Jedynie prawda jest ciekawa

Dr Hertzberg popiera tezy inż. Szuladzińskiego

06.05.2014

„Konkluzja, że doszło do wybuchu na skrzydle, który zainicjował katastrofę, uzasadniona”.

Dr Martin Hertzberg ekspert w dziedzinie eksplozji, absolwent Uniwersytetu Stanforda, wieloletni pracownik U.S. Bureau of Mines, autor ponad 100 publikacji, właściciel dwóch patentów mówi, że na podstawie zdjęć z miejsca katastrofy lotniczej można określić, czy mamy do czynienia z tragedią spowodowaną wybuchem. W rozmowie z serwisem Nowypolskishow.co.uk wskazuje, że jest to możliwe, „jeśli ma się do dyspozycji wystarczającą ilość fragmentów samolotu lub metalowych części, które wskazują na tego rodzaju zniszczenia”.

„Jeśli na tej podstawie można określić wielkość ciśnienia, można również określić, czy ono zostało spowodowane przez eksplozję wewnątrz kadłuba, czy też mieliśmy do czynienia z wyciekiem paliwa, które zapaliło się na zewnątrz samolotu” - tłumaczy.

Dziennikarz rozmawiający z dr. Hertzbergiem cytuje w rozmowie fragment Raportu 456, w którym ekspert wykazał, że do tragedii smoleńskiej doprowadziły dwa wybuchy – jeden na skrzydle, a drugi w kadłubie.

Dr Hertzberg pytany, czy na podstawie materiału zdjęciowego można sprawdzić, czy w Smoleńsku doszło do wybuchu, wskazał, że nie umie powiedzieć, czy dysponowano odpowiednią ilością dokładnych zdjęć szczątków czy filmem, by to określić. „Jednak to jest możliwe, jeśli posiada się odpowiednią bazę danych. Z tego, co Pan mówi, zdaje się, że z jakiegoś powodu doszło do eksplozji w zbiorniku paliwa. Moja odpowiedź na pytanie, bez zagłębiania się w detale, brzmi: opis tego nie jest dla mnie czymś nadzwyczajnym. To jest całkiem prawdopodobne” - tłumaczy.

Na uwagę, że rządowy samolot w Smoleńsku rozpadł się być może na aż 60 tysięcy części ekspert od wybuchów wskazuje: „Jeśli mówimy o takiej ilości fragmentów, to jest prawdopodobne, że mamy do czynienia z wewnętrzną eksplozją, czy to na skrzydle, czy w kadłubie, czy też w obydwu miejscach”.

„Jeśli fragmenty mają dodatkowo w przybliżeniu ten sam kształt, to być może mamy do czynienia ze szczególnym rodzajem wybuchu, który my nazywany detonacją. Ona charakteryzuje się występowaniem małych kawałków, które mają bardzo charakterystyczne kształty. Jednak bez dostępu do szczegółowych danych nie jestem w stanie wyrazić jednoznacznej opinii” - tłumaczy.

Dr Martin Hertzberg po wywiadzie dla serwisu Nowypolskishow.co.uk zainteresował się raportem dr Szuladzińskiego i szczegółowo go przeanalizował. I przyznał rację ekspertowi zespołu parlamentarnego. „Nie mam zastrzeżeń do tego raportu. Konkluzja, że doszło do wybuchu na skrzydle, który zainicjował katastrofę samolotu zdaje się być uzasadniona przez zgromadzone dowody. Moja jedyna krytyka sprowadza się do tego, że Szuladziński nie zbadał co było powodem eksplozji w zbiorniku paliwa. Jest wiele udokumentowanych przypadków takich eksplozji” - napisał dr Hertzberg redakcji portalu.

saż
[Fot. wPolityce.pl]

CS148fotMINI

Czas Stefczyka 148/2017

PDF (10,17 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook