Jedynie prawda jest ciekawa

Erdogan o wyborach: świat musi je uszanować

02.11.2015

Wybory parlamentarne w Turcji umocniły partię Erdogana.

Prezydent Turcji Recep Tayyip Erdogan oświadczył w poniedziałek, że naród turecki w niedzielnych wyborach parlamentarnych, w których zwyciężyła jego islamistyczno-konserwatywna partia AKP, zagłosował za stabilnością, a świat powinien uszanować tę decyzję.

Według nieoficjalnych wciąż rezultatów po zliczeniu blisko 99 proc. głosów Partia Sprawiedliwości i Rozwoju (AKP) otrzymała 49,4 proc. głosów, co przekłada się na 316 mandatów w liczącym 550 miejsc parlamencie. 

Oznacza to, że AKP odzyskała większość absolutną, utraconą w poprzednich wyborach w czerwcu, i najprawdopodobniej będzie mogła rządzić samodzielnie po miesiącach nieudanych negocjacji koalicyjnych.

"Wola narodu zamanifestowała się 1 listopada po stronie stabilności" - powiedział dziennikarzom po wizycie w meczecie w Stambule, apelując do Turków o jedność.  Jednocześnie zaatakował światowe media za krytykowanie go. "Czy tak rozumiecie demokrację? Partia zdobyła władzę w Turcji, uzyskując ok. 50 proc. głosów. Ten wynik powinien być respektowany przez cały świat, ale (nigdzie) nie dostrzegłem tak dojrzałej postawy"  --powiedział.

Wcześniej Erdogan mówił też, że wynik wyborczy AKP to przesłanie pod adresem kurdyjskich rebeliantów aktywnych na południowym wschodzie kraju, iż przemoc i demokracja nie mogą istnieć obok siebie. W południowo-wschodniej Turcji dochodzi do walk tureckich sił bezpieczeństwa z bojownikami separatystycznej Partii Pracujących Kurdystanu (PKK), odkąd w lipcu załamały się rozmowy pokojowe.

W poniedziałek na giełdzie w Stambule na otwarciu odnotowano wzrost o 5 proc., a lira turecka znacznie wzmocniła się wobec dolara.

Natomiast niemieccy komentatorzy bardzo krytycznie oceniają w poniedziałek wyniki wyborów w Turcji. Zarzucają prezydentowi Erdoganowi, że przekształcił Turcję w zastraszony paranoiczny kraj. Przewidują, że zwycięstwo AKP nie zapewni Turcji stabilizacji.  

Problemem nie jest ani turecki system polityczny, ani AKP, która rządzi krajem od 2002 roku, przez większość tego okresu całkiem skutecznie - pisze "Sueddeutsche Zeitung". "Problemem jest prezydent Recep Tayyip Erdogan" - ocenia komentator Mike Szymanski.

Jego zdaniem Erdogan przekształcił Turcję w "zastraszony paranoiczny kraj". Erdogan nie jest w stanie pojąć, że wewnętrzne konflikty nękające Turcję zagrażają przyszłości kraju. Położona na granicy z płonącymi krajami Bliskiego Wschodu Turcja mogłaby być czynnikiem stabilizującym ten
region i naturalnym partnerem Europy. Obecnie Turcja jest sama w potrzebie, a jej przyszłość jest niepewna - czytamy w "Suedeutsche Zeitung".

Autor komentarza ostro krytykuje postępowanie tureckiego rządu wobec mediów. "Ten rząd rozprawił się z koncernami, których media mają inne zdanie niż rząd" - pisze "SZ". Władze zmuszały gazety do umieszczania na stronach tytułowych "w bezwstydny i poniżający sposób" treści będących rządową propagandą. "Tak wygląda walka o wolność słowa w kraju, który od 10 lat ma prawo do nazywania siebie kandydatem do UE" - komentuje "SZ".

"Frankfurter Allgemeine Zeitung" pisze, że przez "ciągłe podważanie państwa prawa" Erdogan stał się niewolnikiem systemu, z którego nie może uciec. Gdy jego przeciwnicy opanują wymiar sprawiedliwości, polecą urzędnikom, by z identyczną bezwzględnością podjęli przeciwko Erdoganowi działania w takim stylu, jak obecnie podejmowane są przeciwko opozycji. "Na wybiegu z drapieżnymi zwierzętami tureckiej polityki nie ma miejsca dla słabych" - konkluduje "FAZ".

O "czarnym dniu dla Turcji" pisze "Die Welt". "W normalnym kraju należałoby pogratulować AKP sukcesu w wyborach. Turcja nie jest jednak normalnym krajem. Nic nie wskazuje na to, że kraj odzyska pokój i wolność" - ocenia autor komentarza.

W normalnym kraju prezydent nie naciskałby na powtórkę wyborów tylko dlatego, że nie pasuje mu wynik. Komentator krytykuje kanclerz Angelę Merkel za wizytę w Turcji na tydzień przed wyborami, co uznane zostało za wsparcie partii rządzącej.

Zdaniem berlińskiego "Tagesspiegla" wynik wyborów jest dla Erdogana równocześnie zwycięstwem i porażką. AKP może co prawda rządzić sama, ale kraj daleki jest od stabilizacji i pojednania. Spór między skłóconymi partiami raczej zaostrzy się - przewiduje komentator.

Erdogan zrealizował swój cel, jakim było zapewnienie AKP absolutnej większości. Jednak jego wielki projekt - stworzenie w Turcji systemu prezydenckiego - poniósł po raz kolejny fiasko. W nowym
parlamencie AKP jest daleka od większości dwóch trzecich pozwalającej na zmianę konstytucji.

Jednak zdaniem prof. Ilhan Uzgel z Uniwersytetu w Ankarze wybory parlamentarne w Turcji, w których absolutną większość odzyskała konserwatywno-islamistyczna AKP, pokazały, że dla ludzi ważniejsza od demokratyzacji jest stabilizacja.

"Wyniki są szokiem dla sił opozycyjnych, ale także dla rządzących. To wielka niespodzianka dla wszystkich" - podkreśla.

"Prezydent (Recep Tayyip) Erdogan i jego partia właściwie przestraszyły tureckie społeczeństwo, że jeśli kraj nie będzie miał jednopartyjnego rządu, nie będzie stabilności, zarówno pod względem bezpieczeństwa, jak i gospodarczym, że będzie wzrastała przemoc i utrzymywała się niestabilność
polityczna" - wyjaśnia prof. Uzgel z wydziału nauk politycznych Uniwersytetu w Ankarze.

Jak ocenia, "wyborcy, którzy w czerwcowych wyborach nie głosowali na AKP (Partię Sprawiedliwości i Rozwoju), a np. na HDP (prokurdyjską, lewicową Ludową Partię Demokratyczną) czy MHP (prawicową Nacjonalistyczną Partię Działania), wrócili w niedzielę do AKP".

Ponadto według eksperta rząd bardzo silnie grał kartą nacjonalistyczną. "AKP to partia o islamistycznych korzeniach. Wiedząc, że MHP nie znosi elektoratu takiego jak ormiański i nie chce rozwiązań w sprawie kryzysu kurdyjskiego, apelowała do nacjonalistycznej części tureckiego
społeczeństwa. To przyniosło duży wzrost poparcia dla AKP w niedzielnym głosowaniu" – tłumaczy prof. Uzgel. W kampanii przed 1 listopada "AKP apelowała do elektoratu islamistycznego i nacjonalistycznego, podczas gdy w wyborach z poprzednich lat właściwie tylko do elektoratu islamistycznego i konserwatywnego" - dodaje. Jak wskazuje, AKP przypodobała się nacjonalistycznym wyborcom, m.in. wznawiając konflikt z bojownikami Partii Pracujących Kurdystanu (PKK).

Ekspert zwraca uwagę, że wybory pokazały, iż "połowa tureckiego społeczeństwa, widząc brak stabilizacji politycznej, obawiała się jakiegokolwiek rządu koalicyjnego".

Podkreśla, że w Turcji "zawiodły prawie wszystkie sondaże". "Zawiedliśmy również my, analitycy do spraw nauk politycznych, bo nie przewidzieliśmy sytuacji, w której AKP zdobędzie blisko 50 proc. głosów. Myśleliśmy, że będzie to ok. 40 proc." - przyznaje.

"Ale tak naprawdę porażkę poniosło społeczeństwo i to na wielu płaszczyznach: jeśli chodzi o demokratyzację, poszanowanie prawa, ujawnianie spraw korupcyjnych, rozwiązywanie problemów bezrobocia" - zaznacza ankarski wykładowca.

"AKP nie powiedziała niczego nowego tureckiemu społeczeństwu. Straciła również swoją ideowość. Miała wprowadzić Turcję do Unii Europejskiej, a zamiast tego mamy korupcję na szczytach władzy. Wyborcy się tym jednak nie przejęli. Woleli stabilizację w postaci jednej partii od demokratyzacji
i to jest właściwie główny rezultat tych wyborów" - komentuje Uzgel.

Według niego polityka zagraniczna za rządów AKP "całkowicie się zawaliła". "AKP nie chce UE i UE nie chce AKP, tego nie ma w ogóle w planach. Unia Europejska to dla Turcji przegrana sprawa" - uważa. Jako o "kompletnej katastrofie" Uzgel mówi o polityce Turcji wobec Syrii, zwracając uwagę, że większość z ponad 2 mln syryjskich uchodźców przyjętych przez Ankarę praktycznie żyje na ulicy.

Ekspert wskazuje przy tym, że polityka zagraniczna w ogóle nie ma wpływu na zachowania wyborcze tureckiego społeczeństwa.

Według niego jednym z ważnych skutków tych wyborów jest bardzo słaba opozycja w kraju, która nie jest w stanie rzucić wyzwania AKP i zaoferować atrakcyjnych, trwałych i wiarygodnych rozwiązań problemów społecznych. "A jeśli porówna się przywództwo opozycji do tego, co reprezentuje Erdogan,
to jest ono bardzo słabe" - podkreśla.

"W Turcji możemy spodziewać się dalszego łamania praw człowieka, głębszego regresu jeśli chodzi o demokratyzację, więcej ataków na wolnomyślne media, intelektualistów i wolność słowa. Czeka nas bardzo nieciekawa przyszłość" - prognozuje prof. Uzgel.

Inny ekspert przewiduje podziały w łonie AKP. "Krążą informacje, że w przyszłym parlamencie powstanie +piąta partia+ z powodu wewnętrznego podziału w AKP na dwie frakcje, (...)" - mówi profesor prawa, który nie chce wypowiadać się pod nazwiskiem.

"Rząd mógł stworzyć koalicję (po czerwcowych wyborach - PAP), gdyby (premier Ahmet) Davutoglu nie słuchał poleceń Erdogana. To premier ma władzę w Turcji, ale Davutoglu boi się Erdogana, który na różne sposoby kontroluje rząd. Jeśli jednak oponenci Erdogana zrezygnują po wyborach ze sformowania nowej grupy, to będzie to bardzo trudna sytuacja" - zaznacza rozmówca PAP, który wykłada również w Brukseli i na uczelniach amerykańskich.

Według niego Ankara "ani w Libii, ani w Egipcie, ani w wielu innych krajach nie ma spójnej polityki zagranicznej". "Każdego dnia Erdogan mówi coś przeciwko Rosji, później przeciwko USA, a dzień później na temat Izraela" - podkreśla prawnik, jeszcze raz zastrzegając, że nie chce, by jego nazwisko było cytowane, bo - jak mówi - "będzie miał problemy".

lap/PAP

[fot. PAP/EPA]

Warto poczytać

  1. 1270fejsbujwspieraaborcje 17.01.2018

    Zablokowali zbiórkę pieniędzy na film, bo przeciwstawiał się aborcji

    Portal Facebook postanowił odblokować zbiórkę crowdfundingową na film o Roe v. Wade – sprawie sądowej, która zalegalizowała w USA aborcję.

  2. 1270makronas 16.01.2018

    "Le Monde": liczba urodzeń spada, czy to koniec "francuskiego wyjątku?"

    Liczba urodzeń we Francji spada od trzech lat. Dziennik "Le Monde" zastanawia się, czy to "koniec francuskiego wyjątku", czyli epoki, w której wysoki przyrost naturalny wyróżniał Francję na tle Europy

  3. 1270rosjapodMrozem 16.01.2018

    Ależ zima! W Jakucji temperatura spadła do minus 67 stopni

    W niektórych rejonach Jakucji na Syberii termometry pokazały minus 67 stopni Celsjusza. To już blisko absolutnie rekordowego mrozu, jakim było minus 71 stopni, zanotowane w jakuckiej wsi Ojmiakon w 2013 roku.

  4. norway16012018 16.01.2018

    Norwegia będzie domagać się "redefinicji" swojego związku z UE. Wszystko z powodu Londynu

    Norwegia może żądać renegocjacji swoich umów z UE, jeśli Bruksela zgodzi się na wymagania Londynu w sprawie handlu ze Wspólnotą po Brexicie.

  5. trump12122017 16.01.2018

    USA modernizują arsenał nuklearny. Zwiększy się liczba głowic o "mniejszej mocy"

    - Biały Dom planuje modernizację arsenału nuklearnego USA - poinformowały amerykańskie media.

  6. ISISwiki1 15.01.2018

    600 osób z Niemiec w szeregach IS. Powrócą do Europy?

    Około 600 osób z Niemiec może jeszcze przebywać w szeregach Państwa Islamskiego (IS) w Syrii bądź w Iraku - powiedział w poniedziałek niemiecki prokurator generalny Peter Frank.

  7. fontana15012018 15.01.2018

    Włoski polityk: "Przyjęcie wszystkich imigrantów zagraża białej rasie"

    Oburzenie środowisk centrum i lewicy we Włoszech oraz oskarżenia o rasizm wywołały słowa polityka prawicowej Ligi Północnej Attilio Fontany.

  8. janusz15012018 15.01.2018

    Janusz Waluś: „Uwolnijcie mnie i deportujcie do Polski”

    Waluś wciąż siedzi w więzieniu z powodów politycznych?

CS151fotMINI

Czas Stefczyka 151/2018

PDF (5,47 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook