Jedynie prawda jest ciekawa

"Dżihadi John" zidentyfikowany

26.02.2015

Świat zna go jako „Dżihadi John”, zamaskowanego bojownika Państwa Islamskiego (IS) z brytyjskim akcentem, który dokonał krwawej egzekucji na amerykańskich i japońskich zakładnikach i w nagraniach z egzekucji rzucał wyzwanie „zepsutemu Zachodowi”. Jak twierdzi „Washington Post” Dżihadi John w rzeczywistości nazywa się Mohammed Emwazi, pochodzi z Kuwejtu i dorastał w Londynie.

Według gazety Emwazi pojechał do Syrii w 2012 r., gdzie walczył w szeregach m.in. powiązanego z al-Kaidą Frontu al-Nusra, a następnie dołączył do Państwa Islamskiego. Emwazi ma, według informacji przekazanych przez jego przyjaciół, między 25 a 27 lat i dorastał w zachodnim Londynie. W dobrze sytuowanej rodzinie. Po szkole studiował informatykę na uniwersytecie w Westminster. Dyplom uzyskał w 2009 r.

„Nie mam najmniejszych wątpliwości, że Mohammed to Dżihadi John. Był dla mnie jak brat. Od razu go rozpoznałem” - mówi jeden z przyjaciół Emwaziego w rozmowie z „Washington Post”. Jeden z pracowników brytyjskiej organizacji humanitarnej, który był w regularnym kontakcie z Emwazim zanim wyjechał do Syrii, także twierdzi, że to on kryje się za zamaskowanym bojownikiem w nagraniach z egzekucji, które Państwo Islamskie publikuje w internecie.

„Oczy. Głos. Wszystko. To on. Bez cienia wątpliwości” - twierdzi Asim Kureszi z CAGE, organizacji broniącej osób oskarżanych o terroryzm. Kureszi wielokrotnie pomagał Emwaziemu, który od 2010 r. był na celowniku brytyjskich służb specjalnych, po tym jak w 2009 r. usiłował wyjechać do Somalii by dołączyć tam do islamskiej organizacji terrorystycznej al-Szabab.

Nigdy nie dotarł do Somalii. Policja zatrzymała go i dwóch innych mężczyzn, w tym jednego konwertytę na islam z Niemiec o imieniu Omar, na lotnisku w stolicy Tanzanii, Dar-es-Salaam. Został deportowany do Europy. Po wylądowaniu w Amsterdamie skontaktowali się z nim agenci brytyjskiego Mi5.

Po powrocie do Wielkiej Brytanii był regularnie przesłuchiwany pod podejrzeniem terroryzmu. Odmówiono mu także wyjazdu do Jego ojczyzny, Kuwejtu. Gdy usiłował wyjechać do Arabii Saudyjskiej zatrzymano na lotnisku Gatwick. Nie wiadomo jakim cudem udało mu się dwa lata później wyjechać do Syrii, mimo ciągłej obserwacji służb.

Jak twierdzą jego znajomi był „zawsze uprzejmy, spokojny”. Nosił starannie przyciętą brodę i „lubił modne ubranie”. Unikał kontaktu wzrokowego z kobietami. Modlił się w jednym z meczetów w Greenwich, uchodzącym za umiarkowany. Zradykalizować miał się, jak twierdzi Kureszi, w skutek „ciągłego nękania przez policję i służby”.

„On wcale nie zamierzał jechać do Somalii. Zniszczyli mu życie” - podkreśla działacz CAGE. Byli zakładnicy Państwa Islamskiego w Iraku jednak dobrze pamiętają Dżihadi Johna. Według nich miał on obsesję na punkcie Somalii i kazał im oglądać filmy o al-Szabab.

W nagraniach wideo opublikowanych w internecie przez Państwo Islamskie Emwazi pojawiał się ubrany na czarno, w kominiarce na głowie i z nożem w ręku. To on dokonał egzekucji trzech Amerykanów, dwóch Brytyjczyków i dwóch Japończyków.

Brytyjskie służby i policja nie chcą komentować doniesień „Washington Post”. „Nie będziemy potwierdzać na tym etapie (śledztwa) niczyjej tożsamości, ani przekazywać ostatnich ustaleń na temat postępów tego antyterrorystycznego dochodzenia” - oświadczył Richard Walton z wydziału do walki z terroryzmem londyńskiej policji metropolitalnej.

Ryb, Washington Post, Reuters

CS148fotMINI

Czas Stefczyka 148/2017

PDF (10,17 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook