Jedynie prawda jest ciekawa

Debata KE o Polsce precedensowa

12.01.2016

Debata KE o sytuacji w Polsce w kontekście ewentualnego uruchomienia procedury ws. systemowych zagrożeń dla państwa prawa będzie pierwszą tego rodzaju dyskusją wśród komisarzy, ale rozmowy o sytuacji w jakimś kraju nie są w Brukseli nowością.

Źródła unijne podkreślają, że to bardzo źle, iż na kolegium komisarzy dochodzi do debaty na temat sytuacji w Polsce, ponieważ może to być pretekst dla przeciwników naszego kraju do osłabiania naszej pozycji w UE. Środowa dyskusja będzie pierwszym takim przypadkiem od czasu przyjęcia w marcu 2014 roku ram prawnych dotyczących "ochrony państwa prawnego w UE".

Ustanowienie tego mechanizmu było wówczas reakcją na przeprowadzane przez premiera Viktora Orbana zmiany na Węgrzech. KE nie miała bowiem wcześniej oficjalnych narzędzi, by wyrazić swój sprzeciw wobec reform w mediach czy przede wszystkim w wymiarze sprawiedliwości, jakie wprowadzali rządzący w Budapeszcie.

Komisja Europejska już wcześniej jednak zajmowała się sytuacją w niektórych krajach unijnych, choć nie zawsze chodziło o demokratyczne standardy. Tak było np. latem ubiegłego roku, gdy kolegium komisarzy omawiało wydarzenia w Grecji w apogeum kryzysu zadłużenia, jaki nasilił się po dojściu do
władzy lewicowej Syrizy i początkowym odrzuceniu przez Ateny warunków programu pomocowego ze strony UE.

Na cenzurowanym KE była też Rumunia. W 2012 r. Komisja przyjęła krytyczny raport o tym kraju, w którym wytykała władzom działania podważające zasady państwa prawa i niezawisłość sądów.

"Rumunia zawiodła nasze zaufanie" - mówił w lipcu 2012 r. ówczesny szef KE Jose Barroso, odnosząc się do wydarzeń w tym kraju, jak decyzje o ograniczeniu uprawnień Trybunału Konstytucyjnego czy odwołanie rzecznika praw obywatelskich. Zapowiedział też wówczas kierowanie do Rumunii regularnych misji kontrolnych.

Wątpliwości co do woli przestrzegania przez rumuński rząd zasad państwa prawa blokują wejście tego kraju do strefy Schengen, a Komisja Europejska z powodu podejrzeń m.in. o korupcję wstrzymała fundusze dla Rumunii.

W 2013 r. sankcje groziły Chorwacji. Kraj ten niespełna dwa miesiące po wejściu do UE naraził się Brukseli, bo tuż przed rozszerzeniem przyjął ustawę sprzeczną z zasadami Europejskiego Nakazu Aresztowania.

Polityczne dyskusje w kolegium komisarzy obywają się też przy okazji podejmowania decyzji, czy wszczynać wobec jakiegoś kraju procedurę dotyczącą naruszenia unijnego prawa. Wówczas KE też przeprowadza analizy i debatę, czy należy pozywać jakiś kraj przed Trybunał Sprawiedliwości UE, czy nie.

Tak było m.in. w przypadku Polski w 2013 r., gdy KE zdecydowała, że pozywa nasz kraj za niewdrożenie dyrektywy o odnawialnych źródłach energii. Kara dzienna, jaka nam za to groziła, miała wynosić 133 tys. euro. Straszak jednak pomógł, bo ostatecznie Sejm przyjął stosowne przepisy i widmo sankcji zniknęło.

Unijne źródła twierdzą, że jest mało prawdopodobne, by w najbliższą środę w trakcie debaty w KE o sytuacji w Polsce zapadła decyzja o rozpoczęciu procedury ochrony praworządności.

Celem tej procedury jest umożliwienie Komisji Europejskiej dialogu z danym państwem członkowskim, aby zapobiegać "wyraźnemu ryzyku poważnego naruszenia" przez państwo unijne m.in. wartości demokratycznych. W razie braku efektów dialogu możliwy jest wniosek do Rady o stwierdzenie poważnego ryzyka naruszania wartości UE przez kraj unijny.

PAP/mmil

[Fot. Fratria]

Wiadomości z kraju

więcej
CS150MINIfot

Czas Stefczyka 150/2017

PDF (4,60 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook