Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Chcą demokracji i odpowiedzialności

15.10.2011

Fala oburzenia rośnie niczym tsunami. Czy oburzeni wpłyną na bankierów i finansistów, a świat zmieni się ze świata chciwości w świat rozsądku?

Australia zainaugurowała w sobotę protesty przeciwko bankierom, finansistom i politykom, oskarżanym o zrujnowanie światowej gospodarki. Protestowano także w Japonii i Korei Płd. W ciągu dnia demonstracje mają przetoczyć się przez ponad 900 miast świata.

W australijskim Melbourne ok. 1000 ludzi zebrało się na centralnym placu, gdzie przysłuchiwali się odezwom wygłaszanym przez organizatorów. Rzecznik stowarzyszenia OccupyMelbourne.Org, nawiązującego do ruchu "Okupuj Wall Street", Nick Carson powiedział, że zebranych jednoczy potrzeba "rzeczywistej demokracji". "Nie chcą wpływów korporacji na polityków. Chcą, by klasa polityczna była odpowiedzialna" - tłumaczył. Carson dodał, że podobne pokojowe zgromadzenia są planowane we wszystkich głównych miastach w Australii.

W Sydney ok. 2000 ludzi przysłuchiwało się płynącym z głośników apelom: "Mamy dość chciwości korporacji. Wielkie banki, potężna korporacyjna siła kontroluje nas i odbiera nam nasze prawa". Przedstawiciele społeczności Aborygenów, ugrupowań komunistycznych i związków zawodowych protestowali przed siedzibą banku centralnego Australii.

Jednym z uczestników wiecu był 67-letni imigrant z Malezji, który powiedział, że 48 lat temu przybył do Australii w poszukiwaniu nowych możliwości. Teraz nie krył rozczarowania. "Wykończą każdego. Skończy się tak, że nasze długi będą spłacać nasze dzieci" - mówił.

W największym mieście Nowej Zelandii, Auckland, ponad 3000 ludzi zorganizowało wiec na jednym z głównych placów. W rytmie bębnów skandowali antykorporacyjne hasła.  

W Tokio debatę publiczną zdominował kryzys nuklearny po marcowym trzęsieniu ziemi i tsunami, które doprowadziło do awarii elektrowni atomowej w Fukushimie. Kilkuset demonstrantów przemaszerowało pod siedzibę operatora elektrowni Fukushima I, firmy TEPCO, wznosząc antynuklearne hasła. Uczestnicy marszu protestowali także przeciwko partnerstwu transpacyficznemu - inicjatywie dotyczącej wolnego handlu, na której czele stoją USA; Japonia rozważa przyłączenie się do bloku.

W południowokoreańskiej stolicy Seulu uczestnicy protestu przeciwko nierównościom społecznym zbierają się w dzielnicy finansowej i przed ratuszem.

Z kolei w Manili, stolicy Filipin, sobotnia akcja solidarności z ruchem "Okupuj Wall Street" splotła się z antyamerykańską demonstracją. Przed ambasadą USA zgromadzeni z jednej strony wyrażali poparcie dla ruchu kontestacji w USA, a z drugiej wznosili hasła przeciwko "amerykańskiemu imperializmowi", prowadzonym przez USA wojnom i przemocy.

W Rzymie niespokojnie

Ulicami Rzymu przeszły tysiące demonstrantów. Podczas manifestacji włoskich "oburzonych" doszło w sobotę po południu do aktów wandalizmu w centrum miasta. Manifestanci podpalili samochody, wybuchły starcia z policją. Do szeregów pokojowo nastawionych demonstrantów przeniknęli chuligani i skrajni anarchiści, którzy na via Cavour oraz innych ulicach w centrum Wiecznego Miasta siali zniszczenie. Podpalali samochody, atakowali kijami i prętami witryny banków oraz sklepów. Rzucali butelkami i ładunkami wybuchowymi domowej roboty w kierunku policji. Zniszczone zostały biura ministerstwa obrony.

Policja podjęła interwencję, by powstrzymać atakujących oraz zahamować starcia, które według telewizji RAI News przypominają niedawne gwałtowne wydarzenia w Grecji. Sami manifestanci próbowali wcześniej powstrzymać chuliganów i wandali. Doszło między nimi do starć. Jeden z demonstrantów został ranny w twarz.  We włoskiej stolicy wszystkie siły bezpieczeństwa zostały postawione w stan najwyższego pogotowia.

W Niemczech protestuje więcej niż oczekiwano...

Co najmniej 5 tys. "oburzonych" zgromadziło się w sobotę we Frankfurcie nad Menem przed siedzibą Europejskiego Banku Centralnego (EBC), protestując przeciwko rujnowaniu światowej gospodarki - poinformowała niemiecka policja. Trwa też protest w Berlinie.

O godz. 12 w centrum Frankfurtu około tysiąca osób zainicjowało protest przeciwko bankierom, finansistom i politykom. Około godz. 15 demonstrujący dotarli pod siedzibę EBC. Według jednego z organizatorów, ruchu alterglobalistycznego ATTAC, w proteście pod EBC uczestniczy prawie 6 tys. osób. Z szacunków policji wynika, że przed budynkiem zebrało się 5 tys. młodych ludzi, a także emerytów i rodziców z dziećmi.  "Spekulujecie naszym życiem" i "Sprzeniewierzacie naszą przyszłość" - głoszą niesione transparenty.

"Moim zdaniem kapitalizm to bomba z opóźnionym zapłonem, nie tylko dla ludzi, ale też dla naszej planety. Nasz dobrobyt jest finansowany ze szkodą dla innych państw, a EBC reprezentuje ten niesprawiedliwy i zabójczy system" - powiedział jeden z protestujących, 27-letni Tobias.

W Niemczech na sobotę zapowiedziano demonstracje "oburzonych" także w Kolonii, Monachium, Hamburgu, Hanowerze i Stuttgarcie.

Nawet 10 tys. ludzi protestuje już w Berlinie - podał na swojej stronie internetowej hiszpański dziennik "El Pais". Około godz. 15 uczestnicy demonstracji dotarli do Bramy Brandenburskiej w centrum Berlina. Po godzinie mają wyruszyć pod siedzibę kanclerz Niemiec Angeli Merkel, gdzie odczytany zostanie manifest. Jeden z mieszkańców Berlina powiedział "El Pais", że "atmosfera w mieście jest niesamowita". Według niego, ulicą Unter den Linden, jedną z głównych arterii prowadzących do Bramy Brandenburskiej, maszerowało nawet 10 tys. ludzi.

"Protestuje więcej osób, niż oczekiwaliśmy" - oświadczył przedstawiciel policji. Dodał, że nie jest w stanie określić dokładnej liczby demonstrujących w centrum niemieckiej stolicy.

W Hiszpanii zalepią sobie usta

W całej Hiszpanii zaplanowano demonstracje w ponad 60 miastach. Największe protesty oczekiwane są wieczorem w stolicy kraju, gdzie ich uczestnicy mają zakleić sobie usta nalepkami z wizerunkiem euro.

W miasteczku Soria, w północnej Hiszpanii, ponad 350 osób przedstawiło "Drogę Krzyżową" na znak protestu przeciwko nadużyciom instytucji finansowych.

W Barcelonie kilkudziesięciu protestujących okupuje szpitale i niektóre wydziały uniwersytetu, aby zaprotestować przeciwko rządowym cięciom budżetowym na usługi zdrowotne i edukację publiczną. "Od oburzenia do działania. Nasze życie albo ich korzyści" - głoszą transparenty wywieszone przez protestujących.

Pięć kolumn manifestantów wyszło w południe z różnych punktów Madrytu i miejscowości spoza stolicy. Około godz. 18 spotkają się na centralnym placu Cibeles, gdzie obecna jest już policja, a następnie rozpoczną marsz na Puerta del Sol.  Plac ten był zajęty w maju i czerwcu przez miasteczko namiotowe, które stało się centrum ruchu "oburzonych" lub "Ruchu 15 Maja", od daty jego rozpoczęcia w Madrycie.

Na sobotę zwołany jest tutaj tzw. flash mob, czyli zbiorowe, spontaniczne wydarzenie, którym ma być "niemy krzyk". Uczestnicy protestów zakleją sobie usta nalepkami z wizerunkiem euro lub dolara.  Następnie odbędzie się na placu "zgromadzenie ogólne", podczas którego uczestnicy przeanalizują przyszłość swojego ruchu. Według organizatorów, zebranie potrwa do niedzieli rano.  Udział w hiszpańskich demonstracjach potwierdziło ponad 60 miast w Hiszpanii. Sobotnie protesty zorganizowano pod hasłem: "Zjednoczeni dla Globalnej Zmiany".

W Hiszpanii niezadowolenie społeczne związane jest m.in. z ogromnym bezrobociem, które osiągnęło najwyższy wskaźnik w całej strefie euro - ponad 21 proc. Wśród młodych Hiszpanów do 24 lat wskaźnik ten jest jeszcze wyższy i wynosi 45 proc.

W Londynie przemawiał Assange

Przed anglikańską katedrą św. Pawła w Londynie zebrał się w sobotę kilkusetosobowy tłum, by zaprotestować przeciwko bankierom i praktykom międzynarodowych korporacji. Do uczestników protestu "oburzonych" przemówił założyciel portalu WikiLeaks Julian Assange.

"Ludzie wysyłani są do Guantanamo w imię rządów prawa, a pieniądze prane na Kajmanach i w Londynie po to, by rządom prawa stało się zadość" - zauważył, nawiązując do zarzutów wobec uczestników protestu, że łamią prawo. "Temu ruchowi nie idzie o zniszczenie prawa, lecz o konstrukcję (nowego) prawa" - dodał. Policja nakazała Assange'owi zdjęcie maski, w której przyszedł na wiec.

Dokładną liczbę uczestników protestu trudno oszacować ze względu na szczelny policyjny kordon uniemożliwiający osobom na placu opuszczenie go, a ludziom poza nim wejście na plac. Plac przykatedralny wybrano na miejsce protestu, ponieważ w pobliżu znajduje się siedziba giełdy AIM, na której notowane są głównie małe i średnie spółki, także zagraniczne, a także dlatego, że blisko stamtąd do City, gdzie jest główna siedziba giełdy i wielu banków. Organizatorzy mieli w planach zajęcie City - niektórzy przyszli ze śpiworami i namiotami - ale policyjny kordon uniemożliwia im dotarcie tam.

Wokół siedziby londyńskiej giełdy ustawiono znaki ostrzegające przed organizowaniem protestów. Nad domami krąży policyjny helikopter. Policja zapowiedziała, że jej reakcja będzie elastyczna w zależności od rozwoju wydarzeń.

Demonstrację wspiera i współorganizuje grupa UK Uncut, która w ubiegłą niedzielę urządziła blokadę mostu westminsterskiego w proteście przeciwko rządowym planom reformy służby zdrowia. Wcześniej UK Uncut protestowała przeciwko praktykom wielkich korporacji mającym na celu unikanie zobowiązań podatkowych. W przekonaniu uczestników protestów zachodzi bezpośredni związek między cięciami wydatków rządowych i świadczeń socjalnych a kosztami ratowania banków, ponieważ ich dokapitalizowanie powiększyło zadłużenie państwa.

Inna grupa stojąca za niedzielnymi protestami OccupyLSX (Okupuj Giełdę - London Stock Exchange) stwierdziła w oświadczeniu cytowanym przez sobotnie media, że mimo oszczędności narzuconych ogółowi społeczeństwa zyski finansistów rosną, nierówności społeczne powiększają się, bezrobocie wzrasta, system podatkowy jest niesprawiedliwy (najbogatsi mają sposoby, by zminimalizować swoje zobowiązania - PAP), a polityczna elita ignoruje własnych obywateli.

Solidarni policjanci i nauczyciele

W Porto tłum zgromadzony w centrum miasta nawołuje do podjęcia konkretnych akcji przeciwko "portugalskiej klasie politycznej". Manifestanci, wśród których przeważa młodzież, krytykują też kanclerz Niemiec Angelę Merkel. Co chwilę któryś z demonstrantów zabiera głos, tłumacząc motywy swojego udziału w proteście.  Część policjantów w Porto, gdzie od kilku dni funkcjonariusze sił bezpieczeństwa protestują przeciwko redukcjom płac, zadeklarowała swoją solidarność z manifestantami.

W Lizbonie do marszu "oburzonych" przyłączyli się przedstawiciele związków zawodowych oraz duża grupa nauczycieli domagających się gwarancji rocznych kontraktów w szkołach publicznych.

PAP
Fot. sxc.hu: Melbourne
Słowa kluczowe:

protesty

,

banki

,

finanse

,

korporacje

,

demokracja

CS141fotMINI

Czas Stefczyka 141/2017

PDF (4,89 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook