Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Fidesz chce rozliczyć komunistów

20.10.2011

23 października przypada 55. rocznica powstania węgierskiego, stłumionego krwawo przez wojska sowieckie. Tego dnia przed parlamentem zgromadziły się tysiące Węgrów. Tłum zburzył pomnik Stalina. Nazajutrz do Budapesztu wkroczyły wojska sowieckie i czołgi. W ciągu jednego dnia zginęło ponad 100 osób.

Na początku listopada na Węgrzech było już prawie 100 tysięcy sowieckich żołnierzy i 4 tysiące czołgów. Dotychczasowy premier Imre Nagy trafił do aresztu i wkrótce został stracony. Władzę objął János Kádár i w kraju zaczęły się represje wymierzone w zwolenników powstania. Do więzień trafiło 20 tysięcy Węgrów. Z kraju wyjechało 200 tysięcy ludzi.

- Nie chcemy zemsty. Ale podobnie do innych byłych krajów komunistycznych w regionie chcemy wymierzyć sprawiedliwość tym, którzy dopuścili się okrutnych zbrodni – wczorajszą wypowiedź posła Fideszu Gergely Gulyasa, przedstawiającego projekt ustawy, cytuje „Rzeczpospolita”. W ustawie znalazły się zapisy traktatów międzynarodowych, które traktują o zbrodniach przeciwko ludzkości.

Jak mówił Gulyas, ustawa jest zgodna z konstytucją Węgier i z prawem międzynarodowym. Dotyczyć ma niewielkiej, kilkudziesięcioosobowej grupy osób, odpowiedzialnych za falę represji i śmierć ponad 200 straconych na podstawie wyroków sądów po rewolucji 1956 roku. Symboliczną ich ofiarą jest nastoletni Péter Mansfeld, którego pomnik znajduje się w Budapeszcie. Mansfelda aresztowano, maltretowano i osadzono w więzieniu, a wyrok śmierci wykonano na nim, gdy tylko skończył 18. rok życia.

Na Węgrzech, i nie tylko, podnoszą się jednak głosy, że ustawa osądzająca komunistycznych sędziów i zbrodniarzy stanowi polityczną zemstę i jest „polowaniem na czarownice”. Do kwestii tej w wypowiedzi dla Stefczyk.info odnosi się Grzegorz Górny, redaktor naczelny kwartalnika „Fronda” i publicysta specjalizujący się w sprawach węgierskich. - Jest obłudą z jednej strony pochwała ścigania hitlerowskich zbrodniarzy kilkadziesiąt lat po wojnie, a z drugiej strony krytykowanie rządu węgierskiego za to, że chce osądzić ludzi winnych zbrodni na własnym narodzie.

Jeżeli przyjmiemy stanowisko tych, którzy krytykują w tym aspekcie Viktora Orbana, to musielibyśmy uznać, że osądzanie nazistów jest „polowaniem na czarownice”, a proces Eichmanna zemstą na bezbronnym staruszku – zaznacza Górny. – Węgry są suwerennym krajem i mają prawo karać winnych zbrodni na własnym narodzie tak, jak sami uważają za stosowne. Tego prawa nie mogą im odebrać żadne międzynarodowe instytucje.

Na razie rząd Orbana przyjął ustawę, która wprowadza kary za negowanie zbrodni komunizmu.

RoJ
[fot. Wikipedia.org]
CS139fotoMINI

Czas Stefczyka 139/2017

PDF (4,73 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook