Jedynie prawda jest ciekawa

Chińska władza boi się pochodów

01.05.2013

Namawianie przez podporządkowane władzy chińskie media do podróżowania i zakupów sprawiają, że Święto Pracy staje się kolejnym festiwalem konsumpcji. Władze w Pekinie boją się utraty kontroli i niepokojów społecznych.

Pochodów nikt nie organizuje, ponieważ jedyne legalne zrzeszenie robotników w kraju, Ogólnochińska Federacja Związków Zawodowych, podlega bezpośredniej kontroli rządzącej Komunistycznej Partii Chin (KPCh). Wszystkie inne związki zawodowe z założenia są nielegalne, podobnie jak nieautoryzowane zgromadzenia i demonstracje - wyjaśnił PAP hongkoński komentator polityczny Johnny Lau.

"Podlegająca rządowi organizacja (robotników) może działać tylko zgodnie z linią partii i wytycznymi rządu. Nie chce tworzyć okazji do konfrontacji i wystąpień antyrządowych" – powiedział analityk.

Oficjalne media donoszą o organizowanych przez rząd wydarzeniach dotyczących szeroko rozumianej klasy robotniczej, jak np. o spotkaniu prezydenta Xi Jinpinga z osobami noszącymi tytuł "wzorowego robotnika". Na wieczornej gali pierwszomajowej w państwowej telewizji CCTV, wśród powiewających czerwonych sztandarów śpiewane są komunistyczne i rewolucyjne pieśni. Ale o prawach szeregowych pracowników nikt tego dnia nie dyskutuje. Podobnie jak podczas innych ważnych świąt państwowych chińskie gazety poddaje się ostrzejszej niż zwykle cenzurze.

"(Władze) boją się utraty kontroli nad tłumem. Uważają, że podnoszenie kwestii pracowników i ruchu robotniczego mogłoby wywołać niepokoje. Dlatego ograniczają w Chinach wolność słowa" – wyjaśnił Lau.

Mimo braku pochodów, 1 maja na ulice chińskich miast wylegają tłumy ludzi - nie w charakterze robotników, lecz konsumentów. Majowe święta to teraz jeden z największych chińskich festiwali zakupów, przy czym szczególnie oblegane są centra handlowe, supermarkety i restauracje.

Trzy dni wolne od pracy (z których dwa muszą zostać odrobione w innym terminie) to dla wielu doskonała okazja do podróżowania. W dniach 28 kwietnia do 1 maja br. w niektórych chińskich miastach liczba pasażerów kolei przewyższyła tę z okresu Święta Wiosny, kiedy Chińczycy masowo wracają do rodzinnych miejscowości, by spotkać się z krewnymi.

Do podróży i zakupów zachęcają też zniżki w muzeach, parkach oraz festiwale tematyczne organizowane przez władze. Np. w 16-milionowym Kantonie na południu kraju jedynym oficjalnym wydarzeniem z okazji Święta Pracy był wielki festiwal kulinarny. "Chiński rząd zachęca do konsumpcji i turystyki, by stymulować gospodarkę" - podsumował komentator z Hongkongu.

Kontrast pomiędzy rewolucyjnymi pieśniami i czerwonymi sztandarami w telewizji a nieskrępowaną konsumpcją na ulicach i w supermarketach to próbka tego, czym jest ustrój nazywany oficjalnie "socjalizmem z chińską specyfiką". Krajem niepodzielnie rządzi KPCh, ale gospodarczo, odkąd pod koniec lat 70. ówczesny przywódca Deng Xiaoping zapoczątkował reformy, Chiny balansują między socjalizmem a kapitalizmem, często przybierającym skrajne formy.

"Politycznie Chiny wciąż są krajem komunistycznym. Ale w kwestiach gospodarczych zmieniają się z kraju komunistycznego w półkapitalistyczny. W wielu aspektach kierują się regułami kapitalizmu, a nie komunizmu" - powiedział PAP analityk polityczny z Hongkongu Johnny Lau.

Z kantonu Andrrzej Borowiak, PAP / rch

[Fot. EPA]

 

CS150MINIfot

Czas Stefczyka 150/2017

PDF (4,60 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook