Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Francja: wewnętrzne śledztwo policji ws zamachu w Nicei

21.07.2016

Szef MSW Francji Bernard Cazeneuve ogłosił w czwartek, że generalny inspektorat policji przeprowadzi wewnętrzne dochodzenie, które ma wyjaśnić, w jaki sposób policja zabezpieczyła obchody święta narodowego 14 lipca w Nicei, kiedy doszło do krwawego zamachu.

To reakcja na coraz więcej głosów prasy i opozycji, że policja nie zapewniła wystarczającej ochrony podczas pokazu sztucznych ogni z udziałem 30 tysięcy ludzi na nadmorskim bulwarze, gdzie 31-letni Tunezyjczyk staranował ciężarówką tłum, zabijając 84 osoby.

Konkretnie chodzi o niewystarczającą liczbę policjantów na bulwarze, a także brak zapór, które zapobiegłyby wjazdowi wielotonowej ciężarówki do strefy przeznaczonej wyłącznie dla pieszych.

Francuskie władze wciąż zapewniają, że teren był odpowiednio zabezpieczony. Jednak lewicowy dziennik "Liberation", powołując się na dobrze udokumentowane śledztwo dziennikarskie, podał w środę wieczorem, że przed wypełnioną tłumem strefą pieszą stał tylko jeden samochód straży miejskiej, a policjantów tam nie było. Wjazd na bulwar blokowało...dwóch strażników miejskich.

„Pierwsi policjanci znajdowali się ponad 370 metrów od bulwaru i było ich zaledwie sześciu. To niewystarczająca liczba, by móc zatrzymać rozpędzoną ciężarówkę. Strażników miejskich było zaledwie dwóch, choć prefektura zarządziła rozmieszczenie wokół bulwaru 42 funkcjonariuszy straży miejskiej” - pisze gazeta. 

Ponadto, auto było zaparkowane wzdłuż jezdni a nie w poprzek, nie stanowiło więc przeszkody dla jadącej ciężarówki. Były mer Nicei i i obecny prezydent regionu Prowansja-Alpy-Lazurowe Wybrzeże Christian Estrosi natychmiast po zamachu zarzucił rządowi, że „zbyt lekko potraktował po udanym Euro2016 zagrożenie zamachami”. 

„Chciałbym zrozumieć, jak ciężarówka mogła wjechać do strefy przeznaczonej wyłącznie dla pieszych. Gdzie była policja? Dlaczego jej tam nie było?” - pytał Estrosi. Tymczasem jeszcze 16 lipca szef MSW zapewniał o dużej obecności policji na bulwarze, a także mówił, że zaparkowane samochody policji uniemożliwiały przejazd. Dlatego - jak wówczas podawano – zamachowiec wjechał na chodnik.

W czwartek Cazeneuve odrzucił doniesienia dziennika jako "nieprawdę". Także premier Manuel Valls konsekwentnie twierdzi, że nie było nieprawidłowości w pracy policji. „Nigdy nie zaakceptuję haniebnych insynuacji, że tego wszystkiego można było uniknąć. Kto tak mówi, dyskredytuje nasze siły bezpieczeństwa, które każdego dnia podejmują walkę i osiągają rezultaty” - powiedział Valls w środę w parlamencie. 

Do zamachu, przeprowadzonego przez mieszkającego na stałe w Nicei Mohameda Lahouaieja Bouhlela, przyznało się Państwo Islamskie, jednak śledczy wciąż nie zdołali ustalić związków mężczyzny z jakąkolwiek organizacją terrorystyczną. 

Choć wcześniej Tunezyjczyk nie był uważany za osobę religijną, potwierdzono jego trwające od niedawna zainteresowanie dżihadyzmem. Bouhlel został zabity przez policję.

Ryb, liberation.fr, PAP

Fot. [PAP/epa]
CS145fotMINI

Czas Stefczyka 145/2017

PDF (8,85 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook