Jedynie prawda jest ciekawa

Dyplomaci krytykują politykę USA wobec Syrii

17.06.2016

Ponad 50 amerykańskich dyplomatów podpisało wewnętrzną notę, w której protestują przeciwko polityce administracji prezydenta Baracka Obamy wobec Syrii i wzywają do nalotów na cele reżimu prezydenta Baszara el-Asada - podały w piątek media. Zdaniem dyplomatów obecna sytuacja działa na niekorzyść syryjskiej opozycji i pomaga Asadowi utrzymać się u władzy. Pod notatką podpisało się 51 urzędników, głównie średniego szczebla, którzy w ciągu ostatnich pięciu lat zajmowali się Syrią.

"To ważne oświadczenie i bardzo szanuję ten proces. Będę miał okazję spotkać się z tymi ludźmi, gdy wrócę" do USA - powiedział amerykański sekretarz stanu John Kerry podczas piątkowej wizyty w Kopenhadze. Przyznał jednak, że nie czytał jeszcze noty.

Media podkreślają, że wysłanie kanałami Departamentu Stanu USA takiej wewnętrznej depeszy, w której wyrażany się sprzeciw, nie jest niczym niezwykłym. Rzadkością jest jednak to, że aż tylu dyplomatów zaprotestowało przeciwko stanowisku Białego Domu.

Jak pisze "New York Times", nota odzwierciedla głębokie podziały i utrzymującą się frustrację w administracji USA w sprawie tego, jak zachować się w obliczu wojny, w której zginęło już ponad 400 tys. ludzi.

W nocie dyplomaci zaapelowali o wiarygodną groźbę podjęcia działań wojskowych wymierzonych w reżim Asada, gdyż w przeciwnym razie rząd w Damaszku nie będzie czuł presji, by negocjować z umiarkowanymi rebeliantami lub innymi grupami, które z nim walczą. Kolejnym krokiem mogłoby być rozpoczęcie przez Kerry'ego dyplomatycznej misji przypominającej działania w sprawie irańskiego programu atomowego.

Jak komentuje BBC, nota odzwierciedla obawy, że załamanie amerykańsko-rosyjskiego procesu pokojowego w Syrii może być na rękę reżimowi Asada.

Częściowe zawieszenie broni, które Kerry pomógł wynegocjować zimą w Monachium, jest łamane zarówno przez opozycję jak i rząd. Według "NYT" tak naprawdę nigdy się ono nie utrzymywało. Asad blokował dostęp konwojów humanitarnych do oblężonych miast i otwarcie przeciwstawiał się rozejmowi. Obecnie
wydaje się, że jego siły, wspierane wojskowo przez Iran i Rosję, są na drodze do odzyskania strategicznych obszarów, takich jak kluczowe miasto na północy - Aleppo.

Moskwa twierdzi, że atakuje z powietrza tylko dżihadystów, których nie obejmuje zawieszenie broni. Mimo to Kerry, który namawiał grupy opozycyjne do rozejmu, jest coraz bardziej poirytowany polityką faktów dokonanych prowadzoną w terenie przez syryjski reżim, podczas gdy USA wzywają do działań dyplomatycznych - pisze BBC.

Kerry naciskał na Biały Dom, by podjęte zostały bardziej stanowcze działania przeciwko reżimowi Asada, zmuszając go w ten sposób do powrotu do stołu rokowań. Sygnatariusze noty są przekonani, że sekretarz stanu USA ze zrozumieniem odniesie się do ich obaw - twierdzą źródła.

Niemniej, jak piszą media, nie zmieni to najpewniej postawy administracji Obamy, która za główny cel w Syrii uznaje walkę z dżihadystami z Państwa Islamskiego (IS) i raczej próbuje trzymać się zdala od wojny domowej.

Prezydent Obama obawia się wciągnięcia Stanów Zjednoczonych w kolejny konflikt na Bliskim Wschodzie po amerykańskich interwencjach w Iraku, Afganistanie i Libii, które przyniosły wątpliwe rezultaty.

Ale już potencjalna następczyni Obamy, kandydatka Demokratów w listopadowych wyborach prezydenckich Hillary Clinton opowiadała się za bardziej asertywną polityką w Syrii, która zakładałaby m.in. większe wsparcie dla nieislamistycznych rebeliantów. Być może list jest skierowany zarówno do niej jak i do Kerry'ego - ocenia BBC.

 

wkt/PAP

 

[fot.PAP/EPA/JENS ASTRUP]

CS148fotMINI

Czas Stefczyka 148/2017

PDF (10,17 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook