Jedynie prawda jest ciekawa

Były szef MI6: „Terroryści mogą zaatakować wszędzie”

16.11.2015

Były szef brytyjskich służb wywiadowczych MI6 John Sawers pisze w poniedziałek na łamach dziennika "Financial Times", że w obliczu zamachów w Paryżu Europa musi się zjednoczyć, a kolejny atak terrorystyczny może nastąpić w Wielkiej Brytanii lub Niemczech.

„Państwo Islamskie (IS) chce prowokować podziały w Europie, a szczególnie wrogie nastawienie do napływających uchodźców. Chce, by w siłę rosła skrajna prawica, pogłębiając wyobcowanie europejskich muzułmanów. Narażone na atak mogą być Niemcy, gdzie taki akt terroru osłabiłby kanclerz Angelę Merkel i podzielił opinię publiczną. Równie dobrze do zamachu może dojść w Londynie, gdzie według szefa MI5 (kontrwywiad) Andrew Parkera tylko w tym roku udaremniono już

sześć ataków terrorystycznych (...)” - podkreśla Sawers, który do 2014 r. stał na czele brytyjskiego MI6, a obecnie kieruje ośrodkiem analitycznym Macro Advisory Partners.

„IS zależy na utrzymaniu chaosu w Syrii i Iraku; dzięki temu może kontrolować zdobyte w tych krajach terytoria i zasoby, by finansować swój "kalifat". Nie chodzi mu też o obalenie reżimu syryjskiego prezydenta Baszara el-Asada, z którym "po cichu współpracuje", unikając bezpośredniej konfrontacji, atakując umiarkowaną opozycję i prowadząc handel ropą” - pisze Sawers. Dżihadyści nie chcą jego zdaniem dwóch rzeczy - lądowej interwencji zbrojnej NATO lub Rosji oraz układu pokojowego ustanawiającego w Syrii nowe władze.

Jak pisze Sawers, na interwencję lądową w Syrii ani Zachód, ani Rosja nie mają obecnie ochoty, mając w pamięci wojny w Iraku i Afganistanie. Układ pokojowy korzystny dla syryjskich sunnitów pozbawiłby IS siły przyciągania, tym bardziej więc szefowie MSZ USA, Rosji, krajów europejskich i Bliskiego Wschodu podczas spotkania w sobotę w Wiedniu powinni dążyć do politycznego rozwiązania w Syrii.

„Dyplomacja zawsze stanowi odbicie sytuacji na miejscu. Zbrojna interwencja w Syrii (...) wzmocniła pozycję negocjacyjną Rosji i jej sojusznika, Asada. Jeśli Zachód chce mieć wpływ na końcowy

rezultat, będzie musiał zdecydować się na odważniejsze działania zbrojne niż prowadzone obecnie naloty na IS oraz dostawy sprzętu wojskowego dla co bardziej umiarkowanych sił w antyasadowskiej opozycji” - podkreśla były szef MI6. Nowych zamachów w Europie obawia się także premier Belgii Charles Michel.

„To, co się stało w Paryżu może się zdarzyć wszędzie w Europie, także w Belgii. Europa weszła w nowy etap swej historii, w którym walka z terroryzmem będzie zdecydowanym priorytetem. Będziemy pracować bez wytchnienia, by być gotowym na każdą ewentualność. Jednocześnie musimy dalej normalnie żyć. Zerowe ryzyko nie istnieje, musimy więc być ostrożni”- zaznaczył szef belgijskiego rządu w rozmowie z belgijską rozgłośnią Bel RTL.

Ryb, PAP, LeSoir.be

Fot. [europe1.fr]

CS148fotMINI

Czas Stefczyka 148/2017

PDF (10,17 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook