Jedynie prawda jest ciekawa

Iran: sankcje i reakcja

29.11.2011

W Teheranie demonstranci protestujący przeciw sankcjom Londynu wobec Iranu wdarli się we wtorek na teren brytyjskich obiektów dyplomatycznych, wybijając okna, paląc flagę brytyjską i na krótko biorąc sześciu zakładników. Londyn wyraził oburzenie z powodu ataku.

Do zajść w Teheranie doszło kilka dni po nałożeniu przez Wielką Brytanię, USA i Kanadę nowych sankcji ekonomicznych na Iran w odpowiedzi na prace tego kraju nad kontrowersyjnym programem nuklearnym. W reakcji na sankcje w poniedziałek irańska Rada Strażników Rewolucji zatwierdziła decyzję parlamentu o obniżeniu rangi stosunków dyplomatycznych Iranu z Wielką Brytanią.

Z ostatnich doniesień mediów irańskich wynika, że protestujący wycofują się z dwóch zaatakowanych kompleksów budynków dyplomatycznych, znajdujących się w centrum oraz na północy Teheranu. Według relacji mediów grupa kilkudziesięciu osób spośród kilkuset protestujących przed głównym kompleksem ambasady brytyjskiej w centrum Teheranu sforsowała bramę i wdarła się na teren ambasady. Radykalni studenci zdjęli flagę brytyjską, spalili ją i zastąpili irańską; rzucali kamieniami i koktajlami Mołotowa. Policja na pewien czas ich usunęła, ale po kolejnym starciu protestujący znów wtargnęli na ten teren.

Inna grupa demonstrantów wdarła się do drugiego kompleksu dyplomatycznego na północy Teheranu i tam właśnie na krótko wzięła zakładników. Według mediów irańskich zakładnicy należący do personelu ambasady zostali uwolnieni przez policję. Brytyjczycy nie wypowiedzieli się w sprawie zakładników.

MSZ w Londynie wezwał swych obywateli znajdujących się w Iranie, by pozostali w domach i nie zwracali na siebie uwagi. Ministerstwo wyraziło oburzenie z powodu zajść w Teheranie i oceniło, że są one "absolutnie nie do zaakceptowania". Słowa potępienia z powodu ataku napłynęły z Brukseli, Waszyngtonu, Paryża i Moskwy. "Stanowczo potępiamy to wtargnięcie, które jest zupełnie nie do zaakceptowania, i wzywamy władze Iranu, by wywiązały się ze swoich międzynarodowych zobowiązań dotyczących ochrony dyplomatów i ambasad" - oświadczyła szefowa dyplomacji UE Catherine Ashton poprzez swą rzeczniczkę Maję Kocijanczicz.

Irański resort spraw zagranicznych wyraził ubolewanie i zapewnił, że zależy mu na bezpieczeństwie dyplomatów. Wcześniej przedstawiciel irańskich władz powiedział agencji Reutera, że szturm budynków ambasady nie odbył się na polecenie rządu.

Oburzona Brytania grozi konsekwencjami

"Oburzającym i niewybaczalnym" nazwał atak demonstrantów na ambasadę Wielkiej Brytanii w Teheranie brytyjski premier David Cameron. Zapewnił, że konsekwencje niezapewnienia przez Iran ochrony brytyjskiego personelu i mienia będą poważne.

"Dzisiejszy atak na ambasadę brytyjską w Teheranie był oburzający i niewybaczalny. To, że władze irańskie nie zdołały obronić personelu i własności brytyjskiej, było hańbą. Władze Iranu muszą sobie uświadomić, że konsekwencje tego, iż nie zdołały obronić naszego personelu, będą poważne. W najbliższych dniach rozważymy, jakie powinny to być kroki" - oświadczył Cameron.

Wcześniej szef MSZ Wielkiej Brytanii William Hague również oświadczył, że Iran spotkają poważne konsekwencje z powodu wtorkowych wydarzeń.

Hague dodał, że znane są losy pracowników ambasady. Wcześniejsze doniesienia mediów mówiły o tym, że sześć osób z personelu zostało na krótko wziętych na zakładników przez protestujących. Hague powiedział, że sytuacja była niejasna i że nie nazwałby tych osób zakładnikami.

PAP

Fot. sxc.hu
Słowa kluczowe:

Iran

,

sankcje

,

demonstracja

CS145fotMINI

Czas Stefczyka 145/2017

PDF (8,85 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook