Jedynie prawda jest ciekawa

Czas unijnej refleksji nadszedł

07.11.2011

Unia doszła do ściany: jest coraz mniej wydolna, nieelastyczna, ma przerośniętą biurokrację. Podobne problemy spowodowały upadek Związku Sowieckiego. Czy UE wali się na naszych oczach? Jesteśmy na to gotowi? Jaka będzie przyszła Unia?

Unia Europejska coraz częściej przypomina karykaturę demokracji. Dobitnie świadczyły o tym reakcje unijnych polityków na referendum w Irlandii, w którym odrzucono Traktat Lizboński, oraz obecna propozycja greckiego rządu, by podobne referendum przeprowadzić wśród Greków ws. pakietu pomocowego. Wyniki irlandzkiego głosowania oraz propozycja Aten wywołały niesmak oraz ataki na ludność tych dwóch krajów. Był to jasny dowód na to, że unijnym politykom demokratyczne procedury oraz ludzie po prostu zaczynają przeszkadzać.

To jednak nie jedyny dowód świadczący o słabej jakości demokracji w Unii. W imię tolerancji zachodnie kraje coraz bardziej przypominają autorytarne reżimy, w których niszczy się wolność słowa oraz przekonań. Przyjmowane na Zachodzie regulacje dot. równości czy antydyskryminacyjne, które sprawiają, że homoseksualna mniejszość terroryzuje normalną większość, pokazują świetnie deficyt demokratycznego myślenia.

Obecne działanie Unii stoi również w sprzeczności wobec planów ojców założycieli. Idee integracji europejskiej opierali oni na zbliżeniu gospodarczym państw narodowych oraz na wartościach chrześcijańskich. Dziś jedno i drugie zdaje się być niszczone przez unijnych decydentów. Jeden z europosłów PiS Konrad Szymański w rozmowie z Radiem Watykańskim przyznał, że integracja europejska doszła do ściany. - Chrześcijaństwo i integracja europejska zaczynają się na naszych oczach wzajemnie rozchodzić. Jest to historycznym przełomem, ponieważ chrześcijaństwo było pierwotną przesłanką do integracji europejskiej, a dzisiaj staje się stroną istotnego napięcia w procesie integracji – mówił polityk.

Co więcej, oficjalny cel powstania Unii Europejskiejrozwój gospodarczy – zdaje się być również coraz mniej osiągalny. Unia pogrążona jest w kryzysie. Jak mówiła ostatnio Angela Merkel Europa potrzebuje dekady na uzdrowienie swoich finansów oraz wyjście z zadłużenia. Wyniki ekonomiczne zjednoczonej Europy nie dawały jednak powodów do zadowolenia również przed recesją. Kraje strefy euro od lat rozwijają się słabiej niż średnia światowa, a państwa złapane w reżim unijnych wymogów zasilane unijnymi pieniędzmi stają się ubezwłasnowolnione i niezdolne do samodzielności.

Dyskusja się toczy. Gdzie polski głos?

Obecny obraz Wspólnoty każe się zastanawiać nad przyszłością Unii. Czy czeka nas przemodelowanie Europy? - Dyskusja na temat kształtu przyszłej integracji już się toczy – mówi portalowi Stefczyk.info Konrad Szymański. Zaznacza, że ta dyskusja nie była planowana, ale „życie podważyło podstawowe elementy tego bytu politycznego”.

Zdaniem naszego rozmówcy dyskusja ta jest dobrą okazją, by zapytać, czy integracja europejska powinna dotyczyć wszystkich aspektów życia politycznego, kulturalnego itd. Europy. – W moim przekonaniu byłoby dobrze, gdyby nastąpiło odcięcie kreską tego co jest wspólnym rynkiem i integracją gospodarczą od wpływu instytucji unijnych na zagadnienia kulturowe. Obecnie coraz częściej Unia Europejska chce i na nie wpływać – tłumaczy europoseł.

Jednak wiele osób, również politycy europejscy, twierdzi, że nie da się tych spraw oddzielić. Tłumaczą oni, że nie można integrować gospodarczo Europy bez zbliżenia politycznego. Nasz rozmówca przyznaje, że nie wie skąd bierze się takie przekonanie. – Nawet dziś widać, że integracja gospodarcza jest dalej posunięta niż polityczna. Wszystko w tej mierze można zorganizować. Tu trzeba tylko chcieć – tłumaczy. Zaznacza, że obecnie wśród państw panują dwa przekonania. – Część z nich chce budowy modelu federacji. To w sposób naturalny zakłada integrację również polityczną oraz przesuwanie kolejnych obszarów i kompetencji państw narodowych do Unii. Inna część krajów uważa, że do integracji powinniśmy podchodzić pragmatycznie i integrować te obszary, które można. Ta grupa uznaje, że są takie zagadnienia, które nigdy nie powinny być integrowane – dodaje Szymański.

Zdaniem europosła trudno dziś powiedzieć jednoznacznie, jakie jest polskie podejście do przyszłości Unii. – Wiele osób w Polsce nie życzy sobie ingerencji Unii w zagadnienia kulturowe, czy moralne. Z drugiej jednak strony jesteśmy społeczeństwem niezwykle proeuropejskim. Dla znacznej części Polaków Bruksela ma rozwiązanie każdego naszego problemu – tłumaczy nasz rozmówca. Zaznacza, że widoczna jest jednak w opinii publiczna pewna schizofrenia. – Nie chcemy się przyznać przed sobą, że integracja europejska, w którą tak uwierzyliśmy, ma ogromne ograniczenia i nie jest w stanie rozwiązać naszych problemów – tłumaczy polityk. Zauważa, że rozwiązanie wielu problemów leży w gestii i kompetencji rządu w Warszawie.

Konrad Szymański przyznaje, że w najbliższych latach do opinii publicznej m.in. w Polsce świadomość ograniczeń Europy będzie stopniowo dochodziła. – Unia Europejska będzie bezradna. Nie będzie można już mówić, że więcej Europy to rozwiązanie każdego problemu. Wszystkie państwa członkowskie będą musiały się zastanowić nad swoją strategią rozwoju, abstrahując od aspektu unijnego – kwituje nasz rozmówca.

Stanisław Żaryn

[Fot. Pl2011.eu]

CS148fotMINI

Czas Stefczyka 148/2017

PDF (10,17 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook