Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Francuzi swoje, rząd swoje

14.01.2013

Mimo gigantycznej, być może nawet milionowej manifestacji na ulicach Paryża, francuski rząd nie zamierza wycofywać się z ustawy legalizującej małżeństwa homoseksualne i adopcję przez nie dzieci. Twierdzi też, że debata na ten temat powinna odbywać się w parlamencie, a "nie na ulicy".

W niedzielę w Paryżu odbyła się wielotysięczna demonstracja (według różnych szacunków wzięło w niej udział od 350 tys. do miliona osób), której uczestnicy protestowali przeciwko projektowi ustawy o małżeństwach homoseksualnych, nazwanej przez socjalistyczny rząd Francji "Małżeństwem dla wszystkich". Ustawa ma być rozpatrywana przez francuski parlament od 29 stycznia.

- Rząd jest całkowicie zdeterminowany, by zrealizować tę reformę, będącą historycznym postępem, a nie zwycięstwem jednego obozu przeciwko drugiemu; to postęp dla całego społeczeństwa – powiedziała minister ds. kobiet i rzecznik rządu Najat Vallaud-Belkacem w poniedziałek lewicowemu dziennikowi "Liberation".

Zapytana o skalę niedzielnych demonstracji minister odparła, że strona rządowa bierze pod uwagę ich liczebność. Vallaud-Belkacem zapewniła, że "bardzo szanuje prawo do manifestacji, które w naszym kraju jest jednym z podstawowych praw, a jednocześnie w pełni szanuje prawo parlamentu, i to na jego forum, a nie na ulicy, powinna odbywać się dyskusja na temat ustawy".

Szef klubu parlamentarnego Partii Socjalistycznej Bruno Le Roux powiedział w telewizji informacyjnej i>TELE, że spodziewał się takiej mobilizacji, ale nie czuje się nią zaniepokojony: - To mobilizacja części Francji, która swoją drogą, co dobrze widać w sondażach, stanowi mniejszość.

Ocenił, że to mobilizacja "na rzecz wartości, które przeczą trwającej ewolucji społeczeństwa". Le Roux dodał też, że referendum w sprawie tego projektu nie miałoby sensu, ponieważ reformę zapowiadał Francois Hollande jeszcze jako kandydat na prezydenta i została ona zaaprobowana przez głosujących w wyborach prezydenckich w maju 2012 roku, w wyniku których socjalista został szefem państwa. Socjalistyczny mer Paryża Bertrand Delanoe na swoim blogu zaapelował do zwolenników małżeństw homoseksualnych o "mobilizację w ciągu najbliższych tygodni, której punktem kulminacyjnym ma być manifestacja 27 stycznia".

Odnosząc się do niedzielnej demonstracji, która według różnych źródeł zgromadziła na ulicach Paryża od 340 tys. do 800 tys. ludzi, Delanoe ocenił, że doszło do "prawdziwej demonstracji siły". Jak podkreślił, nie można jednak pozwolić, by zakwestionowano "postęp socjalny, którego chce większość". Podkreślił, że w ustawie rządu nie chodzi o to, "by pewne normy zatriumfowały nad innymi, ale by różne normy mogły istnieć obok siebie".

We Francji geje i lesbijki mogą zawierać od 1999 roku rejestrowane związki partnerskie, tzw. PACS. Legalizowane są związki nieformalne między dwojgiem ludzi bez względu na płeć; dają takim parom w niektórych dziedzinach (np. rozliczanie się z fiskusem) prawa podobne do tych, które mają małżeństwa heteroseksualne. Rozszerzenie praw par homoseksualnych zapowiedział w czasie ubiegłorocznej kampanii Francois Hollande.

Projekt nowej ustawy umożliwia takim parom zawieranie cywilnych związków małżeńskich i adoptowanie dzieci. Nie pozwala jednak na korzystanie przez pary tej samej płci z metod medycznie wspomaganej prokreacji, jak technika in vitro.

 

PAP, ruk

[Fot. PAP / EPA]

CS143fotMINI

Czas Stefczyka 143/2017

PDF (5,50 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook