Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Bez szans na porozumienie na Ukrainie

03.12.2013

Obecnie nie ma szans na polityczne rozwiązanie konfliktu między władzami a opozycją i tysiącami przeciwników rządu Ukrainy, którzy demonstrują na ulicach Kijowa - ocenił Wołodymyr Horbacz z ukraińskiego Instytutu Współpracy Euroatlantyckiej.

"Pozostaje niewielka nadzieja, że podczas obecnej wizyty prezydenta Wiktora Janukowycza w Chinach zaczną go opuszczać ludzie z najbliższego otoczenia, którzy zrozumieją, co się naprawdę w kraju odbywa" - powiedział we wtorek, komentując nieudaną próbę odsunięcia od władzy premiera Mykoły Azarowa.

Zdaniem politologa na Ukrainie realizowany jest scenariusz pisany w Rosji. Świadczą o tym milicyjne pacyfikacje demonstrantów - uważa.

"To, że dziś w parlamencie nie doszło do zdymisjonowania Rady Ministrów, oznacza, że władze celowo popychają ulicę do radykalnych działań. Dalszych wydarzeń prognozować nie można, ale pozostaje jakaś nadzieja, że odpowiedzialna klasa polityczna powstrzyma w jakiś sposób radykalny scenariusz, sterowany z Kremla" - zaznaczył.

"Jeśli odpowiedzialni politycy uświadomią sobie, że mają do czynienia z przewrotem i izolowaniem prezydenta od państwa, dokonywanym przez grupę spiskowców, to można z tym jeszcze coś zrobić. Musiałoby to jednak nastąpić w wyniku porozumienia między opozycją i tymi odpowiedzialnymi w obecnych władzach" - oświadczył.

Mówiąc o uczestnikach tej grupy, Horbacz przypomniał wywiad, jakiego udzieliła deputowana Partii Regionów, która jako pierwsza wyszła oficjalnie ze swego ugrupowania po tym, gdy w sobotę nad ranem zaatakowano zgromadzonych na Majdanie ludzi.

"Bohosłowska wymieniła tam Klujewa i Medwedczuka, a dziś możemy dodać do tego grona premiera Mykołę Azarowa oraz wicepremiera Jurija Bojkę, który ogłaszał decyzję rządu o wstrzymaniu podpisania umowy stowarzyszeniowej z UE" - powiedział.

Sekretarz Rady Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony Andrij Klujew uznawany jest za jedną z najbardziej wpływowych osób w otoczeniu Janukowycza. Wiktor Medwedczuk, uważany za za lobbystę interesów Kremla były szef administracji Leonida Kuczmy, stoi na czele antyzachodniego ruchu "Ukraiński Wybór". Prezydent Rosji Władimir Putin jest ojcem chrzestnym córki Medwedczuka, Darii.

W ocenie Horbacza protesty, które od dwóch tygodni odbywają się w Kijowie i innych miastach, mogą trwać jeszcze długo. "Jeśli władze będą ich podburzać tak, jak do tej chwili, to ludzie zostaną na Majdanie" - ocenił.

Pytany o możliwość ponownego użycia siły politolog powiedział, że władze mogą na to pójść, kiedy będzie im to znów potrzebne.

"Władze mogą uciekać się do prowokacji, bo mają duży korpus prowokatorów, nazywanych na Ukrainie „tituszkami”. Można ich wykorzystać w każdej chwili i w każdym miejscu do wywołania zamieszek, w wyniku których do akcji będzie się musiała włączyć milicja" - powiedział Horbacz PAP.

"Tituszkowie" to młodzi sportowcy z prowincji, nazywani tak od nazwiska chuligana, który wiosną na oczach milicji pobił dwójkę dziennikarzy. Według ogólnej opinii "tituszkowie" działają na zlecenie władz.

Zainteresował Cię artykuł? Dołącz do nas na Facebooku!

PAP, lz

[fot: PAP/EPA]


Słowa kluczowe:

Ukraina

,

konflikt

,

unia polityczna

,

Kreml

Warto poczytać

CS141fotMINI

Czas Stefczyka 141/2017

PDF (4,89 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook