Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Chińczycy krytykują Trumpa

09.08.2016

Chińska agencja prasowa odpowiada na atak kandydata na prezydenta USA.

Kandydat Partii Republikańskiej na prezydenta USA Donald Trump znów atakuje Chiny, by ratować spadające notowania w sondażach, jednak w rzeczywistości nie ma pomysłu na zniwelowanie różnic dzielących oba kraje - napisała we wtorek chińska agencja Xinhua.

W reakcji na poniedziałkowe wystąpienie Trumpa, w którym oskarżył on Chiny o łamanie zasad wolnego handlu "na wszelkie wyobrażalne sposoby", oficjalna chińska agencja prasowa uznała jego słowa za "podburzającą" retorykę, która ma zjednać politykowi poparcie wyborców z klasy robotniczej na Środkowym Zachodzie USA.

Trump "po raz kolejny uciekł się do atakowania Chin, podejmując najnowszą próbę poprawienia swoich notowań popularności" - skwitowała Xinhua.

Uwagi wygłoszone przez Trumpa pod adresem Pekinu agencja oceniła jako niebezpieczne i nieprzyczyniające się do poprawy stosunków chińsko-amerykańskich.


Republikański kandydat w poniedziałek po raz kolejny zarzucił Chinom nielegalne subsydiowanie eksportu, manipulowanie kursem yuana i kradzież własności intelektualnej. Jak zauważa agencja AP, w swojej krytyce Trump skupił się przede wszystkim na sprawach związanych z handlem, ledwie wspominając o autorytarnym systemie politycznym w Chinach czy naruszaniu praw człowieka w tym kraju.

W ocenia Xinhua Trump sprzeniewierzył się tradycyjnemu wśród Republikanów poparciu dla wolnego handlu, ale też zapomniał, jak ważne są Chiny dla jego własnego biznesu.

Amerykanin chwalił się, że w przeszłości robił duże interesy z chińskimi klientami, ale nie podał szczegółów. W Chinach produkowane są też wyroby w sygnowanej jego nazwiskiem linii odzieżowej.

"Atakowanie Chin to motyw powracający co cztery lata i jako taki zdążył się już trochę znudzić. Miejmy nadzieję, że przyszli kandydaci na prezydenta będą mieli coś sensowniejszego do powiedzenia o relacjach USA z Chinami. Amerykańscy wyborcy zasługują na więcej" - podkreśliła Xinhua.

Mly/PAP

fot. [PAP/EPA]

Warto poczytać

Facebook