Jedynie prawda jest ciekawa


Burmistrz Londynu: "Sytuacja wciąż jest rozwojowa. Apeluję do wszystkich o zachowanie spokoju i bycie czujnym"

04.06.2017

W wyniku sobotniego zamachu w Londynie zginęło co najmniej 7 osób, a ok. 50 przebywa w szpitalach. Niektórzy ranni są w stanie krytycznym - poinformował w niedzielę rano burmistrz brytyjskiej stolicy Sadiq Khan.

Szef londyńskich antyterrorystów komisarz Mark Rowley potwierdził w niedzielę rano wcześniejsze doniesienia, że w sobotę wieczorem zamachowcy najpierw wjechali samochodem w ludzi przebywających na moście London Bridge w centrum miasta, a następnie wysiedli z pojazdu i zaatakowali przechodniów nożami w pobliżu targu Borough Market. Wśród poszkodowanych znalazł się m.in. funkcjonariusz brytyjskiej policji transportowej, który jest w "poważnym, ale nie zagrażającym życiu" stanie.

Rowley dodał, że uzbrojeni funkcjonariusze zastrzelili wszystkich trzech zamachowców w ciągu zaledwie ośmiu minut od pierwszego zgłoszenia. Jednocześnie "Guardian" cytuje świadków, według których nieuzbrojeni policjanci uciekali, gdy napastnicy atakowali ludzi nożem.

Komentując spekulacje medialne o tym, że sprawcy mieli na sobie kamizelki z materiałami wybuchowymi, komisarz zaznaczył, że okazały się one atrapami i nie stwarzały zagrożenia.

Jednocześnie zaapelował także do mieszkańców Londynu o unikanie okolicy mostu London Bridge i targu Borough Market, "aby pozwolić służbom ratunkowym zająć się tym incydentem".

Borough Market i okolice mostu London Bridge to popularne miejsce spotkań towarzyskich w Londynie. 

W rejonie znajduje się kilkadziesiąt pubów i restauracji, które są w weekend zapełnione zarówno mieszkańcami Londynu, jak i turystami odwiedzającymi brytyjską stolicę.

Wbrew wcześniejszym doniesieniom nie potwierdziły się informacje o trzecim incydencie w rejonie Vauxhall, położonym w odległości ok. pięciu kilometrów na południowy zachód od London Bridge.

Brytyjska premier Theresa May która krótko po ataku przybyła do swojej kancelarii na Downing Street, podkreśliła w oświadczeniu, że "koszmarny incydent w Londynie jest traktowany jako potencjalny atak terrorystyczny".

Do zamachu doszło na zaledwie cztery dni przed czwartkowymi wyborami parlamentarnymi w Wielkiej Brytanii. Rzecznik premier May poinformował w niedzielę rano, że rządząca Partia Konserwatywna zawiesza kampanię przed wyborami. Wcześniej podobną zapowiedź wystosował lider opozycyjnej Partii Pracy Jeremy Corbyn; o zawieszeniu działań w ramach kampanii poinformowała również Szkocka Partia Narodowa.

Policja metropolitalna w Londynie potwierdziła, że oba incydenty traktowane są jako zamachy terrorystyczne. W artykule na portalu dziennika "Daily Mail" terroryści, którzy dokonali zamachu, nazywani są "dżihadystami". W tekście czytamy, że po tym jak zamachowcy wjechali samochodem w ludzi na moście London Bridge, krzyczeli: "To dla Allaha". Według "Daily Mail" napastnicy opisywani są jako "mężczyźni śródziemnomorskiego pochodzenia".

Dotychczas nikt nie przyznał się do zamachu.

Na niedzielę rano planowano posiedzenie sztabu kryzysowego COBRA z udziałem premier May oraz m.in. minister spraw wewnętrznych Amber Rudd, ministra zdrowia Jeremy'ego Hunta i najwyższych rangą przedstawicieli brytyjskiej policji, w tym szefowej londyńskiej policji komisarz Cressidy Dick.

"Chcę wyrazić swoją wdzięczność policji i służbom ratunkowym, które są na miejscu. Nasze myśli są z tymi, którzy zostali dotknięci przez te okropne wydarzenia" - zaznaczyła premier. 

Również burmistrz Londynu potępił sobotni zamach terrorystyczny w Londynie, nazywając go "świadomym i tchórzliwym atakiem na niewinnych londyńczyków". Jak podkreślił, "nie ma żadnego usprawiedliwienia dla takich aktów barbarzyństwa". Khan zaznaczył, że "myślami jest ze wszystkimi dotkniętymi" wydarzeniami w pobliżu London Bridge i Borough Market.

"Sytuacja wciąż jest rozwojowa i apeluję do wszystkich londyńczyków i osób odwiedzających nasze miasto o zachowanie spokoju i bycie czujnym" - mówił, prosząc o zgłaszanie wszystkich podejrzanych sytuacji policji.

W późniejszym wystąpieniu Khan poinformował, że na ulicach Londynu zostanie w najbliższym czasie zwiększona liczba policjantów, jednak podkreślił, że nie należy ulegać panice. "Jedną z rzeczy, które możemy zrobić, to pokazać, że nie będziemy zastraszeni i zagłosować" w czwartkowych wyborach,
korzystając z naszych praw - mówił.

Choć w mediach pojawiały się głosy nawołujące do przełożenia wyborów, burmistrz Londynu powiedział, że nie jest zwolennikiem tego rozwiązania. "Jestem gorliwym wyznawcą demokracji i jestem pewien, że zagłosujemy i przyznamy, że jedną z rzeczy, których ci terroryści nienawidzą, jest głosowanie; oni
nienawidzą demokracji" - mówił.

Z kolei brytyjska minister spraw wewnętrznych Amber Rudd oceniła w niedzielę rano, że sobotni zamach terrorystyczny w Londynie to "straszliwy atak w serce stolicy, wymierzony w ludzi, którzy cieszyli się wieczorem z rodziną i przyjaciółmi".

Rudd, która jest odpowiedzialna m.in. za politykę bezpieczeństwa i walkę z terroryzmem, podkreśliła, że "jest niezwykle dumna z policji i służb ratunkowych, które tak szybko odpowiedziały (na pierwsze doniesienia) i które będą nieustannie pracowały nad trwającym śledztwem w sprawie tego okropnego aktu".

"Myślami jestem z ofiarami i wszystkimi dotkniętymi tym incydentem" - zapewniła.

Polska ambasada w Wielkiej Brytanii poinformowała w nocy w serwisie społecznościowym Twitter, że "monitoruje wydarzenia w Londynie" i zaapelowała do Polaków o śledzenie informacji udzielanych przez londyńską policję metropolitalną.

Jak podkreślono, osoby, które znalazły się w pobliżu zamachów mogą skontaktować się ze służbami konsularnymi pod numerem telefonu +44 2030789621.

Z kolei Pałac Elizejski wydał oświadczenie, w którym poinformował, że wśród rannych jest co najmniej dwóch obywateli Francji; jeden z nich odniósł poważne obrażenia. Zapewniono również, że "zwiększono" środki bezpieczeństwa, by mieszkający w Londynie Francuzi mogli za tydzień oddać głos w pierwszej turze francuskich wyborów parlamentarnych.

Sobotni atak to trzeci poważny incydent terrorystyczny w Wielkiej Brytanii na przestrzeni kilku miesięcy.

Wcześniej w marcu br. w zamachu na Westminster Bridge w Londynie zginęło sześć osób, a 49 zostało rannych. Pod koniec maja doszło zaś do ataku w Manchesterze, gdzie po koncercie amerykańskiej piosenkarki Ariany Grande zamachowiec samobójca wysadził się w powietrze w pobliżu wejścia do hali.
22 osoby zginęły, a ponad 120 zostało rannych.

Po zamachu w Manchesterze poziom zagrożenia atakiem terrorystycznym został podniesiony do najwyższego, "krytycznego", który oznacza, że "kolejny zamach jest możliwy w każdej chwili". Po kilku dniach został jednak obniżony do czwartego w pięciostopniowej skali, "poważnego", zgodnie z którym "atak jest wysoce prawdopodobny". 

PAP


Warto poczytać

  1. 1270kongres 24.04.2018

    Izba Reprezentantów ma głosować nad ustawą ws. mienia ofiar Holokaustu

    W Izbie Reprezentantów Kongresu USA odbędzie się we wtorek głosowanie nad ustawą o sprawiedliwości dla ofiar, którym nie zadośćuczyniono (Justice for Uncompensated Survivors Today - JUST), dotyczącą restytucji mienia ofiar Holokaustu.

  2. Alfiezyje 24.04.2018

    Dyrektor włoskiego szpitala opowiada o próbie uratowania Alfiego Evansa. Ta relacja szokuje

    Wciąż trwa desperacka walka o niespełna 2-letniego Alfiego Evansa. Najbliższe godziny zadecydują o tym, czy dziecko przeżyje. Po południu w sądzie w Manchesterze odbędzie się brytyjsko-włoskie posiedzenie, od którego zależy, czy włoski rząd będzie mógł wywieźć chłopca

  3. 1270polkazaaatakowana 24.04.2018

    Rasistowski atak na Polkę w Wielkiej Brytanii. Zaatakowała ją banda nastolatków

    Pochodząca z Polski 45-letnia Marta Stanisławska, mieszkająca w miejscowości Swindon w południowo-wschodniej Anglii padła ofiarą rasistowskiego ataku ze strony angielskich nastolatków.

  4. Zyd 24.04.2018

    Żydzi przestrzegani przed noszeniem jarmułek. To nie "antysemicka" Polska, a Niemcy

    Po niedawnej napaści w Berlinie na Żydów w jarmułkach, przewodniczący Centralnej Rady Żydów w Niemczech Josef Schuster przestrzega przed noszeniem tego nakrycia głowy przez pojedynczych ludzi w dużych miastach niemieckich, w obawie przed aktami antysemityzmu

  5. Praga2404 24.04.2018

    Zwrócił uwagę śniadym obcokrajowcom. Teraz walczy o życie w szpitalu

    Do zdarzenia doszło w ubiegłą sobotę w Pradze. Kelner ostrzegł grupę obcokrajowców, że w ogródku restauracyjnym nie wolno spożywać alkoholu, a stolik przy którym usiedli, został wcześniej zarezerwowany

  6. Alfiezyje 24.04.2018

    Niesamowita walka o życie. Chłopca odłączono od tlenu, lekarze nie dawali żadnych szans

    Włoski paszport nie pomógł Alfiemu Evansowi. Do wywiezienia z Wielkiej Brytanii nie dopuścili lekarze, którzy odłączyli go od tlenu. Tymczasem niespełna 2-letni chłopiec dzielnie walczy o życie

CS154fotoMINI

Czas Stefczyka 154/2018

PDF (7,35 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook