Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Ebola i zamieszki w stolicy Liberii

21.08.2014

Coraz bardziej dramatyczna w Monrowii. Po tym, jak wojsko chciało wprowadzić tam kwarantannę w związku z epidemią eboli, wybuchły zamieszki. Lekarze martwią się, że epidemii nie da się powstrzymać.

- Żołnierze i policja zablokowali drogi prowadzące do zamieszkanego przez dziesiątki tysięcy ludzi slumsu West Point. Zablokowano nawet nabrzeże, by ludzie nie mogli się wydostać z otoczonego kordonem terenu, poddanego rygorystycznej kwarantannie - pisze w relacji "New York Times".

Reakcja tłumu była gwałtowna, w stronę żołnierzy posypały się kamienie, młodzi mężczyźni rzucili się ustawione przez wojsko, zwieńczone drutem kolczastym barykady. Wojsko zaczęło strzelać ostrą amunicją. Ranny został 15-letni chłopiec i jeden z żołnierzy.

Starcia uliczne to nowe skutki uboczne rozprzestrzeniającej się szybko epidemii eboli. Ludzie nie ufają zachodniej medycynie, próbują odbić swoich bliskich poddanych kwarantannie, są podejrzliwi wobec wszelkich decyzji władz - wyjaśnia nowojorski dziennik.

Rząd Liberii i eksperci robią tymczasem co w ich mocy, obawiając się, że w gęsto zaludnionej stolicy, w fatalnych warunkach sanitarnych, przy całkowicie niewydolnym systemie opieki medycznej nie uda się powstrzymać epidemii - podaje "NYT".

"To nasze pierwsze doświadczenie (z epidemią) w stolicy kraju i wszystko wskazuje na to, że tutaj rozwija się ona znacznie szybciej" - powiedział dr David Kaggwa w rozmowie z "NYT".

Wiele szpitali w stolicy zostało zamkniętych po tym, jak pracownicy zmarli na skutek zarażenia ebolą. "Tutaj dramat kryje drugi dramat, polegający na załamaniu systemu opieki medycznej" - powiedziała szefowa organizacji Lekarze bez Granic Joanne Liu.

PAP, ruk

[Fot. PAP / EPA]

Słowa kluczowe:

epidemia

,

żołnierze

,

policja

,

Liberia

CS145fotMINI

Czas Stefczyka 145/2017

PDF (8,85 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook