inne prowokacje strony rosyjskiej na Ukrainie oceniane są jako próby zerwania wyborów prezydenckich 25 maja oraz zdestabilizowania sytuacji we wschodnich obwodach naszego państwa" - napisało MSZ.

Separatyści ogłaszają stan wojenny

Lider samozwańczej "Ługańskiej Republiki Ludowej" Wałerij Bołotow podpisał w

czwartek dekret o wprowadzeniu stanu wojennego i ogłosił mobilizację. Zaapelował też do prezydenta Rosji Władimira Putina o wprowadzenie na teren "republiki" wojsk pokojowych.

"Nakazuję wprowadzić stan wojenny i ogłosić pełną mobilizację na terytorium Ługańskiej Republiki Ludowej" - głosi dokument podpisany przez Bołotowa. Uzasadnił konieczność takich działań tym, że "armia ukraińska dokonała w czwartek ataku na pokojowych mieszkańców". Bołotow zwrócił się też do prezydenta Rosji Władimira Putina o wprowadzenie na teren "republiki" wojsk pokojowych.

"Dziś o godz. 4 (3 czasu polskiego) wojska ukraińskie dopuściły się aktu agresji wobec pokojowych

mieszkańców, a nielegalne władze kijowskie prowadzą operację karną przeciwko Republice Ługańskiej. Ich wojska nadal okupują niektóre regiony republiki, stanowiąc zagrożenie dla mieszkańców" - napisał Bołotow w apelu do Putina.

Jak podkreślił, "Ługańska Republika Ludowa" nie dysponuje wystarczającymi siłami, by "wypędzić" ludzi prowadzących "operację karną", i wyraził nadzieję, że w związku z tym Rosja podejmie decyzję o wprowadzeniu wojsk pokojowych, zanim w regionie zacznie się "katastrofa humanitarna, sztucznie wywołana przez władze Ukrainy".

Głos przyszłego prezydenta?

Ukraina powinna reagować na żądania separatystów na wschodzie kraju kontynuowaniem operacji antyterrorystycznej w tym regionie – oznajmił lider sondaży prezydenckich Petro Poroszenko.

"To rabusie, którzy zabijają ludzi, okradają emerytów, kradną samochody przewożące pieniądze. On (tj. lider ługańskich separatystów Wałerij Bołotow) uważa się za przywódcę Ługańskiej Republiki Ludowej. Jest to organizacja terrorystyczna, który to status został określony przez ukraińską prokuraturę i władze ukraińskie. Współpraca z organizacjami terrorystycznymi jest w tej chwili przestępstwem kryminalnym" – oznajmił.

PAP, lz

[fot: PAP/EPA]

Słowa kluczowe:

Ukraina

,

wybory prezydenckie

Facebook