Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Charles Taylor winny zbrodni wojennych

26.04.2012

Charles Taylor, były watażka, a następnie prezydent Liberii został uznany w czwartek przez Międzynarodowy Trybunał ds. Sierra Leone za winnego zbrodni wojennych. Został pierwszym od II wojny światowej przywódcą państwa, osądzonym przez międzynarodowy trybunał.

O tym, ile lat spędzi w więzieniu, 64-letni Taylor przekona się 30 maja, kiedy sędziowie trybunału, obradującego w miasteczku Leidschendam pod Hagą ustalą i ogłoszą wyrok.

Trybunał, powołany w 2004 r. przez ONZ i Sierra Leone do rozliczenia zbrodni wojennych, popełnionych w tym zachodnioafrykańskim kraju w latach 1991-2001, wydał już osiem wyroków. Skazał ośmiu obywateli Sierra Leone na kary więzienia od 15 do 52 lat.

Podczas wojny w Sierra Leone zginęło 100-150 tys. ludzi i dopuszczono się podczas niej wszelkich możliwych zbrodni, z ludożerstwem włącznie. Za głównego winowajcę wojny od zawsze uważano Charlesa Taylora z sąsiedniej Liberii, który sam wywołał wojnę domową we własnym kraju, a wywołując je też u sąsiadów, zamierzał rabować ich z cennych minerałów.

W Sierra Leone łupem watażki padły diamenty z tamtejszych przebogatych i łatwo dostępnych złóż.

Taylor, który w 1997 r. został prezydentem Liberii, długo pozostawał bezkarny. Sprawiedliwość dosięgła go w 2003 r., gdy oblężony w stolicy przez rebeliantów, zgodził się złożyć władzę i wyjechać do Nigerii. Trzy lata później został aresztowany i wydany trybunałowi z Sierra Leone. Z Freetown wywieziono go do Hagi, ponieważ uznano, że pozostając w Afryce nawet jako więzień wciąż stanowił dla niej zagrożenie.

Proces Taylora toczył się od 4 czerwca 2007 r. do 11 marca 2011 r. Postawiono mu 11 zarzutów m.in. o mordy, grabieże, gwałty. Taylor powtarza, że nie jest winny żadnego z nich, a całą rozprawę uznał za maskaradę, przedstawienie, urządzone na pokaz przez "potężnych tego świata", by zwalić na niego winę za całe zło i odwrócić uwagę od prawdziwych zbrodniarzy.

Sąd nad Taylorem zostałby może zapomniany, jak wciąż trwające procesy zbrodniarzy winnych ludobójstwa w Rwandzie. Przypomniała o nim sławna modelka Naomi Campbell, wezwana do Hagi na świadka, by opowiedziała, jak podczas dobroczynnej kolacji wydanej w 1997 r. przez Nelsona Mandelę, Taylor obdarował ją diamentami. Dziennikarze, którzy zapomnieli o Taylorze i jego zbrodniach zjechali się do Hagi, by zobaczyć i wysłuchać pięknej Naomi.

Mimo pogardy dla sądu, na rozprawy Taylor stawiał się elegancko ubrany w najdroższe garnitury, nienagannie przygotowany, dyrygujący swoimi adwokatami. W wyznaczonych mu na areszt celach zgromadził ogromną bibliotekę literatury prawniczej i pięknej. Adwokaci Taylora opowiadali, że ostatnio zaczytywał się w najnowszej książce Zbigniewa Brzezińskiego "Strategic Vision", wydanej w styczniu.

W haskim areszcie Taylor przeszedł na judaizm, regularnie przyjmuje w celi rabina i przestrzega szabasu, podczas którego nie naradza się nawet z adwokatami. W areszcie ożenił się też po raz trzeci (ostatnia żona, Jewel, rozwiodła się z nim, gdy wyjechał z Liberii, a dziś szefuje jego dawnej partii i zasiada w senacie), a nawet spłodził córkę. Jego obecna żona, Victoria, sprowadziła się dla niego z Afryki do Hagi. Jeśli Taylor zostanie skazany na więzienie, będzie musiała przeprowadzić się do Wielkiej Brytanii, która zgodziła się, by liberyjski watażka odsiadywał wyrok na jej terytorium.

Więzienie nie będzie niczym nowym w życiu Liberyjczyka. Po raz pierwszy trafił za kratki w 1983 r. Został aresztowany w amerykańskim Bostonie na żądanie władz Liberii, oskarżających Taylora, że jako minister ukradł z państwowej kasy milion dolarów. Podczas krótkiej pracy w rządzie wojskowego tyrana Samuela Doe, z powodu swojej pazerności Taylor cieszył się zresztą przezwiskiem "Super-klej".

W 1985 r., czekając na rozprawę ekstradycyjną, Taylor niespodziewanie uciekł z więzienia. Dziś twierdzi, że nie uciekł, ale został wypuszczony przez oficerów CIA, którzy zwerbowali go do współpracy i odesłali do Afryki, by wywołał powstanie w Liberii i przejął władzę w kraju.W więzieniu skończył też najstarszy syn Taylor, Chuckie, szef jego gwardii przybocznej. W 2009 r. został skazany w USA za zbrodnie wojenne, jakich dopuścił się podczas wojny w Liberii (w latach 1989-2003 zginęło tam ćwierć miliona ludzi) i wtrącony do więzienia na 97 lat.

PAP
[fot. PAP/EPA]

Warto poczytać

Facebook