Jedynie prawda jest ciekawa

Cypryjczycy uważają że Europa ich zdradziła

25.03.2013

Zawarte w Brukseli porozumienie, w wyniku którego jeden z największych cypryjskich banków przestanie istnieć, wywołuje na Cyprze wiele rozgoryczenia. Większość Cypryjczyków czuje się zdradzonych przez partnerów z eurolandu.

Uczucie zawodu bezlitosnym dyktatem Brukseli i Niemiec - bo tak wielu Cypryjczyków postrzega ostatnie wydarzenia - dało się szczególnie zauważyć podczas uroczystych obchodów 192. rocznicy niepodległości Grecji, które odbyły sie w poniedziałek rano przed grecką ambasadą w Nikozji.

Rocznica ta jest w Republice Cypryjskiej uznawana za święto narodowe.

"Miałem nie przychodzić na dzisiejszą paradę, ale dzieci nalegały, więc jesteśmy. Dobrze się stało, bo dzięki temu czuję się trochę lepiej. Pokazaliśmy Europie, że nie można nas złamać, że nie można nas podzielić" - powiedział Andreas Tymwios pracujący od 20 lat dla drugiego pod względem większości na wyspie banku Laiki, który zostanie zlikwidowany.

Stojący obok Kyriakos Jakowides, student jednej z nikozyjskich wyższych uczelni, pokazał garść ulotek rozrzuconych w czasie parady przez dwie diametralnie różnie ideologicznie, ale w tym wypadku podzielające tą samą opinię w stosunku do UE ugrupowania polityczne: skrajnie prawicowy Narodowy Front Ludowy (ELAM) i lewicowy ruch pod nazwą "Obudź się Cyprze". Obie organizacje nawoływały w swoich odezwach do opuszczenia strefy euro.

"To, co sie stało dziś w nocy w Brukseli, jest dowodem na to, że Unia, o której marzyliśmy i która miała nas chronić, nie istnieje. Mamy za to Unię zdominowaną przez Niemcy, którzy na celu mają ekspansję ekonomiczną za wszelką cenę" - powiedział Kyriakos.

"Cypryjscy politycy popełnili błąd tydzień temu (kiedy parlament odrzucił pierwszą propozycję eurolandu opodatkowania wszystkich depozytów). Myśleli, że Niemcy blefują, i że można się z nimi targować. Ale Niemcy nie blefują nigdy" - kontynuował 24-letni student.

Jednak nie wszyscy Cypryjczycy są przeciwni nocnej ugodzie zawartej w Brukseli. 50-letni Chris Kikas, właściciel galerii sztuki na Starym Mieście w Nikozji powiedział, że chociaż lekarstwo zaaplikowane przez eurogrupę jest gorzkie, to pomoże ono wprowadzić od dawna potrzebne reformy.

"Wierzę, że to, co się właśnie stało w Brukseli, w ostatecznym rozrachunku wyjdzie nam na dobre. I to mimo faktu, że obecnie wszyscy zapłacimy za nieudolność naszych polityków dużą cenę" - powiedział Kikas w rozmowie

PAP, lz

[fot: PAP - EPA] 

CS150MINIfot

Czas Stefczyka 150/2017

PDF (4,60 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook