Jedynie prawda jest ciekawa

Gazociąg nieszkodliwy?

18.10.2011

Gazociąg Północny nie wpływa niekorzystnie na faunę i florę Morza Bałtyckiego – wnioski takie znalazły się w raporcie dotyczącym monitoringu środowiskowego, który przedstawiła spółka budująca gazociąg. O sprawie pisze „Nasz Dziennik”

"Uznano, że budowa gazociągu Nord Stream nie wywiera znaczącego wpływu na środowisko. Obliczenia oraz modele zawarte w ocenach oddziaływania na środowisko (OOŚ) przygotowanych dla Nord Streamu okazały się prawidłowe. Szacuje się, iż oddziaływanie rurociągu na środowisko jest do tej pory zgodne z OOŚ lub też mniejsze, niż oczekiwano" - czytamy w dokumencie. Trafi on do dziewięciu krajów, przez których wody przebiega gazociąg (Rosja, Finlandia, Szwecja, Dania, Niemcy, Polska, Litwa, Łotwa i Estonia).

„To oczywista bzdura i nierzetelność” – mówi portalowi Stefczyk.info Marcin Libicki, były europoseł PiS, który w 2008 roku przygotował raport dotyczący budowy Gazociągu Północnego. Libicki przypomina, że jego dokument dotyczył trzech aspektów: wpływu na środowisko, monopolizacji rynku oraz skutków politycznych inicjatywy.

W ocenie naszego rozmówcy „jest poza dyskusją, że budowa Gazociągu Północnego jest szkodliwa dla środowiska”. „Przecież Nord Stream płaci odszkodowania rybakom. Jeśli płaci rybakom, to znaczy, że w środowisku ryb coś się zmieniło. Po co płacić, jeśli nie zaszłyby żadne zmiany?” – pyta retorycznie Libicki. Zaznacza, że negatywny wpływ na środowisko wykazany został jego raporcie. „Podpieraliśmy się w tej sprawie ogromną liczbą ekspertyz” – przypomina Libicki.

Jak zaznacza Marcin Libicki, wpływ na środowisko zdaje się czymś oczywistym, gdy zna się realia budowy Gazociągu Północnego. „Prace były prowadzone na długości 1200 kilometrów. Szerokość robót wynosiła dwa kilometry. Ktoś może powiedzieć, że to wszystko potem się zakopie i wyrówna, ale trudno powiedzieć, że jak się prowadzi roboty na powierzchni 2,4 tys. kilometrów kwadratowych to nie ma to wpływu na środowisko” – tłumaczy były eurodeputowany.

Marcin Libicki przypomina, że od początku inwestorzy Gazociągu Północnego przedstawiali mało wiarygodne ekspertyzy w tej sprawie. „Zamawiano ekspertyzy u wybranych przez siebie ludzi. Myśmy w raporcie żądali, żeby ekspertyzy były przygotowywane przez ośrodki, wybrane przez wszystkie państwa nadbałtyckie. Uznaliśmy, że musi być zgoda na autorów ekspertyzy. Jest czymś powszechnie znanym, że wszystkie ekspertyzy są zgodne z opiniami zleceniodawców” – zaznacza nasz rozmówca.

Marcin Libicki przypomina również, że przygotowany przez niego dokument zawiera opis innych negatywnych skutków budowy Gazociągu: monopolizacji rynku w Europie oraz politycznych skutków inwestycji. „Monopolizacja rynku jest również oczywista. Rosja ma już dziś kilkadziesiąt procent udziału w rynku. Po uruchomieniu Gazociągu Północnego, prawdopodobnym zamknięciu Jamału i otworzeniem South Streamu udział Rosjan jeszcze wzrośnie. Monopolizacja może mieć miejsce, co będzie się odbijać na cenach. Już dziś Polska płaci jedną z najwyższych cen za ten surowiec w Europie. Jak się ma monopol, to można dyktować ceny dowolnie” – tłumaczy Marcin Libicki w rozmowie z portalem Stefczyk.info.

Ostatnią sprawą, opisaną w raporcie Libickiego, są kwestie polityczne. W ocenie rozmówcy portalu Stefczyk.info nie ma bowiem wątpliwości, że to właśnie cele polityczne stały za inwestycją. „Zwracaliśmy uwagę, że ta inwestycja jest nieopłacalna. 10-krotnie tańsza była budowa drugiej nitki Jamału. A nowa nitka miała mieć około 60 procent przepustowości Gazociągu Północnego. Było więc oczywiste, że jeśli inwestycja nie ma kalkulacji ekonomicznej, a mimo tego powstaje, to są inne motywy i cele” – tłumaczy Libicki.

saż

[Fot. PAP/Jacek Bednarczyk]


CS145fotMINI

Czas Stefczyka 145/2017

PDF (8,85 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook