Jedynie prawda jest ciekawa

Demokraci oskarżają doradców Trumpa o związki z Kremlem

31.08.2016

Paul Manafort i Carter Page to dwóch fanów Putina, którzy mają prowadzić w Rosji szemrane interesy. Obaj do niedawna byli doradcami Donalda Trumpa. Demokraci chcą, by Federalne Biuro Śledcze (FBI) zbadało, czy członkowie kampanii kandydata Republikanów na prezydenta mieli udział w zhakowaniu systemu komputerowego Krajowego Komitetu Partii Demokratycznej (DNC) w czerwcu b.r. - informuje amerykańska telewizja „Fox News”.

Jak twierdzi „Fox News” to rosyjscy hakerzy włamali się do DNC uzyskując dostęp do zbioru zebranych przez tę partię danych na temat Trumpa. Hakerzy spenetrowali system komputerowy DNC tak dogłębnie, że byli w stanie czytać maile i monitorować czaty. Demokraci wystosowali list do dyrektora FBI Jamesa Comeya, w którym domagają się, by sprawdził, czy byli i obecni doradcy Trumpa „nie skoordynowali ataku hakerskiego z Rosją by wpłynąć na wynik wyborów prezydenckich”. 

To dziennik „New York Times" ujawnił w czerwcu związki szefa sztabu Trumpa Paula Manaforta z byłym ukraińskim prezydentem Wiktorem Janukowyczem oraz jego Partią Regionów, z oligarchami tzw. klanu donieckiego oraz pracownikami rosyjskich służb specjalnych.

Manafort zyskał opinię jednego z najsprawniejszych lobbystów w Waszyngtonie już wiele lat temu. Odegrał ważną rolę w budowie kariery politycznej Geralda Forda, a także w doprowadzeniu do zwycięstwa wyborczego dwóch kolejnych republikańskich prezydentów: Ronalda Reagana i George'a H.W. Busha.

Innymi klientami Manaforta byli dyktatorzy: Filipin Ferdinand Marcos i Zairu Mobutu Seko. Swoje usługi próbował oferować nawet somalijskiemu watażce Siadowi Barre. Po rewelacjach „NYT” Trump go zwolnił.

Wkrótce potem „Washington Post” zaatakował doradcę Trumpa ds. polityki zagranicznej Cartera Page'a, którego prorosyjskie i antyamerykańskie wypowiedzi wywołały szok w USA. W lutym 2015 roku Page potępił sankcje nałożone na Rosję przez Zachód po aneksji Krymu i inwazji na wschodniej Ukrainie. Dziennik zarzucił mu biznesowe powiązania z Rosją. Zainwestował m.in. w Gazprom i miesiąc temu gościł w Moskwie. Jego Trump nie zamierza jednak zwalniać. 

Demokraci domagają się od FBI także śledztwa ws. rosyjskich koneksji kolejnego doradcy Turmpa, Rogera Stone'a, który stwierdził niedawno, że USA powinny wybaczyć założycielowi WikiLeaks Julienowi Assange'owi, oraz gen. w stanie spoczynku Michaela Flynna, wojskowego doradcy Trumpa, który szkolił oficerów GRU w kwestiach „profesjonalnego dowodzenia” i uważa, że z Rosją „należy współpracować, szczególnie na Bliskim Wschodzie”. 

„Pojawiły się poważne wątpliwości dotyczące działalności doradców Trumpa na rzecz Rosji i w obronie interesów Kremla. Amerykanie mają prawo wiedzieć, czy ta działalność miała związek z atakiem hakerskim na system komputerowy Demokratów i tym samym na demokratyczny proces wyborczy. Roger Stone otwarcie przyznał, że to rosyjscy rządowi hakerzy stali za atakiem. A on sam jest w stałym kontakcie z Assangem” - głosi list demokratycznych kongresmenów do szefa FBI.

Stone zaprzeczył stanowczo jakoby miał kontakty z Assangem, a Manafort twierdzi, że nigdy nie pracował dla Janukowycza. Potwierdziła to Partia Regionów, która oświadczyła, że „nigdy go nie zatrudniała”. Stone twierdzi natomiast, że posiada informacje dotyczące więzi (także finansowych) łączących fundację Clintonów z Departamentem Stanu, gdy Hillary Clinton nim kierowała, które „zniszczą jej kampanię”.

„Atakują mnie, bo się tego boją” - twierdzi Stone. 

Ryb, Fox News, wp.pl. rp.pl

Fot. [PAP/epa]
CS148fotMINI

Czas Stefczyka 148/2017

PDF (10,17 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook