Jedynie prawda jest ciekawa

Europosłowie zaniepokojeni wyborami w Polsce

11.12.2014

"Nieprawidłowości w wyborach samorządowych jako zagrożenie dla demokracji" - to temat wysłuchania publicznego, które zorganizowano w Parlamencie Europejskim w Brukseli z inicjatywy europosłów Prawa i Sprawiedliwości.

To, co wydarzyło się w Polsce w trakcie listopadowych wyborów samorządowych, "nie ma precedensu w demokratycznej Europie" - powiedział szef delegacji PiS we frakcji Europejskich Konserwatystów i Reformatorów Ryszard Legutko, tłumacząc decyzję swojej grupy o organizacji spotkania. 

Relacje na temat przebiegu wyborów w Polsce zdali słuchaczom europosłowie PiS Krzysztof Szczerski i Ryszard Czarnecki, a także przedstawiciele inicjatyw społecznych i mediów. W dyskusji wzięło udział kilkoro polityków z Wielkiej Brytanii, Niemiec i Bułgarii.

Szczerski podkreślił, że do nieprawidłowości doszło w kraju, gdzie rządzą partie uważające się za proeuropejskie i demokratyczne. Zwrócił uwagę, że aż trzy miliony oddanych głosów uznano za nieważne, a jedna z partii rządzących (PSL) uzyskała wynik trzykrotnie wyższy, niż wskazywały sondaże przed wyborami. Według Szczerskiego w dwóch regionach - na Mazowszu i na Śląsku - były po dwa protokoły wyborcze, które znacznie się od siebie różniły. Polityk mówił też m.in. o tym, że w trakcie liczenia głosów istniało zagrożenie włamania do systemu informatycznego oraz o przypadkach zastraszania mężów zaufania.

Zdaniem Szczerskiego jeszcze gorsza niż przebieg wyborów była reakcja władz, które - jak powiedział - z góry mówią, że nie można zadawać pytań o nieprawidłowości, a także atakują opozycję, żądającą sprawdzenia wyników wyborów. 

Czarnecki ocenił, że "mamy do czynienia z przesuwaniem się naszego kraju na Wschód - ze standardów zachodnich i europejskich do standardów wschodnich, rosyjskich i białoruskich". Krytykował też reakcję sądów na protesty wyborcze i zarzucił politykom rządzącym uprawianie propagandy, że każdy głos kwestionujący przebieg wyborów to głos przeciwko państwu. "Ja ten język pamiętam z okresu komunizmu, stanu wojennego, gdy komuniści mówili to samo o opozycji, domagającej się wolnych wyborów" - powiedział. "To jest język Putina, propagandy rosyjskiej!" - dodał.

Przewodniczący frakcji EKR, brytyjski konserwatysta Syed Kamall powiedział, że wydarzenia w Polsce są "powodem do zmartwienia". "Nieprawidłowości wyborcze nie są czymś bardzo niezwykłym (...), jednak nie przypominam sobie nieprawidłowości o takiej skali w całym kraju UE. Liczba protestów wyborczych, ponad 1500, oznacza, że są pytania, które wymagają odpowiedzi. To nie są protesty w błahych sprawach" - ocenił.

Dodał, że wątpliwości co do przebiegu wyborów dotyczą "jednego z najważniejszych krajów UE". Przypomniał, że na listopadowej sesji plenarnej PE frakcja EKR zwróciła się o debatę PE w tej sprawie, a po odrzuceniu wniosku przez europarlament przyjęła własną rezolucję.

Zdaniem Kmalla polskie władze powinny szybko wyciągnąć wnioski z sytuacji wokół wyborów samorządowych, aby zapewnić właściwy przebieg wyborów prezydenckich i parlamentarnych w 2015 r.

Brytyjski europoseł Charles Tannock powiedział, że jego szczególne zaniepokojenie wzbudziła duża liczba głosów, uznanych za nieważne. "W Wielkiej Brytanii taki odsetek nieważnych głosów byłby powodem do wielkiego niepokoju" - podkreślił. Dodał, że zna wielu Polaków, którzy mieszkają w jego okręgu wyborczym w Wielkiej Brytanii i uważa, że Polacy są inteligentni. "Karta do głosowania może być bardzo skomplikowana, ale jest zaskoczeniem, że tak wielu ludzi mogło ją niewłaściwie wypełnić. Nie spotkałem się z taką sytuacją" - dziwił się Tannock.

Dodał, że gdyby do takich wydarzeń, o których mówiono na czwartkowym spotkaniu w PE, doszło w kraju spoza UE, gdzie byłby obserwatorem wyborów, to na pewno kwestionowałby ich uczciwość.

Zorganizowanie wysłuchania publicznego na temat wyborów samorządowych w Polsce skrytykowali europosłowie PO i PSL. "Wysłuchanie publiczne zorganizowane przez posłów PiS i przeprowadzone dziś w Parlamencie Europejskim, sugerujące, że w Polsce demokracja jest zagrożona, to bezprzykładny atak godzący w wizerunek Polski za granicą. To kolejna próba przeniesienia wewnętrznej walki politycznej na poziom europejski" - podkreślili europosłowie w wydanym w czwartek oświadczeniu. 

Dodali, że organizacja spotkania w PE to "politycznie wyjątkowo szkodliwe działanie partii opozycyjnej, o tyle paradoksalne, iż apel o zaangażowanie Parlamentu Europejskiego w sprawy Polski wychodzi z ust partii eurosceptycznej, która zazwyczaj uważa, iż Unia Europejska nie powinna ingerować w sprawy państwa polskiego."

AM/PAP

[Fot. © Ralf Roletschek - Fahrradtechnik und Fotografie/fahrradmonteur.de/CC/GFDL/Wikimedia Commons]
Słowa kluczowe:

Polska

,

wybory

,

Europa

,

decyzja

,

grupa

CS145fotMINI

Czas Stefczyka 145/2017

PDF (8,85 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook