Jedynie prawda jest ciekawa

Czystki po puczu w Turcji dotknęły nie tylko spiskowców

02.08.2016

Prawie 70 tysięcy ludzi zostało aresztowanych, zawieszonych w obowiązkach lub zwolnionych z pracy.

- Skala i rozmiar czystek dokonywanych przez administrację prezydenta Turcji po nieudanej próbie puczu sięgają daleko poza spiskowców, zaprzepaszczając szansę na konsensus narodowy i zrażając sojuszników Ankary w NATO i UE - ocenia we wtorek "Financial Times".

W komentarzu redakcyjnym brytyjski dziennik przypomina, że od 15 lipca, kiedy doszło do próby zamachu stanu, prawie 70 tysięcy ludzi zostało aresztowanych, zawieszonych w obowiązkach lub zwolnionych z pracy. "Rządząca Partia Sprawiedliwości i Rozwoju (AKP) obwiniła o rokosz zwolenników Fethullaha Gulena, mieszkającego w USA islamskiego kaznodzieję, niegdysiejszego sojusznika prezydenta Recepa Tayyipa Erdogana. I wielu studentów tajnej siatki Gulena się z tym zgadza" - wskazuje "FT".

"Guleniści poświęcili kilkadziesiąt lat na zdobywanie władzy w tureckiej policji, wymiarze sprawiedliwości, służbach wywiadowczych i siłach zbrojnych. Laiccy oponenci neoislamistycznej AKP ostrzegali Erdogana przed tą infiltracją. Ale on uważał, że siatki te są użyteczne w unieszkodliwieniu armii, choć teraz jest jasne, że guleniści umieszczali własne kadry wojskowe na wakatach po generałach usuniętych na żądanie AKP" - odnotowuje dziennik.

Jednak obecne czystki sugerują, że Erdogan idzie dalej poza stłumienie buntowniczego równoległego państwa, aby zniszczyć wszystkich dysydentów - zaznacza "FT" w komentarzu. "Ponad 160 generałów - cztery razy tyle, ile zostało usuniętych ze stanowisk przez prokuratorów gulenistowskich – było zaangażowanych w wymierzenie obezwładniającego ciosu armii, drugiej co do wielkości w NATO" - wylicza "FT". I dodaje, że ponad 3 tys. sędziów i prokuratorów zostało zwolnionych, w tym z Trybunału Konstytucyjnego, który jest "ostatnim instytucjonalnym ogranicznikiem niepohamowanego sprawowania władzy przez prezydenta". Dziennik przywołuje również doniesienia organizacji praw człowieka na temat przypadków torturowania i nękania osób zatrzymanych.

Jak zauważa "FT", AKP, "słusznie dumna z położenia kresu endemicznej praktyce tortur w Turcji, teraz zastanawia się, czy przywrócić karę śmierci". Według gazety "to nie tylko dobije dogorywającą kandydaturę Turcji do UE, ale będzie oznaczało kapitulację wobec tłumu", który po próbie puczu domaga się przywrócenia najwyższego wymiaru kary.

Gazeta podkreśla, że od czasu masowych demonstracji przeciwko Erdoganowi w 2013 roku, "stał się on z pewnością większym autokratą, chcącym zastąpić system parlamentarny w Turcji prezydenturą a'la Władimir Putin".

W ocenie "FT" sojusznicy Ankary mają niewielką zdolność wywierania nań skutecznego nacisku: UE polega na Turcji w kwestii syryjskich uchodźców, a USA i NATO zależą od tureckich baz lotniczych w walce z IS w Syrii i Iraku. "Tymczasem Erdogan spotka się z Putinem w przyszłym tygodniu w sytuacji, gdy tych dwóch polityków silnej ręki zażegnuje ochłodzenie stosunków w kwestii Syrii" - wskazuje gazeta.

Zdaniem "FT" "nie można grać na zwłokę w kwestii nadużyć takich jak tortury", ale na razie "sojusznicy Turcji muszą wzywać Erdogana, by skorzystał z okazji wypracowania nowej politycznej ugody dla tego zróżnicowanego kraju". Jednak mówienie np. o odwołaniu Zgromadzenia Parlamentarnego NATO w listopadzie tego roku w Stambule jest przedwczesne.

Na koniec dziennik podkreśla, że "w obecnym stanie rzeczy decyzja Erdogana o selektywnym dogadywaniu się z opozycją, w tym z nacjonalistami i socjaldemokratami przy lekceważeniu prokurdyjskiej koalicji, sugeruje, iż nawet w tym momencie kryzysu egzystencjalnego pozostaje on bardziej skupiony na swoich ambicjach nieograniczonej władzy prezydenckiej niż na demokratycznej przyszłości Turcji".

[fot. PAP/EPA]

(PAP)/emer

CS148fotMINI

Czas Stefczyka 148/2017

PDF (10,17 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook