Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Dymisja premiera Bułgarii

20.02.2013

Premier Bojko Borysow złożył w parlamencie wniosek o dymisję swojego rządu. Za cztery miesiące w Bułgarii odbędą się nowe wybory parlamentarne.

Jako bezpośrednią przyczynę swojej rezygnacji Borysow wskazał gwałtowne demonstracje uliczne z powodu wysokich cen energii. Zarzucił lewicowej opozycji rozniecanie protestów i powiedział, że "nie będzie rządził pod naciskiem ulicy".

Władzę dał nam naród, zwracamy mu ją. Zrobiliśmy wszystko, co mogliśmy, by odpowiedzieć na żądania protestujących. Od dzisiejszego dnia nie możemy im więcej pomóc - oświadczył.

Borysow ustępuje po ponad dwóch tygodniach protestów, spowodowanych wysokimi grudniowymi rachunkami za energię elektryczną. W ostatnich dniach protesty przeradzały się w coraz gwałtowniejsze wystąpienia antyrządowe, z wezwaniami do odejścia Borysowa. "Mafia!" - skandowali co wieczór demonstranci na ulicach bułgarskich miast.

Dymisja rządu i ewentualne samorozwiązanie parlamentu sprawi, że niedokończonych pozostanie wiele spraw, z których najważniejsza to nowa ordynacji wyborczej. Jeśli nie zostanie ona przyjęta, to wybory parlamentarne odbędą się według starej ordynacji, ostro krytykowanej przez OBWE.

Prócz tego, po serii skandali w zeszłym roku nadal nie wybrano nowego członka Trybunału Konstytucyjnego. W rezultacie, instytucja ta nie działa, a jest to jedyny organ, w którym można zaskarżyć wyniki wyborów.

Podstawowym problemem według obserwatorów w Sofii jest stan, w którym Borysow pozostawia finanse państwa. Poniedziałkowa dymisja wicepremiera i ministra finansów Simeona Diankowa była bardzo niepokojącym sygnałem. Jej przyczyną były rozbieżności między ministrem a premierem dotyczące dopłat dla rolników w kwocie 960 mln lewów (480 mln euro).

Rolnicy powinni otrzymać te pieniądze do końca lutego, lecz Diankow zaproponował odłożenie wypłat do kwietnia, ponieważ w styczniu wydatki budżetu były aż o 500 mln lewów (250 mln euro) wyższe od jego przychodów.

Pieniądze wypłacono, aby uniknąć protestów, którymi grozili rolnicy. By to zrobić, sięgnięto po najgłębsze rezerwy budżetowe, które z 8 mld lewów (4 mld euro) w 2009 roku, kiedy gabinet Borysowa objął władzę, spadły do 3 mld lewów (1,5 mld euro). W rezerwach pozostały wyłącznie środki dwóch funduszy docelowych - emerytalnego i na bezpieczeństwo elektrowni atomowej w Kozłoduju, których zgodnie z ustawodawstwem nie można wykorzystywać w innych celach.

Oznacza to, że rezerwy finansowe państwa są praktycznie wyczerpane, co stwarza niebezpieczeństwo zachwiania się systemu walutowego, ustanowionego po poprzednim analogicznym kryzysie w 1997 roku.

Polega on na przywiązaniu bułgarskiego pieniądza do zagranicznej waluty (najpierw do niemieckiej marki, później do euro) i ustawowym ograniczeniu środków będących w obiegu do określonej kwoty. System gwarantuje stabilność lewa. Zachwianie systemu grozi inflacją i dewaluacją lewa. Dla ludności oznaczałoby to powtórkę sytuacji z 1997 roku, kiedy doszło do hiperinflacji, a ludzie stracili oszczędności.

Resort finansów wykluczył prawdopodobieństwo takiego scenariusza, lecz według większości obserwatorów właśnie skomplikowana sytuacja finansowa państwa jest rzeczywistą przyczyną dymisji rządu. W ciągu ponad 3,5 lat rządów Borysowa Bułgaria pozostała najuboższym państwem UE. Bezrobocie w tym okresie wzrosło o ponad 7 punktów procentowych, do 12,8 proc.

Po głosowaniu nad dymisją rządu w czwartek rano, zgodnie z konstytucją prezydent powinien powierzyć misję utworzenia rządu drugiemu pod względem liczebności klubowi parlamentarnemu - lewicy. Jej lider Sergej Staniszew w minionym tygodniu już opowiedział się za przyspieszonymi wyborami. W razie jego rezygnacji misja utworzenia gabinetu przypadnie tureckiemu Ruchowi na rzecz Praw i Swobód, który już ogłosił zamiar rezygnacji z tego prawa.

Dopiero potem prezydent ma przystąpić do powołania tymczasowego gabinetu. Borysow oświadczył, że przedstawiciele jego partii nie wezmą w nim udziału. W dwóch analogicznych wypadkach w latach 90. tymczasowe rządy składały się z bezpartyjnych ekspertów. Taki gabinet ma ograniczone uprawnienia, gdyż jego zadaniem jest przygotowanie wyborów parlamentarnych.

Obserwatorzy polityczni są podzieleni w sprawie reakcji społecznej na dymisję Borysowa. Nie brak opinii, że on może na tej decyzji zyskać i nadrobić w pewnym stopniu spadek swojej popularności.

Większość ekspertów jednak skłania się do opinii, że decyzja jest spóźniona, poparcie dla premiera spadło bezpowrotnie i przegra on wybory. W takim razie na pierwszym miejscu znajdzie się lewica, która w obecnej sytuacji nie ma jednak szans na utworzenie samodzielnego rządu i będzie szukać partnerów koalicyjnych.

PAP, lz

[fot: wikipedia]

Słowa kluczowe:

Bułgaria

,

premier PiS

,

prezydent

,

dymisja

,

rząd 2011

Warto poczytać

Facebook