Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Francuzi przeciw antyrodzinnej polityce Hollande'a

02.02.2014

Ponad 500 tys. uczestników (80 tys. według policji) zgromadził marsz zorganizowany na ulicach Paryża przez kolektyw La Manif pour Tous w proteście przeciwko antyrodzinnej polityce francuskich władz. Od manifestacji odcięła się część przywódców katolickich organizacji rodzinnych i ubiegłorocznych demonstracji przeciw tzw. małżeństwom homoseksualnym.

Ulicami Paryża maszerowała m.in. najmłodsza posłanka w nowoczesnej historii Francji, Marion Maréchal-Le Pen z Frontu Narodowego (wnuczka Jeana-Marie Le Pena) i kierująca Partią Chrześcijańsko-Demokratyczną Christine Boutin, była kandydatka na prezydenta Francji. Szli także posłowie opozycyjnej Unii na rzecz Ruchu Ludowego.

Francuzi demonstrowali przeciwko - jak mówili - „rodzinofobii” socjalistycznego rządu prezydenta Françoisa Hollande’a. Domagali się zniesienia ubiegłorocznej ustawy dopuszczającej „małżeństwa” homoseksualne. Sprzeciwiali się także włączeniu in vitro dla par homoseksualnych i instytucji matek surogatek do nowego prawa rodzinnego, które ma być gotowe w kwietniu br. Wprawdzie minister ds. rodziny Dominique Bertinotti temu zaprzeczyła, jednak przedstawiciele La Manif pour Tous obawiają się, że część koalicji zmusi rząd do takiego posunięcia za pomocą wniesionych poprawek do ustawy. Protesty budzą także coraz większe obciążenia podatkowe dla francuskich rodzin, a także wprowadzanie „teorii gender” do szkół.

Na niesionych transparentach można było przeczytać: „Rodzina miejscem solidarności i przyszłością społeczeństwa”, „Chcemy płci, a nie rodzaju”, „Ręce precz od mojej rodziny”, „Hollande nie chcemy twojego prawa”, „Hollande wrogiem rodziny”, „ Francuzi-muzułmanie mówią nie homomałżeństwom”, „Nasze dzieci należą do nas”, „Francjo, dokąd zmierzasz?” itp.

Intencje demonstrantów w skrócie wyraziła w wypowiedzi dla reportera dziennika „Le Figaro” 75-letnia uczestniczka manifestacji, Odile z Bordeaux: „Rodzina jest w niebezpieczeństwie. W szkole uczy się bzdur [nauczanie gender - KAI]. Aborcja powinna być wyjątkiem, a eutanazji nie chcemy. Gdy chodzi o homoseksualistów, trzeba szanować ich odmienność, ale nie pozwalać im mieć dzieci”.

Po przybyciu na plac Denfert-Rochereau demonstranci wygwizdali teorię gender, oparty na niej eksperymentalny program szkolny „ABCD równości”, a także ministrów edukacji Vincenta Peillona i praw kobiet Najat Vallaud-Belkacem.

Od dzisiejszych manifestacji odcięli się przywódcy niektórych stowarzyszeń rodzinnych i organizatorzy wielkich manifestacji z 2013 r. przeciwko ustawie wprowadzającej tzw. małżeństwa homoseksualne. Są wśród nich m.in. była rzeczniczka kolektywu La Manif pour Tous Frigide Barjot, przewodniczący Europejskiej Federacji Stowarzyszeń Rodzin Katolickich Antoine Renard, były przewodniczący stowarzyszenia Rodziny Francji Henri Joyeux i przewodniczący Związku Rodzin w Europie Georges Coste.

W opublikowanym 31 stycznia „Manifeście na rzecz pokoju obywatelskiego”, przekazanym parlamentarzystom i biskupom, przypominają oni, że oprócz przyjęcia ustawy o tzw. małżeństwie dla wszystkich, francuskie Zgromadzenie Narodowe wprowadziło niedawno ułatwienia w dokonywaniu aborcji, sprowadzając ją tym samym do „zwykłej praktyki antykoncepcyjnej”. Za kilka tygodni natomiast będą się tam ważyć losy umożliwienia parom homoseksualnym zapłodnienia in vitro i wynajmowania matek sugoratek. Ponadto prezydent Hollande podtrzymuje swój projekt ustawy o końcu życia, który otwiera drogę do eutanazji.

Sygnatariusze manifestu wskazują, że w styczniu br. odbyły się w Paryżu już dwie „narodowe manifestacje”: Marsz dla Życia, którego uczestnicy domagali się zniesienia ustawy o przerywaniu ciąży z 1975 r., druga zaś pod nazwą Dzień Gniewu, z żądaniem odejścia prezydenta Hollande’a. Demonstracje z 2 lutego, zorganizowane przez spadkobierców kolektywu La Manif pour Tous - organizatora marszów z 2013 r. - mają zaś na celu wyrażenie sprzeciwu przeciwko antyrodzinnej polityce rządu, postulując m.in. zniesienie nie tylko ustawy aborcyjnej, ale także ustawy o „małżeństwie dla wszystkich”. Manifestacje te charakteryzuje „ideologiczna radykalizacja i zamieszanie”, jako że ci sami aktywiści uczestniczą w różnych marszach, licząc na to, że stanięcie obok osób bardziej umiarkowanych „wybieli” ideologie naznaczone dogmatyzmem, będącym wrogiem chrześcijańskiego personalizmu.

Sygnatariusze manifestu twierdzą, że większość Francuzów opowiada się za powrotem do ustawy aborcyjnej z 1975 r., za pozostawieniem związków cywilnych osób tej samej płci, ale odróżnionych od małżeństwa, i za zachowaniem prawa dzieci do pochodzenia od ojca i matki.

Wzywają chrześcijan, by podejmowali wymagający dialog obywatelski zamiast wychodzić na ulice lub zamykać się w kontrkulturze, zaś autorytety moralne i religijne - by przerwały milczenie w tej sprawie. Wszystkich obywateli proszą o zrozumienie, że podnoszone problemy nie są podejmowane „przeciw temu rządowi i temu społeczeństwu”, lecz w służbie współżycia w pokoju społecznym, poszanowaniu różnic, życzliwości i troski o dobro wspólne.

Minister spraw wewnętrznych Manuel Valls oświadczył, że za sprawą obecnych manifestacji powstaje „francuska Tea Party” i wezwał „prawicę republikańską” do zdecydowanego odcięcia się od niej. Nazwał protestujących „frondą anty” - przeciwnikami elit, państwa, podatków, parlamentu, dziennikarzy, „a także i przede wszystkim antysemitami, rasistami, homofobami... Po prostu antyrepublikanami”. Porównał klimat społeczny we Francji do lat 30. XX w.

- Manuel Valls wypowiedział na nasz temat słowa nie do przyjęcia - oświadczyła przewodnicząca kolektywu La Manif pour Tous, Ludovine de La Rochère. Wyjaśniła, że minister nie odróżnił jej pacyfistycznego, apolitycznego i szanującego osoby ruchu od kolektywu Dzień Gniewu, gromadzącego różne grupy obywateli - to od nich pochodzą ekstremistyczne wypowiedzi z manifestacji 26 stycznia. - Jesteśmy karykaturowani, wciąż próbuje się nas zdyskredytować - powiedziała de La Rochère.

W tym samym czasie, co w Paryżu niemal 40 tys. osób (20 tys. według policji) demonstrowało w centrum Lyonu pod hasłami: „Lyon mówi nie dyktaturze gender”, „Nic lepszego dla dziecka, jak Tata + Mama” itp. Podobne, choć niewielkie liczebnie manifestacje odbyły się dziś także w Madrycie, Warszawie, Rzymie, Brukseli, Luksemburgu, Hadze, Budapeszcie i Rydze.

KAI/mall
[Fot. PAP/EPA]
Słowa kluczowe:

Francja

,

Hollande

,

protest

,

rodzina

CS145fotMINI

Czas Stefczyka 145/2017

PDF (8,85 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook