Jedynie prawda jest ciekawa

„Die Welt”: Islamscy uchodźcy atakują chrześcijan

28.09.2015

Ze względu na niebywale trudną dla chrześcijan sytuację na Bliskim Wschodzie do Niemiec przybywa coraz więcej uchodźców wierzących w Chrystusa. Trafiają do ośrodków, w których przebywają z licznymi imigrantami wyznającymi islam. Spotyka ich tam przemoc i prześladowania: są dręczeni psychicznie, a nawet bici – informuje niemiecki dziennik „Die Welt”.

Gazeta przedstawia historię Saida z Iranu. Mężczyzna jako katolik był w swoim kraju prześladowany. Ma za sobą długą i męczącą podróż. Turcję w całości przebył pieszo. Said był przekonany, że w Niemczech będzie bezpieczny. Mylił się.

„Uciekłem przed irańską gwardią rewolucyjną. Aresztowali mojego brata, bo założył domowy kościół. Miałem nadzieję, że w Niemczech będę mógł praktykować swoją wiarę. W ośrodku dla azylantów boję się jednak nawet wspomnieć o tym, że jestem chrześcijaninem. Wtedy muzułmanie grożą mi śmiercią” - mówi.

Said mieszka w obozie dla azylantów w południowej Saksonii. Na ścianie swojego pokoju powiesił obraz przedstawiający Chrystusa na krzyżu. „Gdy moi współlokatorzy muzułmanie zobaczyli obraz napluli mi w twarz. Gdy był Ramadan budzili mnie codziennie rano i kazali mi jeść zanim wejdzie słońce. Gdy odmawiałem krzyczeli, że jestem „kafirem”, niewierzącym. I należy mnie zabić. Traktują mnie jak zwierzę. Żyję w ciągłym strachu” - opowiada młody mężczyzna.

Jak twierdzi usiłował zwrócić uwagę ochrony ośrodka na sposób traktowania chrześcijan przez muzułmanów. „Nie interesowało ich to. Oni też są muzułmanami. Mają niemieckie obywatelstwo, ale mentalnie wciąż są na Bliskim Wschodzie” - przekonuje Said. Większość chrześcijańskich uchodźców prosi o przeniesienie do ośrodków pomocy katolickiego bądź ewangelickiego kościoła.

„Otrzymujemy setki listów z prośbami o pomoc. Wielu umiarkowanych muzułmanów po przyjeździe do Niemiec decyduje się na konwersję. Osobiście ochrzciłem już 600 Afgańczyków i Irańczyków. Im jest najtrudniej, bo w islamie za apostazję grozi im śmierć” - zaznacza pastor Gottfried Martens z ewangelicko-luterańskiej gminy w berlińskiej dzielnicy Steglitz.

Według niego w obozach dla azylantów rządzą radykalni muzułmanie, bezlitośnie stosujący prawo szariatu. „Kto nie modli się pięć razy dziennie w kierunku Mekki, zbiera cięgi. Tacy ludzi są terroryzowani psychicznie, bici i poniżani” - dodaje pastor. I pyta: „Co się stanie, gdy ci ludzie opuszczą ośrodki dla azylantów? Będziemy musieli się jako chrześcijanie w tym kraju ukrywać?”

Jak pisze dalej „Die Welt” historia Saida jest tylko jedną z wielu. W Hemer w kraju związkowym Saara algierscy imigranci pobili Erytrejczyka i jego ciężarną żonę, bo mężczyzna nosił krzyżyk na szyi. Młody Syryjczyk, mieszkający w obozie dla azylantów w Giessen w Hesji, twierdzi, że wśród imigrantów są bojownicy Państwa Islamskiego. „Wykrzykują wersety z Koranu, dokładnie tak jak bojownicy IS zanim zetną komuś głowę. Nie mogę  tu zostać. Jestem chrześcijaninem. Zabiją mnie” - mówi w rozmowie z niemieckim dziennikiem.

W Ellangen w Badenii-Wirtembergii doszło do masowej bijatyki między muzułmanami, chrześcijanami a jezydami. Szczególnie dramatyczna jest historia rodziny chrześcijan z Iraku, która została pobita w obozie dla azylantów w Bawarii. „Mówili, że nas zabiją i wypija naszą krew. Żyliśmy wiele tygodni zamknięci w pokoju. Jak w więzieniu” - relacjonowali w rozmowie z rozgłośnią „Bayerischer Rundfunk”. W końcu nie wytrzymali i wrócili do Mossulu w Iraku. Stamtąd przegonił ich IS. „Uciekli w końcu do miasta Erbil w północnym Iraku. Tam jednak również nie są bezpieczni. Niemieckie władze powinny były tych ludzi chronić. A znam wiele takich przypadków. To dopiero wierzchołek góry lodowej” - mówi Simon Jacob z niemieckiej Centralnej Rady Chrześcijan Orientu.

Według Maxa Klingenberga z Międzynarodowego Towarzystwa Praw Człowieka należy się „uwolnić od przekonania, że wszyscy, którzy tu przyjeżdżają to humaniści”. „Przemoc w obozach dla uchodźców jeszcze nabierze na sile. Wśród tych, którzy obecnie przybywają do Niemiec, większość osiąga poziom fanatyzmu Bractwa Muzułmańskiego” - dodaje ekspert.

Ali Reza Rahmani z Iranu nosi krzyżyk na szyi. Pastor Martens przyjął go u siebie, bo mężczyzna nie czuł się już bezpiecznie w obozie dla uchodźców. Śpi na materacu w Zakrystii. „Nie mogę i nie chcę dłużej ukrywać, że wierzę w Chrystusa. Prosimy, pomóżcie nam, byśmy mogli tu normalnie żyć” - apeluje Ali.

Ryb, Welt.de

CS148fotMINI

Czas Stefczyka 148/2017

PDF (10,17 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook